W zeszłym roku Trybunał Konstytucyjny wydał serię orzeczeń stwierdzających niekonstytucyjność rozporządzeń ministra sprawiedliwości w sprawie stawek za pomoc prawną z urzędu (lub niektórych ich przepisów) w zakresie, w jakim określano je na poziomie dwukrotnie niższym niż koszty zastępstwa prawnego z wyboru. Jedno z nich (jeszcze z 20 grudnia 2022 r.) dotyczyło właśnie wynagrodzeń dla obrońców w sprawach karnych. W związku z tym obrońcy, którym przyznano wynagrodzenie w niższej wysokości na podstawie niekonstytucyjnego przepisu, zyskali prawo do domagania się kwot równych tym z wyboru (art. 190 ust. 4 konstytucji). Powstała jednak niepewność, na jakiej podstawie mogą o to wnosić. Jeden z poglądów zakłada, że podstawą może być art. 626 § 2 kodeksu postępowania karnego, odnoszący się do sytuacji, w których zachodzi konieczność dodatkowego ustalenia kosztów. Pojawiły się też jednak orzeczenia mówiące, że ten artykuł nie znajdzie tu zastosowania i jedyną możliwością byłby wniosek o wznowienie postępowania na podstawie art. 540 § 2 k.p.k.
Czytaj więcej
Trybunał Konstytucyjny: Nie ma podstaw do różnicowania wynagrodzenia za urzędówki i za wybrane sprawy.
Tylko na korzyść
To drugie jest jednak możliwe tylko na korzyść strony, a nie jej pełnomocnika. Dlatego też rzecznik praw obywatelskich poparł pierwszy pogląd – i wystąpił do Izby Karnej Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym o rozstrzygnięcie tej rozbieżności orzeczniczej. Skład siedmiu sędziów 13 grudnia odmówił odpowiedzi, wskazując, że wyrok TK stwierdzający nieważność kwestionowanego przepisu rozporządzenia ministra został wydany przez skład, w którym zasiadał Jarosław Wyrembak, wybrany na miejsce już poprzednio obsadzone. Zdaniem SN powoduje to nieważność całego orzeczenia, a zatem nie można odpowiedzieć, czy daje ono podstawy do zmiany rozstrzygnięcia ws. przyznanych kosztów.
– To pokazuje, jak bardzo ten system się skomplikował. A właściwie politycy go skomplikowali, a zwykli obywatele ponoszą tego skutki – mówi prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati. Podkreśla, że beneficjentem pomocy prawnej z urzędu są właśnie obywatele, a nie adwokaci. A także, że sądy mają prawo do rozproszonej oceny konstytucyjności.
Czytaj więcej
Dopuszczalne jest przyjęcie innych zasad wypłaty pieniędzy za sprawy z urzędu niż za te z wyboru, ale nie ma podstaw do różnicowania ich wysokości...
Część lub całość
– Mogą oceniać niekonstytucyjność poszczególnych zapisów rozporządzeń, a nawet ich całości – choć niestety to się nie dzieje – wskazuje prezes NRA. – Adwokaci wnoszący o przyznanie wyższych stawek muszą przedstawić odpowiednią argumentację. Mogą wskazać jej źródło w postaci wyroków TK, ale nie muszą. Chodzi o przekonanie sądu, a nie przywołanie konkretnych orzeczeń – dodaje.
Także skład siedmiu sędziów SN wskazał na konieczność dokonywania oceny konstytucyjności przepisów rozporządzeń i w razie uznania jej braku przyznania kosztów równych tym z urzędu. Przemysław Rosati wskazuje jednak, że jedynym rozwiązaniem jest tu nowe rozporządzenie ministra sprawiedliwości, na które adwokatura czeka i konsekwentnie o nie zabiega.
– Jeszcze bardziej istotne jest podkreślenie konieczności systemowego, na poziomie zmian ustawowych, docelowego uregulowania sprawy wynagradzania pełnomocników z urzędu – mówi z kolei Piotr Gryska, ekspert Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych. – Powinny one odnosić się do realnego i rzeczywistego poziomu kosztów pomocy prawnej, a ich ciężar powinien być ponoszony przez Skarb Państwa, a nie przerzucany na radców prawnych – dodaje.
Rozporządzeń brak
Choć projekty takich rozporządzeń przedstawił jeszcze poprzedni minister sprawiedliwości, wciąż nie zostały przyjęte. Obecnie w resorcie trwają „dalsze pogłębione analizy”. Do projektów przywrócono § 6, który zakłada, że przyznanie kosztów od Skarbu Państwa jest możliwe dopiero po bezskutecznej egzekucji od strony przegranej. Resort nie planuje też zastępować stawek kwotowych godzinowymi, co postulują radcowie prawni.