fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

PZU i Alior wspólnie mogą przejąć mBank

Fotorzepa, Marta Bogacz
To najbardziej skomplikowany pomysł, ale mógłby doprowadzić do repolonizacji mBanku i rozwiązać kilka problemów Skarbu Państwa z jego bankami.

mBank, wystawiony przez Commerzbank na sprzedaż, wzbudził spore zainteresowanie wielu inwestorów, także tych spoza Polski, chcących wejść na nasz rynek. Eksperci przekonują jednak, że to państwowe banki są faworytami do przejęcia tego czwartego gracza w Polsce, wycenianego teraz na GPW na 16,3 mld zł.

Wskazują na to zarówno zapisany w programie wyborczym PiS polityczny cel, który dotyczy zwiększenia udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym, jak i wypowiedzi samych polityków sugerujące, że taki scenariusz jest rozważany.

Czytaj także:  Węgierski trop w sprawie sprzedaży mBanku 

mBank niekoniecznie musiałby zostać przejęty przez PKO BP albo Pekao, największe banki Skarbu Państwa, które ze względu na swoją dużą skalę i kapitały uznawane są za faworytów. Szczególnie dotyczy to PKO BP, którego prezes Zbigniew Jagiełło przyznał w Polskim Radiu, że jego bank sprawdzi, czy warto przejąć mBank. – Jakie wyciągniemy wnioski, przyszłość pokaże – zaznaczył.

Mozolna układanka

Ale po rynku krąży opinia, że przejmującym mógłby być... Alior. PZU, które ma 20 proc. akcji Pekao, miałoby sprzedać ten pakiet wart 5,7 mld zł PKO BP (kolejne 12,8 proc. akcji Pekao mógłby sprzedać PFR), co byłoby pierwszym krokiem do fuzji PKO BP i Pekao. Za pieniądze pozyskane ze sprzedaży pakietu Pekao i swojej nadwyżki kapitałowej PZU (lub Alior po dokapitalizowaniu przez PZU) przejąłby mBank i doszłoby do połączenia obu banków.

To tylko pomysł bankowców na uporządkowanie państwowych banków, ale nasze źródło zbliżone do Grupy PZU potwierdza, że taki scenariusz jest „na stole".

Co na to sami zainteresowani? Rzecznicy prasowi PZU i Aliora nie komentują. Nasze źródło zbliżone do rządu informuje, że pogłębione analizy nie były w rządzie prowadzone. PKO BP i Pekao zaprzeczały wcześniej, że miało dojść do ich łączenia.

Na pierwszy rzut oka rozwiązanie z Aliorem jest zaskakujące, bo jest on najmniejszym bankiem z państwowego portfolio i ma mało kapitału (jego nadwyżka nad wymogiem KNF to tylko 1 mld zł w porównaniu z 9 mld zł w PKO BP i niemal 5 mld zł w Pekao). Jednak przemawiają za nim pewne argumenty. Jednym z nich jest fakt, że rozwiązałoby to problem stosunkowo niskich kapitałów Aliora i zwiększyło jego skalę, niezbędną teraz w bankowości. Zyskałby on też mocne technologie, brand i know-how mBanku oraz jego atrakcyjnych klientów. Jednocześnie PZU rozwiązałoby swój problem utrzymywania dwóch osobnych banków, przez co nie osiąga potencjalnych synergii w zakresie kosztów oraz ważnych teraz w bankowości efektów skali.

Z kolei przejęcie mBanku przez PKO BP albo Pekao zamknęłoby drogę do fuzji tych dwóch największych państwowych banków, która mogłaby zbudować narodowego czempiona liczącego się w Europie, z aktywami blisko 550 mld zł.

Dalsza konsolidacja

– Problemem jest to, że PZU zaangażował się w rozwijanie współpracy z Pekao w ramach swojej strategii bancassurance i assurebanking – mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego. – Może ta współpraca nie jest bardzo ścisła, ale jednak sprzedaż Pekao wymagałaby skorygowania strategii PZU. Ważne pytanie dotyczy też tego, czy państwowe instytucje, czyli PKO BP i PZU, są bardziej skłonne do współpracy czy konkurowania. Gdyby PZU sprzedał na rzecz PKO BP pakiet akcji Pekao, umożliwiając ich połączenie, wzmacniałoby to lidera rynku, na którym sam operuje – dodaje.

Pewną przeszkodą mogłoby być też to, na jakich warunkach PZU wyszedłby z Pekao, biorąc pod uwagę cenę, jaką płacił za akcję Pekao (123 zł), i czy wpłynęłoby to negatywnie na wyniki grupy (teraz kurs Pekao to 108 zł). Ponadto PZU, sprzedając Pekao, „zamieniłby" je na mniejszy mBank, w którym wprawdzie mógłby mieć większy udział, ale w ujęciu skonsolidowanym bilans PZU by się zmniejszył.

– Poza tym skoro zarządy Pekao i Aliora w ubiegłym roku rozmawiały o połączeniu, widziały korzyści z niego płynące, ale nie potrafiły uzgodnić warunków fuzji, a PZU nie potrafił na nich wymóc dojścia do porozumienia, to bardzo sceptycznie podchodzę do kolejnych transakcji M&A w tej grupie – dodaje Powierża.

Czy PZU byłoby stać na przejęcie mBanku? Cała instytucja wyceniana jest na GPW na 16,3 mld zł, ale nie wiadomo, ile będzie warta część podstawowa, już po wydzieleniu hipotek walutowych. Analitycy szacują, że PZU ma nadwyżkę kapitału 3–8 mld zł (w zależności od tego o jaki wskaźnik wypłacalności chodzi). Ze sprzedaży pakietu Pekao uzyskałby 5,7 mld zł). Zdaniem Marcina Materny, dyrektora działu analiz Millennium DM, ubezpieczyciel nie byłby w stanie sam przejąć mBanku, musiałoby dojść do emisji akcji lub długu podporządkowanego. Sceptycznie wypowiada się o łączeniu Aliora z mBankiem. – Lepiej sprzedać Aliora albo przyłączyć do Pekao. Byłoby za dużo problemów z fuzją z mBankiem, oba są nowoczesne, więc synergii poza kosztowymi nie ma, a utracona zostanie dynamika działania. Już nie mówię o potencjalnie destrukcyjnych dla gospodarki warunkach, gdy coraz więcej dużych banków jest państwowych – mówi Materna.

A co z potencjalną fuzją PKO BP i Pekao? – To duże, tradycyjne banki z rozbudowaną siecią oddziałów, więc fuzja przyniosłaby spore oszczędności. Pytanie, czy państwowy właściciel potrafiłby je wyegzekwować, bo wiązałyby się z nieprzynoszącymi popularności dużymi zwolnieniami. Na papierze mogłaby to być po połączeniu mocna i dobra instytucja – dodaje Powierża.

Do tego dochodzi czynnik czysto polityczny – kontrolowane przez państwo dwa duże banki (a nie jeden po połączeniu i usunięciu dublujących się stanowisk) to więcej intratnych posad do obsadzenia. To może hamować chęć polityków do łączenia.

Więcej państwa w bankach

Konsolidacja w sektorze bankowym postępuje. Skarb Państwa wziął w niej udział, najpierw przejmując kontrolę nad Aliorem przez PZU w 2015 r., a dwa lata później, także poprzez ubezpieczyciela (z pomocą Polskiego Funduszu Rozwoju), nad Pekao. Teraz państwo kontroluje już 36,4 proc. aktywów sektora bankowego w Polsce i gdyby któryś z kontrolowanych przez nie banków kupił mBank, udział ten wzrósłby do 44 proc. Wcześniej agencja ratingowa S&P ostrzegała przed ryzykiem związanym z rosnącym udziałem państwa w bankowości, ale ostatnio przyznała, że do tej pory się nie zmaterializowało. Obawy dotyczą wzrostu ryzyka systemowego, upolitycznienia, ręcznego sterowania i złego zarządzania bankami państwowymi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA