fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Powszechna zbiórka na dozbrojenie polskiej armii

Fotorzepa, Jerzy Dudek
MON sięga do przedwojennych wzorów i chce reaktywować Fundusz Obrony Narodowej.

W resorcie obrony trwają prace analityczne dotyczące utworzenia Funduszu Obrony Narodowej. O planach związanych z powołaniem tej instytucji mówił na kieleckich targach przemysłu obronnego szef MON Mariusz Błaszczak.

Stwierdził, że fundusz zasilany byłby ze środków pozabudżetowych. „Obecnemu kierownictwu MON zależy, by w jak największym stopniu zmodernizować wyposażenie Wojska Polskiego, a co za tym idzie, zbudować zdolności obronne Polski, tak by sprostać wymaganiom, które stawia przed nami sojusz północnoatlantycki i sytuacja geopolityczna. Kierownictwu resortu obrony zależy również na tym, aby sprzęt dla Wojska Polskiego był produkowany w Polsce” – tłumaczy „Rzeczpospolitej” MON i potwierdza, że prace koncepcyjne w sprawie funduszu są prowadzone. Ale nie odpowiada na pytania, kiedy fundusz powstanie, kto będzie nim zarządzał, czy będzie zasilany z budżetu i czy będą organizowane zbiórki publiczne.

Z nadzieją patrzą też na projekt urzędnicy podlegli prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Ale i oni czekają na propozycje aktów prawnych.

Odbudować armię

Wielokrotnie pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, że MON powinien podjąć szybkie decyzje dotyczące zakupu okrętów (w tym podwodnych), samolotów bojowych czy zestawów rakietowych. Polska armia wyposażona jest teraz w przeważającej większości w sprzęt przestarzały. Ponad połowa samolotów została wyprodukowana jeszcze w czasach sowieckich, okręty mają średnio 30 lat (a podwodne dobijają do pięćdziesiątki). Wojsko ma problemy z wyposażeniem żołnierzy w nowoczesne hełmy i mundury.

MON stopniowo zwiększa wydatki na obronę narodową – teraz osiągają one 2 proc. PKB, a do 2030 r. mają dojść do 2,5 proc. PKB (chociaż prezydent Andrzej Duda chciałby skrócić czas dojścia do tego poziomu o sześć lat).

Resort obrony planuje też wydłużyć okres planowania zakupów dla wojska, a dla uproszczenia niewydolnego dziś procesu nabywania nowego sprzętu – chce powołać Agencję Uzbrojenia. Urzędnicy MON mówią też o specustawie, która pozwoli na finansowanie najkosztowniejszych programów zbrojeniowych. Problem w tym, że ciągle nie znamy planów modernizacji armii, a także zasad działania agencji. Teraz zaś słyszymy o tym, by w ramach działań ratunkowych powołać Fundusz Obrony Narodowej.

Błaszczak uzasadniając ten pomysł, stwierdził: – Skala potrzeb i wyzwań jest olbrzymia. Zaszłości są bardzo duże. (…) Mamy świadomość tego, że możliwości budżetowe nie są takie, jakie są oczekiwania.

Przedwojenne wzory

Trudno się z tym nie zgodzić. Trudno też nie zauważyć, że MON sięga do wzorów, które przećwiczyła już II Rzeczpospolita. Fundusz Obrony Narodowej został powołany przez prezydenta Ignacego Mościckiego w 1936 r. Celem było pozyskanie dodatkowych środków na dozbrojenie armii.

Na FON składały się środki ze sprzedaży mienia należącego do państwa i pozostającego pod zarządem wojska, dotacji Skarbu Państwa, m.in. pożyczki z Francji, oraz „dary i zapisy osób prywatnych i instytucji”. Plan użycia FON ustalał minister spraw wojskowych, który administrował nim wraz z ministrem skarbu.

Jego uruchomieniu towarzyszyła decyzja o przyspieszeniu modernizacji sił zbrojnych i budowie Centralnego Okręgu Przemysłowego, gdzie lokowano m.in. zakłady zbrojeniowe. To była odpowiedź na kroki podjęte przez Hitlera, który zerwał ustalenia traktatu wersalskiego i rozpoczął budowę niemieckiej armii gotowej do wojny. Fundusz zgromadził do wybuchu wojny około 850 mln zł (ale łącznie środki przeznaczone na pozabudżetowe dozbrojenie armii przekroczyły 1,2 mld zł). Część pieniędzy została wydana na zakup broni, np. czołg kosztował wtedy ok. 200 tys. zł, bombowiec Łoś – 500 tys. zł.

Na apel władz spontanicznie zareagowało społeczeństwo, ówczesne gazety opisywały przypadki przekazywania do FON np. biżuterii, obrączek, dzieł sztuki.

Wydaje się, że idea FON nie jest zła. Z braku szczegółowych informacji pojawiają się jednak wątpliwości m.in. co do tego, w jaki sposób będą gromadzone środki i jak fundusz będzie zarządzany, a przede wszystkim – czy nie stanie się łupem politycznym PiS.

Otwarte jest też pytanie, w jaki sposób rząd chce tak podbić nastroje patriotyczne, aby Polacy w rzeczywisty sposób chcieli wesprzeć odbudowę armii. Przed wojną sprawa była prosta, istniało realne zagrożenie ze strony III Rzeszy. Widmo wojny krążyło po Europie.

Czy swoim pomysłem MON chce nam powiedzieć, że tak jest i dzisiaj?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA