Za oknem ciepły maj, ale pański fotel jest w tej chwili chyba wręcz gorący.

Nie powiedziałbym, że gorący, ale tak, dookoła dużo się dzieje.

Zwłaszcza w sprawie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego oraz śledztwa dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości. Jeden zapadł się pod ziemię, drugi jest w USA i drwi sobie z pana, nazywając pana i pana podwładnych „fujarami”. Stwierdził też, że ruchy śledczych w jego sprawie to „blamaż, kompromitacja i brak wiedzy oraz umiejętności. (…) Nie wiedzieli nawet, że istnieje coś takiego jak paszport wydawany według konwencji genewskiej”. Ostro.

To są słowa byłego ministra, których nie zamierzam nawet komentować. Pan Ziobro, były prokurator generalny, jest podejrzanym w sprawie o popełnienie 26 przestępstw o charakterze umyślnym i kryminalnym. Ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Wraz ze zmianą władzy na Węgrzech został zwinięty parasol ochronny nad nimi, lecz każda osoba, która udziela pomocy jemu, jak i byłemu wiceministrowi Romanowskiemu w ukrywaniu się, popełnia przestępstwo z artykułu 239 kodeksu karnego. Robimy wszystko, co jest możliwe, żeby doprowadzić ich przed polski wymiar sprawiedliwości.

Czytaj więcej

Kataryna: Bodnar i Żurek zrobili wszystko, by umożliwić Ziobrze zwycięstwo

Czy prokuratura nie mogła w tej sprawie zrobić więcej?

Prokurator prowadzący sprawę wykonał wszystkie możliwe czynności zgodnie z procedurą. Po uchyleniu immunitetu niezwłocznie, w ciągu kilku dni, wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów i nastąpiła próba zatrzymania podejrzanego Zbigniewa Ziobry. Wówczas się okazało, że jest za granicą. Natychmiast został też skierowany wniosek o tymczasowe aresztowanie, a po jego uzyskaniu wniosek o europejski nakaz aresztowania. Tutaj prokuratura zachowała się modelowo. Wszystkie te czynności leżące po stronie prokuratorów zostały wykonane.

To, że nadal nie ma prawomocnego postanowienia o tymczasowym aresztowaniu ani wydanego europejskiego nakazu aresztowania, nie jest odpowiedzialnością po stronie prokuratury, ponieważ decyzje te leżą w gestii sądu.

A co z ekstradycją? Wniosek miał zostać skierowany po rozpatrzeniu zażalenia na tymczasowe aresztowanie, a więc we wrześniu, ale minister Waldemar Żurek uważa, że nie trzeba czekać na prawomocne postanowienie w tym zakresie.

Wniosek o ekstradycję jest już przygotowany. Rzeczywiście, umowa o ekstradycji między Polską a USA nie przewiduje wprost, że postanowienie o tymczasowym aresztowaniu musi być prawomocne, ale dotychczasowa praktyka jest taka, że wniosek o wydanie był kierowany w sytuacji, gdy postanowienie o tymczasowym aresztowaniu było prawomocne.

„Moim celem jest stworzenie niezależnej prokuratury” – mówił pan po objęciu urzędu. Po dwóch latach z tą niezależnością tak sobie wychodzi.

Dlaczego?

O rozdział prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości nie będę pana pytał, bo to wymaga zmian legislacyjnych, na które nie ma pan wpływu. Ale weźmy choćby niedawną sprawę ze śledztwem w sprawie Zondacrypto. Media opisują sprawę od miesięcy, a minister Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura wszczyna sprawę w dopiero w dniu, w którym Sejmowi nie udało się odrzucić weta prezydenta do ustawy o kryptoaktywach.

Pierwsze czynności w tej sprawie zostały podjęte natychmiast po pojawieniu się informacji medialnych, że klienci giełdy mają problem z wypłatą środków. Wszczęliśmy od razu czynności sprawdzające, prokuratorzy skontaktowali się z tymi osobami, wpłynęły też do nas zawiadomienia, nastąpiły przesłuchania pokrzywdzonych i natychmiast wszczęto śledztwo. Reakcja prokuratury była natychmiastowa po pojawieniu się pierwszych symptomów o uzasadnionym podejrzeniu przestępstwa.

Czytaj więcej

Wiemy, dlaczego Zbigniew Ziobro zdążył uciec. Nie popisała się prokuratura, ale także sąd

Kolejny przykład – sprawa prokuratora Jana Drelewskiego, który prowadził postępowania w sprawie Sławomira Nowaka, za co był zresztą chwalony przez poprzedniego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, Adama Bodnara. Po tym, jak Sławomir Nowak poskarżył się na niego, nie tylko odebrano mu śledztwo, ale wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

To śledztwo było prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, a nie przez pana Drelewskiego. Prokurator Drelewski sporządził akt oskarżenia, ale nie oskarżał w tej sprawie, bo awansował do Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Pan Drelewski to postępowanie zostawił i to PO w Warszawie występowała w sądzie w tej sprawie. Po tym, jak sąd w dwóch instancjach umorzył to postępowanie z powodu braku oczywistych podstaw oskarżenia, prokurator okręgowy w Warszawie zawnioskował o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, a następnie dyscyplinarnego. Bo sytuacja, w której prokurator wysyła akt oskarżenia, a nie ma dowodów na popełnienie przestępstwa, jest kompromitacją dla niego.

W ocenie prokuratora okręgowego w Warszawie w takich sytuacjach powinny być wszczynane postępowania dyscyplinarne. I słusznie. Nie mam miejsca na awans dla prokuratora, który sporządza akt oskarżenia nie mając dowodów. Tak stwierdziły sądy obu instancji w tej sprawie.

I chce mi pan powiedzieć, że nie miał znaczenia fakt, że Sławomir Nowak poskarżył się na niego w telewizji?

Absolutnie. Gwarantuję panu. Natomiast proszę wrócić do uzasadnienia sądu rejonowego i sądu okręgowego, jaką wartość mają te dowody, które prokurator przedstawił w akcie oskarżenia.

Czytaj więcej

„Rzeczpospolita” ujawnia: prokurator od sprawy Nowaka odsunięty i z dyscyplinarką. Kulisy decyzji

Co do sądu rejonowego, to akurat w tej sprawie prokuratura przecież nie popierała aktu oskarżenia, lecz przychyliła się do wniosku obrony o umorzenie postępowania. Później co prawda wniosła zażalenie, ale co do jego zakresu też były wątpliwości, a sąd przecież rozpoznaje skargę w granicach zaskarżenia.

Podstawą umorzenia przez sąd był oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia, zwracam uwagę na wyrażenie ustawowe: oczywisty brak. Taka była podstawa wydania postanowienia przez sąd rejonowy i w tym zakresie badał sprawę sąd okręgowy.

No dobrze, jedźmy w takim razie do Katowic, gdzie prokurator Marek Wełna, jak pisały moje redakcyjne koleżanki, otrzymał zadanie „przewietrzenia murów” w tamtejszym wydziale ds. przestępczości zorganizowanej i odwołał z delegacji sześcioro prokuratorów bez żadnego uzasadnienia. To nie jest klasyczna czystka?

Ta kwestia, na skutek skargi tych prokuratorów, była przedstawiona na ostatnim posiedzeniu Krajowej Rady Prokuratorów.

Chętnie bym obejrzał, ale niestety tym razem posiedzenie było niejawne.

Jawność obrad w sprawach osobowych prokuratorów zawsze jest wyłączona. Mogę powiedzieć tylko tyle, że Krajowa Rada Prokuratorów wysłuchała tego, co mają do powiedzenia. Jest duża szansa, że sprawa zostanie wyjaśniona na posiedzeniu czerwcowym.

Czytaj więcej

„Brudna robota” prokuratora Marka Wełny. Kulisy dymisji prokuratorów ze Śląska

No dobrze, ale to pokazuje, że decyzje w sprawie delegacji czy też odwoływania z delegacji nadal są podejmowane uznaniowo, bez uzasadnienia. To tak samo jak za czasów, gdy prokuratorem generalnym był minister Ziobro. Czym to się różni?

Chętnie bym wszedł w szczegóły, ale sprawa jest wyjaśniana przez KRP, a ja jestem jej wiceprzewodniczącym. Byłoby całkowitą niekompetencją z mojej strony, gdybym w jakikolwiek sposób tę sprawę komentował czy zajmował jakiekolwiek  stanowisko przed zakończeniem procedowania w KRP.

Przez dwa lata wydałem jedno polecenie, które było ingerencją w postępowanie przygotowawcze. I tak właśnie wygląda niezależność w prokuraturze

A czym się różnimy? Powiem panu, czym się różnimy. W odróżnieniu od poprzedniego kierownictwa Prokuratury Krajowej wydałem tylko w jednym przypadku polecenie dotyczące treści czynności procesowej, tj. polecenie uchylenia tymczasowego aresztowania zastosowanego wobec jednego z lekarzy. W mojej ocenie zostało ono zastosowane zbyt wcześnie. Nie zrobiłem tego przez telefon ani podczas jakiegoś spotkania. Wydałem polecenie na piśmie, uzasadniłem je, a z tym poleceniem prokurator prowadzący sprawę mógł się nie zgodzić, bo jest na to tryb. Ale się zgodził i je wykonał. Przez dwa lata wydałem jedno polecenie, które było ingerencją w postępowanie przygotowawcze. I tak właśnie wygląda niezależność w prokuraturze.

Patrząc na to, jak zastraszeni byli przez lata prokuratorzy, to trudno, żeby teraz podważali decyzje przełożonych. Co więcej, gdy rozmawia się z prokuratorami, to przyznają, że część śledczych obawia się, że po zmianie władzy wróci stare kierownictwo, i wolą się nie wychylać.

To bardzo niedobrze, bo prokuratorzy nie mogą w swojej pracy kalkulować, jaka będzie władza, należy wykonywać swoją pracę zawsze tak samo. Czyli kierować się wyłącznie kodeksem karnym i kodeksem postępowania karnego.

Przed wywiadem z panem rozmawiałem z kilkoma prokuratorami z różnych szczebli i uderzające jest to, że kilkoro z nich powiedziało, że oni nie czują, że prokuratura za nimi stoi.

Przykład?

Choćby ten atak mec. Jacka Dubois na jednego z prokuratorów z Wrocławia, prowadzącego sprawę Janusza Palikota. Adwokat domagał się usunięcia prokuratora „ziobrysty”, który miał być „kompromitacją dla tej instytucji”.

W jednym z wywiadów powiedziałem wyraźnie, że protestuję przeciwko takim wystąpieniom adwokatów i takiemu używaniu epitetów. Prokuratorzy z Wrocławia podziękowali mi za to, że tak jednoznacznie stanąłem po ich stronie.

Powszechne są też narzekania na środowiskowy nepotyzm i to, że awansują głównie ludzie związani ze stowarzyszeniem Lex Super Omnia.

Jestem bardzo wyczulony na te kwestie i nie ma szybkich awansów, jak to było za moich poprzedników. Wówczas po dwóch-trzech latach na danym stanowisku, a czasem nawet krócej, następowały kolejne awanse. Proszę podać przykład awansowania osoby bez doświadczenia zawodowego. Nie znajdzie pan. Nie ma takich przypadków, każdy z prokuratorów, by móc awansować musi przejść tzw. zrównoważoną ścieżkę awansową na każdym szczeblu.

Może nie bez doświadczenia zawodowego, ale były sytuacje, w których prokurator został nie tylko awansowany o szczebel wyżej, ale od razu na stanowisko kierownicze. Prokurator Michał Mistygacz awansował z rejonu od razu na szefa okręgu. Jego zastępcy w PO w Warszawie też dopiero co awansowali.

Prokurator Mistygacz jest mi znany od wielu lat. Przede wszystkim był zastępcą prokuratora rejonowego Warszawa-Śródmieście w Warszawie do 2016 r. Był zastępcą szefa rejonu w jednej z najbardziej kluczowych, najbardziej obciążonych trudnymi sprawami jednostek prokuratury w Polsce. Później przez 8 lat z nim pracowałem i dał się poznać jako bardzo kompetentny, rozważny prokurator z ogromną wiedzą prawniczą. Powiem więcej, on ma kilkanaście lat doświadczenia prokuratorskiego. To mało, żeby zostać szefem? Proszę zobaczyć, jak dzisiaj Prokuratura Okręgowa w Warszawie jest zarządzana. Czy widzi pan jakieś niepokojące sygnały?

Czytaj więcej

Koniec z długim czekaniem na sekcje zwłok. Efekt publikacji „Rzeczpospolitej”

Oprócz tego, że brakowało pieniędzy na sekcje zwłok i prokuratorzy dostali pismo, by dokonywać ich tylko po konsultacjach z przełożonym, to nie.

Podczas przeprowadzonego w tej jednostce audytu stwierdzono przypadki zbyt częstego sekcjonowania zwłok, nawet w sytuacjach, gdy nie było przesłanek mogących wskazywać na udział osób trzecich. Procedura karna jest jasna – prokurator nie ma obowiązku badania każdej przyczyny zgonu, lecz tylko w przypadku podejrzenia przestępnego spowodowania śmierci.

A wracając do głównego wątku, mogę odbić piłeczkę i zapytać o doświadczenia prokuratorów funkcyjnych w Warszawie sprzed 2024 r., którzy za czasów moich poprzedników w ciągu kilku lat awansowali od najniższego szczebla do najwyższego, podczas gdy wspomniany przez pana prok. Mistygacz jest dopiero na drugim szczeblu, mimo niewspółmiernie większego doświadczenia.

Możemy się tak przerzucać nazwiskami, ale przecież miało być lepiej. Ale delegacje o szczeble, których miało już nie być, nadal są.

Zdarza się, że prokurator prokuratury okręgowej jest delegowany do Prokuratury Krajowej, w szczególności do tzw. P-Z, czyli wydziałów zamiejscowych do spraw przestępczości zorganizowanej. Nigdzie jednak nie znajdzie pan przykładu delegacji o dwa szczeble prokuratora prokuratury rejonowej, co było nagminne. Teraz prokurator rejonowy może być delegowany co najwyżej do okręgu. Tam zdobywa kolejne doświadczenia i ma możliwość awansowania na równych zasadach ze wszystkimi.

Nie odpowiedział pan na pytanie, dlaczego awansują głównie ludzie ze stowarzyszenia, do którego pan należy, czyli Lex Super Omnia. Do Prokuratury Krajowej praktycznie wyłącznie.

Nie udzielam się już w LSO, jak przed 2024 r., proszę zauważyć, emblematu stowarzyszenia nie noszę w klapie, jestem prokuratorem krajowym wszystkich prokuratorów, lecz te zasady, które LSO wyznaje, są mi bliskie, ja się z nimi identyfikuję oczywiście. Natomiast członkostwo w LSO nie jest kryterium awansu. Stawiam na ludzi dobrych merytorycznie, zaangażowanych, z doświadczeniem. Fakt, część z nich jest przy okazji członkami LSO, ale to nie jest kryterium samo w sobie.

Mówiłem o awansach na stanowiska prokuratorów Prokuratury Krajowej.

Też nie. Proszę bardzo – czy pan prokurator Krzysztof Bukowiecki jest w LSO?

No, znalazł się jeden. Ale do czego zmierzam – polityka kadrowa miała się opierać na jasnych kryteriach. A gdzie są kryteria, na podstawie których odbywają się delegowania?

Liczyłem na to, że będziemy mieli szybką ustawę o prokuraturze i rozdział funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości. Z uwagi na okoliczności zewnętrzne tego raczej nie da się obecnie przeprowadzić. Te kryteria nie są opisane, ale ja kieruję się – przede wszystkim przy awansach –doświadczeniem zawodowym wyrażonym liczbą lat na danym stanowisku.

No dobrze, ale skoro nie było zmiany w ustawie – Prawo o prokuraturze, które określiłyby kryteria delegowania i odwoływania z delegacji (choć w odniesieniu do sędziów taka nowelizacja prawa o ustroju sądów powszechnych została przeforsowana), to czy nie można było wskazać tego np. w zarządzeniu prokuratora generalnego czy krajowego?

Takie zarządzenie nie miałoby podstawy prawnej. Nie mogę wydać takiego zarządzenia, bo byłoby sprzeczne z ustawą. Ustawa – Prawo o prokuraturze natomiast pozwala na awanse w tzw. trybie nagrodowym. Proszę mi dać choćby jeden przykład, że skorzystałem z takiego trybu nagrodowego. Nie skorzystałem. Niektórzy mają do mnie pretensje, przykładowo, że jest znakomity prokurator prokuratury rejonowej, pracuje co prawda krótko, a ja nie zgadzam się na awans, bo wymagam większego doświadczenia jako prokuratora prokuratury rejonowej, zanim będzie mógł wystąpić o awans. I tak na każdym szczeblu odpowiednio. Na tym polega przyzwoitość w prokuraturze.

Ale dlaczego te zasady nie są jawne, tylko pan teraz w wywiadzie mówi o kryterium ośmiu lat?

Ja nie mam zamiaru zapewniać o własnej uczciwości. O mojej uczciwości świadczą moje czyny. Ja, jeszcze raz powtarzam, jestem przeciwnikiem tych awansów nagrodowych. Jestem przeciwnikiem też nagród dla prokuratorów. Teraz nie ma nagród dla prokuratorów. Nagradzani byli ci, którzy prowadzili spektakularne śledztwa bądź dokonywali spektakularnych zatrzymań. Dzisiaj tego nie ma. Wszyscy prokuratorzy mają jednakowe wynagrodzenie i za nie pracują. Nie ma specjalnego traktowania, czy to w PK, ale także na pozostałych szczeblach. Uważam, że Prokuratura Krajowa powinna tutaj świecić przykładem.

Niedługo będzie ogłoszony konkurs na kolejnych europejskich prokuratorów delegowanych. W dwóch poprzednich podejściach za każdym razem zmieniały się kryteria, co mogło sugerować, że są dokonywane pod określone osoby. Czy teraz będzie kolejna zmiana?

Za ten temat odpowiedzialny jest drugi zastępca prokuratora generalnego, Jacek Bilewicz, ponieważ to on koordynuje te kwestie, jeśli chodzi o europejskich prokuratorów delegowanych. Mamy podział zadań.

Jest jeszcze kwestia odpłatności za dyżury aresztowe czy zdarzeniowe. Po wyroku TSUE w sprawie chorwackiej, zgodnie z którym czas dyżuru pełnionego poza jednostką nadal trzeba zaliczać do czasu pracy, prokuratorzy składają pierwsze pozwy o zaległe wynagrodzenie. Czy nie lepiej rozwiązać ten problem systemowo, nie czekając na to, aż sądy będą zasądzać wynagrodzenie z odsetkami?

To prawda, są pierwsze pozwy. Pozwy pochodzą niestety od prokuratorów, nie słyszałem o pozwach składanych przez sędziów. A przecież sędziowie nie mają co prawda dyżurów zdarzeniowych, ale aresztowe już tak i inne również. Analizowaliśmy tę sprawę w PK i osobiście nie dostrzegam dziś konieczności uregulowania tej kwestii, ponieważ czas pracy prokuratorów jest mierzony zakresem ich obowiązków.

Warto powiedzieć, że nie wszyscy pełnią te dyżury, bo zwolnione są z nich osoby sprawujące opiekę nad dzieckiem czy osobą niedołężną, natomiast ktoś te zdarzenia musi obsługiwać. W zamian mamy stan spoczynku czy zwiększoną liczbę dni urlopu. W ten sposób ustawodawca rekompensuje dłuższy niż 8-godzinny dzień pracy czy większy wymiar pracy w tygodniu niż w innych zawodach.

Wyrok zapadł w sprawie chorwackiej i nie możemy jeden do jednego przekładać tamtejszych uregulowań na nasz system prawny. Po wyroku wydałem zalecenie kierownikom wszystkich jednostek, by w sytuacji, gdy prokurator pełniący dyżur jedzie na miejsce zdarzenia, a nie tylko pozostaje w gotowości pod telefonem, przyznawali dzień wolny. Pamiętajmy, że ustawa była pisana, gdy nie było telefonów komórkowych, a prokurator musiał przebywać w domu pod telefonem stacjonarnym. Sam fakt pozostawania w gotowości w dzisiejszych uwarunkowaniach technologicznych to za mało, żeby uznać, że prokuratorowi należy się dodatkowe wynagrodzenie czy czas wolny.

