Nawet najlepszy biznesmen nie zawsze wie, jak podzielić schedę po sobie. Czasem zwyczajnie nie chce za swego życia tworzyć podziałów w rodzinie, czasem śmierć nadchodzi, gdy się tego jeszcze nie spodziewa. Nie ma problemu, gdy spadkobiercy są zgodni, co zrobić z biznesem. Co jednak, gdy tylko jednemu zależy na rodzinnym interesie, a reszta zwyczajnie chce kasy? Mają do tego prawo i co do zasady państwo nie powinno im tego prawa odbierać. Tyle że biznes to nie tylko pieniądze, ale też często dodatkowa wartość, nie uniknę górnolotnych słów, dla kraju. Dlatego jego prawodawstwo może ingerować w podział majątku po zmarłym.

Czytaj więcej:

ABC Firmy Rodzinny biznes pod ochroną. Szykuje się przełom w regulacjach o sukcesji firm

Pro

Sąd zdecyduje, komu przekazać firmę

Taką ingerencją ma być nowelizacja Kodeksu cywilnego, zgodnie z którą w razie sporu między spadkobiercami to sąd zdecyduje, do kogo trafi scheda po przedsiębiorcy, kierując się przede wszystkim dobrem samej firmy. W zasadzie to już dzisiaj powinien to robić (i pewnie często robi), tyle że z uwzględnieniem interesu wszystkich spadkobierców. Co z tego więc, że biznes trafia w ręce np. córki, która od lat go prowadziła wraz z ojcem, gdy natychmiast musi ona spłacić swe rodzeństwo. A to oznacza konieczność zadłużenia firmy albo nawet wyprzedaży jej majątku. W konsekwencji zaś jeśli nie śmierć przedsiębiorstwa, to co najmniej mocne jego osłabienie.

Po nowelizacji Kodeksu cywilnego, którą opisujemy dziś w „Rzeczpospolitej”, ma być inaczej. Sąd nie tylko będzie rozstrzygał, kto jest najlepiej predysponowany do kontynuowania działalności gospodarczej, ale też będzie mógł rozłożyć spłatę pozostałych spadkobierców na raty. Dajmy na to na 15 lat. Córka z mojego przykładu będzie więc mogła rozwijać biznes a z zysków spłacać co roku pewną część spadku swemu rodzeństwu.

Czytaj więcej:

Biznes Skąd się biorą konflikty w firmach rodzinnych i jak nimi zarządzać

Pro

Prawo ma chronić biznes

Krytycy powiedzą, że nie jest to do końca uczciwe, gdyż siłą rzeczy takie rozwiązanie będzie ingerować w majątek spadkobierców. I będą mieli rację. Tyle że czasem państwo musi chronić wartości nadrzędne, takie jak dobro firmy. Bo leży to w interesie, znów nie uniknę słów górnolotnych, jego obywateli. Choćby tych, którzy po sprzedaży firmy, mogliby stracić pracę zapewnianą im od lat przez zmarłego przedsiębiorcę.

Czy taka ingerencja prawa nie jest zbyt daleko idąca? W mojej opinii nie. Ostatecznie to bowiem sam przedsiębiorca wciąż będzie miał pełne prawo do dysponowania swym majątkiem. I jeśli będzie chciał przekazać firmę wybranemu przez siebie dziedzicowi, to po prostu sporządzi stosowny testament.