– Strażacy wynieśli serwer z wnętrza obiektu, jednak na razie nie wiadomo, w jakim jest stanie, czy nie jest uszkodzony i co się na nim zachowało. Zabezpieczyliśmy monitoring z zewnątrz. Na obecnym bardzo wstępnym etapie bierzemy pod uwagę praktycznie wszystkie możliwe hipotezy, żadnej nie wykluczamy – mówi „Rzeczpospolitej” Robert Szumiata, rzecznik Komendy Stołecznej Policji pytany o przyczyny ogromnego pożaru, jaki w niedzielę nad ranem wybuchł na terenie centrum handlowego przy Marywilskiej w Warszawie. Handluje tu towarami z całego świata 1400 kupców, w dużej części sprowadzanymi z Azji.
Skaner wypatrzy
Czytaj więcej
Nawet połowa z blisko 1,4 tys. punktów w hali handlowej Marywilska 44 w Warszawie mogła poza sprzedażą detaliczną być miejscem zaopatrzenia firm ha...
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w poniedziałek po południu wszczęła śledztwo z art. 163 § 1 kodeksu karnego, a więc w sprawie sprowadzenia w nieokreślony sposób zdarzenia niebezpiecznego, którego efektem są szkody wielkich rozmiarów – nie mniejsze niż milion złotych. Szkoda dotyczy zarówno właściciela centrum – spółki Marywilska 44 – jak i najemców prowadzących stoiska handlowo-usługowe.
W poniedziałek do południa trwało dogaszanie pogorzeliska. – Spłonęło ok. 80 proc. powierzchni terenu. Uratowała się część administracyjna, biurowa hali – tłumaczy mł. bryg. Artur Laudy, oficer prasowy Komendanta Miejskiego PSP miasta stołecznego Warszawy.
Dopiero po południu do spalonego obiektu weszli policjanci, by zebrać dowody i dokonać oględzin. – Na razie przygotowujemy teren do przeprowadzenia oględzin, żeby móc bezpiecznie wszędzie dotrzeć i metr po metrze przeczesywać obszar spaleniska. Są tu pogięte konstrukcje, to trzeba zabezpieczyć. Oględziny rozpoczniemy we wtorek od rana – wyjaśnia Robert Szumiata. Jak podkreśla, szczególnie ważne jest odnalezienie przedmiotów, które mogłyby świadczyć o tym, czy ogień podłożono celowo.
Do oględzin zostanie wykorzystany dron, który z powietrza będzie rejestrował obraz, oraz skaner 3D, który „widzi” każdy detal, który może się okazać istotny dla śledztwa.
Na chwilę obecną śledczy nie dysponują nawet poszlakami, że było to celowe podpalenie, jednak do takiej wersji skłaniają się eksperci z zakresu pożarnictwa, w oparciu o swoje doświadczenie.
Czytaj więcej:
Zakład Ubezpieczeń Społecznych opublikował specjalny komunikat dla przedsiębiorców z centrum handlowego Marywilska 44, które spłonęło w nocy z sobo...
Pro
Cały teren miał system kamer, fizyczną ochronę oraz system sygnalizacji pożarowej. To właśnie ten system automatycznie przekazał powiadomienie bezpośrednio straży pożarnej o zagrożeniu, a nie pilnujący hali ochroniarze. Potwierdza nam te informacje bryg. Artur Laudy. Automatyczne zgłoszenie otrzymaliśmy o godz. 3.30, pierwsze jednostki były na miejscu o 3.41 – dodaje rzecznik stołecznej PSP.
Tomasz Wiśniewski, prezes Polskiego Towarzystwa Ekspertów Dochodzeń Popożarowych, ekspert i biegły, który oglądał film z kamer na wozach bojowych, które pierwsze przyjechały do pożaru, zwrócił uwagę, że płonął już cały gigantyczny dach hali. – To wskazuje, że pożar miał miejsce od wnętrza – wyjaśnia nam prezes Wiśniewski. W jego opinii rozległość pożaru w jego początkowej fazie może świadczyć o tym, że źródeł ognia było więcej niż jedno. – Szybkość rozprzestrzenienia się ognia w tak wielkim miejscu z jednego punktu jest praktycznie mało prawdopodobna – ocenia Tomasz Wiśniewski. Uważa, że śledczy muszą postawić wszystkie możliwe hipotezy i je weryfikować. – Najlepiej, by do wyjaśnienia takiego zdarzenia powołano zespół biegłych – dodaje ekspert.
Sprawa budzi ogromne emocje, bo setki kupców straciło dorobek życia. Mnożą się teorie spiskowe na ten temat, zwłaszcza że w ostatnich dniach wybuchły także inne pożary – w Siemianowicach spłonęło w piątek składowisko, w poniedziałek – zajezdnia autobusów w Bytomiu i liceum w Grodzisku.
Tomasz Siemoniak, szef MSWiA i koordynator służb specjalnych: – Niczego nie możemy wykluczać, jeśli chodzi o pożary z ostatnich dni. Badamy monitoringi, billingi, to jest naturalne, że wszystkie wątki trzeba wyjaśnić – zapewniał.
Kupiecki tygiel
Od lat, tyle że mniej groźne pożary wybuchały w halach targowych w Wólce Kosowskiej pod Warszawą. Ostatni miał miejsce we wrześniu 2023 r., a objął halę z tekstyliami. Śledztwo umorzono, bo powodem była awaria sieci w jednym z budynków, a nie celowe działanie.
Czytaj więcej
W ostatnich dniach w Polsce doszło do serii pożarów. W piątek ogień płonął w Siemianowicach Śląskich. W niedzielę doszło natomiast do pożaru centru...
Doświadczeni funkcjonariusze policji i KAS, z którymi rozmawiała „Rz”, wskazują, że środowiska kupców z Azji są specyficzne, działają tam grupy zorganizowanych przestępczości. Dlatego i ten wątek będzie badany – czy nie były to porachunki.
– A podpalenie konkurentowi lub temu, który nie chciał się opłacać, było w poprzednich latach w Wólce normą. Co ciekawe, zawsze płonęły hale Azjatów, a nie np. Turków – mówi nam jeden z funkcjonariuszy KAS, który latami zajmował się przestępczością w Wólce.
Teren Marywilskiej 44 jest własnością miasta, ale objęty jest wieloma roszczeniami dawnych właścicieli. Miasto w poniedziałek potwierdziło, że nigdy nie miało w planach sprzedaży działki. Centrum handlowe należy do spółki celowej, której właścicielem jest Mirbud.