Czytaj więcej

Prokurator pod telefonem będzie zbyt drogi

Prokuratorzy są rozczarowani skalą zmian w stosunku do prokuratury za czasów pana poprzedników. Choć przyznają, że np. obciążenia wynikające z konieczności sporządzenia rozmaitych statystyk zmniejszyły się o 90 proc. w porównaniu do tego, co było wcześniej. Czym się jeszcze różni prokuratura pod pana zwierzchnictwem od prokuratury za poprzedniej władzy?

O tym mógłbym panu mówić cały dzień. Jeśli chodzi o statystyki, to wydałem polecenie wszystkim szefom prokuratur o zakazie raportowania do jednostek wyższego rzędu o danych, które można wydobyć z wewnętrznego systemu informatycznego prokuratury. Jasno też określiłem na naradzie, że prokuratura odchodzi od statystycznej kontroli funkcjonowania prokuratury.

Wydałem polecenie wszystkim szefom prokuratur o zakazie raportowania do jednostek wyższego rzędu o danych, które można wydobyć z wewnętrznego systemu informatycznego prokuratury

Przede wszystkim nie ma ręcznego sterowania i wydawania poleceń. Każdy prokurator podejmuje decyzję i nie ma konsekwencji za to, że będzie to decyzja inna niż oczekiwał jego szef. Co innego, gdy decyzja jest niesłuszna. Dzisiaj prokurator ma gwarantowaną niezależność. Nie ma spektakularnych narad w PK, prokuraturach regionalnych czy okręgowych na temat tego, jaką decyzję należy podjąć. Nie żądam od prokuratorów projektów aktów oskarżenia czy umorzeń. Nie robię tutaj narad, żeby wymusić na prokuratorze sposób postępowania. Jestem oczywiście powiadamiany o zdarzeniach czy informacjach ze śledztw, ale to prokuratorzy podejmują decyzję w tych sprawach, a nie PK. Ja z tych wszystkich instrumentów, jakie daje ustawa do ingerowania w postępowania, nie korzystam. Tak właśnie postrzegam niezależność. Czy to mało? Jasne, chciałbym, żeby ta niezależność była zagwarantowana ustawowo, ale na to nie mam wpływu.

A w ilu sprawach oparł się pan jakimś sugestiom albo wręcz poleceniom ministra sprawiedliwości – prokuratora generalnego?

Nie miałem takich ani poleceń, ani sugestii zarówno ze strony poprzedniego MS-PG Adama Bodnara, jak i obecnego Waldemara Żurka. Obydwaj szanują niezależność i naprawdę nie ma ingerencji w prowadzone postępowania przygotowawcze.

A co się zmieniło na lepsze z punktu widzenia prokuratora na najniższym szczeblu?

Staram się stworzyć właśnie tam najlepsze warunki pracy. Przede wszystkim prokuratorzy nie są już delegowani do okręgów, jeśli obłożenie kadrowe w rejonie jest mniejsze niż 80 proc. Dyżury prokuratorskie pełnione są w sposób realny przez prokuratorów wszystkich szczebli. Staram się, by prokuratorzy okręgowi mieli na względzie warunki pracy w rejonach, bo tam prowadzonych jest najwięcej postępowań przygotowawczych. Przykładowo w ten sposób, by prokuratury okręgowe przejmowały od rejonowych te duże sprawy. Ale nie w taki sposób, jak to bywało, gdy sam pracowałem w prokuraturze rejonowej i zabierano mi sprawę dotyczącą naruszenia miru domowego tylko dlatego, że dotyczyła ona posłów. Chodzi o odciążenie prokuratora z rejonu, który ma w toku po kilkadziesiąt różnych drobnych postępowań, przez przejęcie tych dużych i skomplikowanych. Mamy system prokuratury, jaki mamy, bez rozwiązań ustawowych tego nie można zmienić. 98 proc. spraw prowadzonych przez prokuraturę toczy się na szczeblu rejonowym. Bez zmiany ustawy tego zmienić się nie da.

Czytaj więcej

„Kształcimy intelektualny kwiat społeczeństwa, by go programowo wyeksploatować"