Reklama

49 min. 44 sek.

Trauma, która zmieniła Chiny. Piekło kobiet i pokolenia jedynaków

Wprowadzona pod koniec lat 70. polityka jednego dziecka była radykalnym eksperymentem, który na dekady ukształtował chińskie społeczeństwo, pozostawiając w nim głębokie ślady emocjonalne i demograficzne. Sinolożka Weronika Truszczyńska zwraca uwagę, że brutalność tej kampanii, obejmująca przymusowe aborcje i sterylizacje, była wynikiem paniki rządu opartej na błędnych prognozach demograficznych.

Jednym z najbardziej mrocznych aspektów tego okresu w historii Chin było systemowe znikanie dziewczynek, wynikające z kulturowych uprzedzeń i ekonomicznej konieczności posiadania syna jako jedynego opiekuna na starość. Weronika Truszczyńska, która gościła w programie „Rzecz o geopolityce”, podkreśla, że te historie są wciąż żywe w chińskich rodzinach: „ojciec miał starszą siostrę, ma starszą siostrę, która w wieku około 18 lat została sprzedana gdzieś na wieś na żonę jakiemuś 50-letniemu mężczyźnie”. Ta pokoleniowa trauma manifestuje się dziś nawet w codziennych zachowaniach, takich jak nadmierne dokarmianie wnuków przez dziadków, którzy sami doświadczyli głodu i niedostatku.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

USA szykują rekordową sprzedaż broni dla Tajwanu. Decyzja może zapaść po wizycie Trumpa w Pekinie

Bariery demograficznego odwrotu

Choć w 2015 r. Chiny oficjalnie odeszły od polityki jednego dziecka, przejście do modelu wielodzietnego napotyka na potężne bariery systemowe i mentalne. Weronika Truszczyńska zauważa, że dekady kontroli urodzeń stworzyły rozbudowaną machinę biurokratyczną, której trudno jest się wycofać z ingerencji w życie prywatne obywateli. Państwo nadal promuje model dziecka rodzącego się wyłącznie w małżeństwie, a samotne matki do niedawna miały odciętą drogę do podstawowych świadczeń, takich jak urlop macierzyński.

Czytaj więcej

Chiny naciskają na Iran. Chodzi o Cieśninę Ormuz

Dodatkowym utrudnieniem są kwestie meldunkowe i ekonomiczne – bez posiadania mieszkania i odpowiedniego statusu hukou w danym mieście, dziecko może nie mieć dostępu do lokalnej edukacji. Jak wskazuje współautorka książki „Chiny jednego dziecka”, obecne próby zwiększenia dzietności, w tym nagłe wprowadzenie polityki trójki dzieci w 2021 r., nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, gdyż społeczeństwo, przyzwyczajone do poprzednich rygorów, zmaga się teraz z ogromnymi kosztami życia i presją sukcesu.

Reklama
Reklama

„To jest pokolenie jedynaków, którzy teraz muszą udźwignąć ciężar opieki nad starzejącymi się rodzicami i dziadkami, a jednocześnie mierzyć się z oczekiwaniami państwa, które nagle chce, by mieli dwoje lub troje dzieci. Ta presja jest momentami nie do zniesienia”.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama