fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

mBank niekoniecznie trafi w zagraniczne ręce

Fotorzepa, Marta Bogacz
Nowi gracze z zagranicy czy już tu obecni, a może któraś z państwowych instytucji przejmie mBank?

Najbardziej prawdopodobne jest, że to któryś z obecnych już w Polsce banków przejmie mBank wystawiony na sprzedaż przez Commerzbank, ale do gry mogą się włączyć nowi gracze lub mający mały udział w polskim rynku.

Czytaj także: Kwieciński: mBank powinien trafić w krajowe ręce

To byłaby dla nich świetna i być może niepowtarzalna okazja, aby za jednym zamachem zgarnąć około 6,9 proc. udziału w rynku (zakładając wyłączenie hipotek walutowych z mBanku). Zdaniem ankietowanych przez nas ekspertów mało prawdopodobne jest, aby kupującym był któryś z banków włoskich, brytyjskich, szwajcarskich czy tym bardziej niemieckich. W grę mogą wchodzić hiszpańskie CaixaBank czy BBVA. Austriacki Raiffeisen dopiero się z Polski wycofał, ale Erste kiedyś chciało u nas zainwestować. Zagadką jest belgijski KBC, który miał problemy i sprzedał kilka lat temu Kredyt Bank. Oraz węgierski OTP, mający dobrą pozycję kapitałową i rozpychający się w regionie.

Jednak są argumenty przeciwko wejściu nowego gracza. – To nie jest dobry czas na ekspansję bankowości na nowe rynki – w tej branży skończył się bezpowrotnie. Pojawienie się w nowym kraju to raczej efekt dużej globalnej fuzji niż decyzji biznesowej – mówi Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM.

Czytaj także: PZU i Alior wspólnie mogą przejąć mBank

Wprawdzie polska gospodarka jest duża i ma przed sobą dalszy stosunkowo szybki rozwój, ale sam polski rynek bankowy nie jest już tak atrakcyjny jak kiedyś. ROE, czyli zwrot z kapitałów, najważniejszy parametr określający atrakcyjność inwestycyjną, w tym roku wyniesie tylko ok. 7 proc. Czasy, gdy sektor średnio osiągał ROE rzędu 14 proc., już minęły ze względu na jeden z najwyższych na świecie podatków od aktywów, wysokie koszty regulacyjne, wymogi kapitałowe i niskie stopy procentowe.

mBank to jeden z najbardziej efektywnych kosztowo banków i choć efekty synergii dzięki fuzji z nim byłyby mniejsze niż w typowej transakcji, to wciąż znaczne. Poza tym dałaby ona przejmującemu skokowy wzrost skali tak potrzebnej w walce o rentowność, przez co mógłby zaoferować większą cenę niż nowi zagraniczni gracze. Faworytami są banki państwowe: PKO BP albo Pekao. Jerzy Kwieciński, minister finansów, inwestycji i rozwoju, mówił we wtorek, że jest zrozumiałe, że rząd jest zainteresowany, aby aktywa mBanku przeszły w ręce „krajowych instytucji". Silnymi konkurentami mogą być też Santander, ING Bank Śląski czy BNP Paribas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA