Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie jest obecne stanowisko administracji USA wobec inicjatyw mediacyjnych w konflikcie z Iranem?
- Jakie warunki stawia Iran w kontekście ewentualnego zawieszenia broni i dlaczego?
- Które państwa podejmowały próby mediacji i z jakim efektem?
- Jakie są kluczowe konsekwencje militarne i gospodarcze braku woli negocjacji po obu stronach?
- W jaki sposób zmieniało się nastawienie stron do rozmów i co obecnie wpływa na ich determinację?
- Jaki wpływ na globalne dostawy ropy ma blokada strategicznej cieśniny Ormuz?
Według trzech źródeł, na które powołuje się Reuters, inicjatywa negocjacji wyszła od sojuszników Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.
Iran – jak poinformowały dwa wysokiej rangi źródła w Teheranie – również nie zamierza zgodzić się na zawieszenie broni, dopóki nie ustaną amerykańskie i izraelskie ataki. Według tych informacji kilka państw podejmowało już próby mediacji, jednak bez widocznego skutku.
Rośnie ryzyko długotrwałego konfliktu
Konflikt rozpoczął się dwa tygodnie temu od szeroko zakrojonych nalotów przeprowadzonych wspólnie przez siły amerykańskie i izraelskie.
Brak woli negocjacji zarówno ze strony Waszyngtonu, jak i Teheranu sugeruje, że obie strony przygotowują się na dłuższą konfrontację. Tymczasem wojna przynosi rosnącą liczbę ofiar wśród ludności cywilnej, a zamknięcie przez Iran cieśniny Ormuz wywołało gwałtowny wzrost cen ropy na świecie.
Naloty USA na wyspę Chark – główny irański terminal eksportu ropy – przeprowadzone w piątkowy wieczór podkreślają determinację Waszyngtonu do kontynuowania operacji wojskowych. Nowy najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, zapowiedział utrzymanie blokady cieśniny Ormuz i zagroził nasileniem ataków na państwa regionu.
Według dostępnych danych konflikt pochłonął już ponad 2000 ofiar, z czego większość w Iranie. Jednocześnie zatrzymanie ruchu statków w cieśninie Ormuz – przez którą transportowana jest około jedna piąta światowej ropy – doprowadziło do największych w historii zakłóceń w dostawach surowca.
Czytaj więcej
Pentagon przenosi jednostkę piechoty morskiej na Bliski Wschód, ponieważ Iran nasila ataki na Cieśninę Ormuz - poinformowało „Wall Street Journal”...
Nieudane próby mediacji
Przed wybuchem wojny rolę mediatora pełnił Oman. Po rozpoczęciu walk kraj ten wielokrotnie próbował ponownie nawiązać kanały komunikacji między stronami. Według dwóch źródeł Biały Dom jasno jednak dał do zrozumienia, że obecnie nie jest zainteresowany rozmowami.
Wysokiej rangi przedstawiciel administracji USA potwierdził, że prezydent Trump odrzucił propozycje rozpoczęcia negocjacji i koncentruje się na dalszym osłabianiu Iranu.
– Na razie nie ma zainteresowania rozmowami. Operacja będzie kontynuowana bez przerw. Być może przyjdzie na to czas w przyszłości, ale nie teraz – powiedział urzędnik.
W pierwszym tygodniu wojny Trump napisał w mediach społecznościowych, że irańskie władze i siły zbrojne są tak osłabione przez wspólne uderzenia USA i Izraela, iż chcą podjąć rozmowy, ale – jak stwierdził – jest już na to „za późno”.
Teheran stawia warunki zawieszenia broni i utwardza swoje stanowisko
Według źródeł w Iranie władze w Teheranie odrzuciły propozycje mediacji kilku państw do czasu zakończenia nalotów przez USA i Izrael. Jednocześnie Iran domaga się trwałego zaprzestania ataków oraz odszkodowań jako elementu ewentualnego porozumienia o zawieszeniu broni.
Próby wznowienia kontaktów podejmował także Egipt, który przed wybuchem wojny uczestniczył w działaniach mediacyjnych. Jak informują źródła dyplomatyczne i bezpieczeństwa, rozmowy te nie przyniosły przełomu, choć doprowadziły do pewnej powściągliwości militarnej ze strony państw regionu, które zostały wcześniej zaatakowane przez Iran.
Czytaj więcej
Kraje europejskie są ostrożne w ocenie amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran. W komentarzach płynących z państw europejskich nie padły wyraźne sło...
Na początku konfliktu pojawiały się jeszcze sygnały możliwej deeskalacji – według kilku źródeł amerykańscy urzędnicy kontaktowali się wówczas z Omanem, by rozmawiać o ograniczeniu walk. Jedno ze źródeł twierdzi, że irański doradca ds. bezpieczeństwa Ali Laridżani oraz minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi próbowali wykorzystać Oman jako kanał komunikacji w sprawie rozmów o zawieszeniu broni, w których mógłby uczestniczyć wiceprezydent USA JD Vance.
Obecnie stanowisko Iranu jest jeszcze bardziej stanowcze. Według jednego z irańskich źródeł wszystkie wcześniejsze sygnały przekazywane kanałami dyplomatycznymi są już nieaktualne.
Kluczową rolę w tej decyzji ma odgrywać Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Zdaniem tej formacji utrata kontroli nad cieśniną Ormuz oznaczałaby dla Iranu przegraną w wojnie.