fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Aplikacje/egzaminy

Aplikacja adwokacka do skorygowania - zasady kształcenia aplikantów mają być poprawione

Fotorzepa, Piotr Guzik
Pomysł odebrania samorządom monopolu na szkolenie aplikantów nie przeszedł bez echa. Palestra przymierza się do zmian zasad kształcenia.

Podczas ostatniego posiedzenia Naczelnej Rady Adwokackiej powołano doraźny zespół do spraw aplikacji. Powód?

– Cała sytuacja, jaka się dzieje wokół tematu szkolenia aplikantów, stała się dobrym pretekstem do przeglądu i zweryfikowania, co możemy zrobić jeszcze lepiej – mówi adwokat Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie oraz członek nowo powołanego ciała.

– Aplikacja polegać powinna na pracy z ludźmi w innym wymiarze niż teoretyczny. Mówiąc wprost: w jeszcze większym zakresie postawić należy na praktyczną naukę wykonywania zawodu – dodaje.

Strata czasu

Zarzut, że samorządy prawnicze uczą teoretycznie i zbyt masowo, padł z ust dr. Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości. Remedium na poprawę kształcenia aplikantów upatruje on w tzw. aplikacji uniwersyteckiej. W jego ocenie pojawienie się nowego „gracza" w postaci uczelni, które obok korporacji przygotowywać będą do wykonywania zawodu profesjonalnych pełnomocników, wymusi konkurencję i zwiększy poziom kształcenia.

A co o aktualnej aplikacji i jej niedoskonałościach myślą członkowie samorządu? O powyższe na adwokackiej grupie facebookowej zapytała prawników członkini naczelnych władz adwokatury mec. Joanna Parafianowicz.

„Myślałam nad tematem przez ostatnie pół godziny i moje wnioski są takie: mogę policzyć na palcach jednej ręki (nie przesadzam!) zajęcia na aplikacji, które coś mi dały. Dosłownie, w tej chwili pamiętam trzy takie zajęcia, a przecież było tyle godzin szkolenia. Reszta była zupełną stratą czasu, energii i pieniędzy. Najwięcej podczas całej aplikacji nauczyłam się po prostu od patronki i dzięki praktyce, którą nabyłam, pracując także u niej. A jak przyszło do egzaminu, to organizowaliśmy sobie samodzielnie z kolegami aplikantami grupki szkoleniowe i we własnych domach powtarzaliśmy materiał" – odpowiedziała warszawska adwokatka.

Jakie zmiany są potrzebne?

„Zwiększenie szacunku wykładowców wobec aplikantów poprzez przede wszystkim przygotowanie do zajęć (nie mówimy tu o czytaniu czy wyświetlaniu przepisów z kodeksów) i choćby niespóźnianie się (to już zależy od kultury), likwidacja list obecności (aplikacja to nie szkoła podstawowa), wymiana większości wykładowców. I to już piszę jako były aplikant izby warszawskiej" – wskazywała kolejna komentatorka.

Adwokat Wojciech Bergier, członek zespołu do spraw aplikacji, przyznaje, że nacisk na praktyczne wykonywanie zawodu jest konieczny.

– Mam parę pomysłów do dyskusji zaczerpniętych ze Stanów Zjednoczonych. Zajęcia powinny być oparte na warsztatach i odejściu od wykładów. Nacisk położony powinien zostać też na umiejętności miękkie: radzenie sobie ze stresem czy trudnym klientem – wskazuje mec. Bergier.

– Bardzo się cieszę z tych zapowiedzi. Podjęte działania pokazują jednakże, że do tej pory pewne niedomagania w zakresie prowadzenia aplikacji adwokackiej funkcjonowały. Aplikacja nie była taka idealna, jak jeszcze do niedawna środowisko mówiło. Wszystkie próby zmian i poprawy należy powitać z uznaniem i zadowoleniem – komentuje dr Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Jest pomysł

Szkopuł w tym, że nie wiadomo, kiedy prace zespołu przyniosą efekt, a projekt zmian w zakresie aplikacji zostanie upubliczniony.

W tej mierze zdecydowanie szybciej zareagowali natomiast adwokaci prof. Maciej Gutowski i prof. Piotr Kardas. Już w tym tygodniu przedstawią propozycję szczegółowych założeń dotyczących aplikacji. Jak podkreślają, samo krytykowanie idei aplikacji uniwersyteckiej nie przyniesie efektów. Ważna jest diagnoza i wskazanie powodów, dlaczego zaczęto o niej w ogóle mówić.

– A zaczęto, ponieważ faktycznie jest parę punktów, które wymagają udoskonalenia. Aplikacja powinna być oparta na patronacie, trzeba go jednak wzmocnić i urealnić. Patroni powinni się też rekrutować z grona sensownych prawników – mówi prof. Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu.

I z jego ust padają sformułowania o konieczności upraktycznienia formuły szkoleniowej (m.in. zajęcia i egzaminy oparte na kazusach).

– Aplikacja nie może powielać wykładu uniwersyteckiego, a wiedza ze studiów powinna być bezwzględnie egzekwowana. Zajęcia w małych grupach, oparte na zadanym wcześniej materiale. Kolejna kwestia to dobór wykładowców na podstawie udokumentowanych kompetencji i dokonań. Decyzję o wpisie na listę wykładowców należałoby weryfikować na poziomie centralnym. Uważam też, że zajęcia na aplikacji powinny być nagrywane. Po to, by można było je później wykorzystać, a przy okazji zweryfikować ich jakość – dodaje.

4189 aplikantów adwokackich kształci się dziś w Polsce

20 992 adwokatów jest dziś w Polsce, w tym niewykonujących zawodu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA