Na pokładzie statku, który zatonął na Morzu Czarnym, znajdowało się 12 osób. Tureckie władze nie są w stanie nawiązać kontaktu z załogą - przyznawał Yerlikaya. Kilka godzin później pojawiła się informacja, że jeden członek załogi nie żyje, a 11 uznaje się za zaginione.
Turecki statek zatonął na Morzu Czarnym po uderzeniu w falochron
W niedzielę rano kapitan statku "Kafkametler", pływającego pod turecką banderą poinformował, że statek dryfuje w kierunku falochronu w pobliżu Eregli, w prowincji Zonguldak w północno-zachodniej Turcji - informowało wcześniej biuro gubernatora tej prowincji.
Yerlikaya podał, że statek zatonął po uderzeniu w falochron.
Rejon prowincji Zonguldak nawiedziły w niedzielę potężne burze. Warunki pogodowe miały uniemożliwić akcję ratunkową - poinformowało biuro gubernatora prowincji.
Czytaj więcej
W pobliżu pływającego pod turecką banderą statku płynącego do położonego na Ukrainie portu Izmaił doszło do eksplozji, która jednak nie uszkodziła...
- Kiedy warunki pogodowe poprawią się, operacja poszukiwawcza i ratunkowa rozpocznie się natychmiast - oświadczył Yerlikaya.
Statek, który zatonął na Morzu Czarnym, w październiku został uszkodzony w wyniku eksplozji miny
"Kafkametler" to statek, który w październiku miał zostać uszkodzony w wyniku eksplozji miny na Morzu Czarnym, wybrzeży Rumunii. Wówczas nikt z członków jego załogi nie ucierpiał, a uszkodzenia były niewielkie - statek był wówczas w stanie kontynuować rejs.
Mimo odstąpienia Rosji od tzw. porozumienia zbożowego, zawartego 22 lipca 2022 roku przez ONZ, Turcję, Rosję i Ukrainę, po Morzu Czarnym, do ukraińskich portów nadal pływają statki towarowe, korzystając z tzw. korytarza humanitarnego utworzonego przez Ukrainę.
Funkcjonowanie korytarza jest możliwe, ponieważ Rosjanie nie kontrolują wód Morza Czarnego w rejonie wybrzeża kontrolowanego przez Ukrainę. Rosyjskie okręty nie podpływają tam w obawie przed zatopieniem przez Ukraińców.