Rząd chce, by nie było wolno w czasie pandemii przeprowadzać licytacji z mieszkań i domów jednorodzinnych oraz eksmitować. Przy okazji jednak nie zezwala w ogóle na egzekucję z nieruchomości, jeżeli dług nie przekracza określonej kwoty.

Przeciwko tym zmianom protestują komornicy. Nie wszystkie podobają się też rzecznikowi praw obywatelskich oraz ekspertom.

Czytaj także:

Koronawirus: bezrobocie członka rodziny ochroni dochody dłużnika przed komornikiem

Nie zawsze pod młotek

Chodzi o nowelizację niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, czyli tzw. osłonową ustawę covidową, która wprowadza zmiany do kodeksu postępowania cywilnego.

Zgodnie z nimi nie wolno licytować domu lub mieszkania dłużnika, w którym mieszka, jeżeli dług jest mniejszy niż równowartość 1/20 części sumy oszacowania, czyli wartości rynkowej nieruchomości.

Proponowane rozwiązanie ostro krytykuje Rafał Łyszczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej. – Pod pretekstem potrzeby wsparcia osób, które w dobie epidemii znalazły się w trudnej sytuacji ekonomicznej, forsuje się z dnia na dzień rozwiązania bez jakiejkolwiek analizy skutków prawnych i ekonomicznych, w tym – co najistotniejsze – również dla wierzycieli i całej gospodarki. Egzekucja sądowa to wierzyciele, którzy czekają na swoje należności, stwierdzone wyrokiem sądu – twierdzi Rafał Łyszczek.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Proponowane zmiany nie podobają się też rzecznikowi praw obywatelskich.

– Wielokrotnie zwracaliśmy się do ministra sprawiedliwości, by wyłączyć możliwość dochodzenia przez wierzyciela niewielkich kwot w drodze licytacji z nieruchomości. Zaskakuje jednak moment i tryb wprowadzenia tej regulacji – twierdzi Kamila Dołowska, dyrektor Zespołu Prawa Cywilnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. – Zgodnie z proponowaną regulacją „zahamowanie" egzekucji może nastąpić dopiero na bardzo zaawansowanym etapie, tj. opisu i oszacowania nieruchomości, co jest dużym obciążeniem dla dłużnika – tłumaczy dyrektor Dołowska.

Prawnicy też nie zostawiają na nowym przepisie suchej nitki.

– Taki przepis nie powinien obowiązywać bezterminowo. lecz tylko czasowo, tzn. na okres potencjalnego pogorszenia się sytuacji gospodarczej wskutek epidemii. Co bowiem w sytuacji, gdy dłużnik nie ma innego majątku? Nie będzie egzekucji – zauważa Maciej Obrębski, adwokat specjalizujący się w prawie nieruchomości.

Na czas pandemii

Nowe przepisy przewidują również całkowity zakaz prowadzenia licytacji z mieszkań i domów w czasie trwania stanu epidemii oraz 90 dni po jego ustaniu. To rozwiązanie jest bardziej krytykowane niż chwalone.

– Odnoszę wrażenie, że pomysłodawca tego rozwiązania nie rozumie przebiegu egzekucji z nieruchomości. Obowiązek eksmisji lokalu nie powstaje przecież w dniu licytacji, ale w procesie przejścia własności mamy do czynienia z szeregiem czynności, w tym sądowych (przybicie, przysądzenie własności), które powodują, że jest to proces wielomiesięczny. Takie rozwiązanie spowoduje wydłużenie ponad miarę i ponad zdrowy rozsądek egzekucji z nieruchomości. Oznacza to cały szereg negatywnych konsekwencji nie tylko dla wierzycieli oczekujących na odzyskanie swoich środków, ale paradoksalnie również dla dłużników. Im dłużej będzie trwało postępowanie egzekucyjne, tym ostatecznie zapłacą oni wyższe odsetki oraz koszty – uważa prezes Rafał Łyszczek.

– W mojej ocenie przyczyną braku konsultacji nie może być tempo prac legislacyjnych. Nie mam żadnych wątpliwości, że negatywne konsekwencje takiego sposobu tworzenia prawa okażą się daleko idące, i z całą pewnością nie poniosą ich wyłącznie komornicy, ale przede wszystkim gospodarka, wierzyciele, a także dłużnicy – podkreśla Rafał Łyszczek.

Eksperci zauważają, że w czasie pandemii obowiązuje zakaz eksmisji. Nie ma więc sensu wprowadzać kolejnego zakazu.

– Dłużnik i tak korzysta z ochrony, jaką zapewnia mu art. 15zzu zmienianej ustawy. Zgodnie z nim w okresie stanu epidemii nie wykonuje się tytułów wykonawczych nakazujących eksmisję z lokalu mieszkalnego. W przypadku dłużnika, który traci w wyniku egzekucji własność nieruchomości, takim tytułem jest prawomocne postanowienie o przysądzeniu własności nieruchomości – wyjaśnia dyrektor Dołowska.

– Pomijając już okoliczność, że od momentu licytacji do czasu uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu mija zazwyczaj okres liczony w miesiącach, a nieraz i latach, to nie jest zrozumiałe, dlaczego owa ochrona dłużnika –przed samą licytacją, a nie eksmisją – ma trwać 90 dni po ustaniu stanu zagrożenia. Inne osoby, które utraciły prawo do lokalu, są chronione wyłącznie w okresie epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego – zastanawia się Kamila Dołowska.