Kwestia wynagrodzeń dyrektorów generalnych firm okazuje się być przedmiotem zainteresowania wielu Amerykanów. Jak wynika z wniosków sondażu Bentley Universtity i Gallupa, o którego wynikach informację sygnalną otrzymało CNN, obywatelom USA nadmierna różnica w wynagrodzeniach pomiędzy pracownikami a dyrektorami generalnymi zdecydowanie się nie podoba.
Czytaj więcej
Koncern ma zwłaszcza inwestować w farmy wiatrowe, fotowoltaikę, wychwytywanie i magazynowanie CO2 oraz zielony wodór. Zapowiada też przyśpieszenie...
196 lat, by zarobić tyle, ile zarabia CEO
Problemem nie są tyle same zarobki dyrektorów generalnych i to, że zarabiają dużo. Dla Amerykanów problemem jest właśnie różnica między zarobkami ciężko pracujących i ledwo wiążących koniec z końcem pracowników, a przeciętnym CEO. Z analizy przeprowadzonej przez The Associated Press i Equilar wynika, że przeciętny pracownik potrzebowałby 196 lat na to, by zarobić tyle ile statystyczny CEO w zeszłym roku.
– Albo dyrektor generalny otrzymuje zawyżone wynagrodzenie, albo przeciętny pracownik otrzymuje zbyt niskie – albo jedno i drugie – powiedziała CNN Cynthia Clark, profesorka zarządzania z Bentley University.
W efekcie 66 procent Amerykanów uważa, że firmy radzą sobie źle z unikaniem dużych różnic w wynagrodzeniach pomiędzy CEO a przeciętnymi pracownikami. Zaledwie 13 procent twierdzi, że firmy radzą sobie dobrze lub doskonale. Z sondażu wynika, że ocena ta jest niezależna od wieku czy płci respondenta.
Czytaj więcej
Koncern Stellantis ujawnił zarobki Carlosa Taveresa. Mogą one wprowadzić w osłupienie, gdyż szef jednej z największych grup motoryzacyjnych ma zaro...
Dla Amerykanów unikanie różnic w wynagrodzeniach zaczyna być bardzo ważne. Już 83 procent uważa, że to istotna kwestia, z czego 56 proc. wskazuje, że jest ona „niezwykle ważna”. Tutaj widać różnice zależne od poglądów politycznych – na istotną wagę unikania dużych różnic wskazują wyborcy Demokratów (96 proc.) i kandydatów niezależnych (83 proc.). W przypadku zwolenników Republikanów już „tylko” 67 proc. uważa, że unikanie dużych rozbieżności płacowych jest ważne.
– Wynagrodzenie dyrektorów generalnych to skandal. To okropne. I ogromnie podważa zaufanie do naszych instytucji – uważa, cytowana przez CNN, Nell Minow, wiceprezeska ValueEdge Advisors, zajmująca się doradztwem w sprawach ładu korporacyjnego.
Minow uważa, że nie ma niczego, co uzasadniałoby taki poziom płac dyrektorów generalnych. A fakt, że wciąż są one zatwierdzane przez zarządy, powoduje, że „ludzie czują ogromną niesprawiedliwość”.
Czytaj więcej
Adam Glapiński po raz kolejny pobił rekord zarobków na stanowisku prezesa NBP. Co ciekawe, większość jego wynagrodzenia stanowią nagrody.
„To wymknęło się spod kontroli” – nawet dyrektorzy generalni mają dosyć
Nawet wśród beneficjentów tego systemu pojawia się zaniepokojenie rosnącymi wynagrodzeniami szefów firm. Były dyrektor generalny firmy Medtronic Bill George powiedział CNN, że to dla niego „bardzo niepokojące”.
– To zupełnie wymknęło się spod kontroli. Martwi mnie to, że nie ma górnego pułapu kwot – uważa Bill George.
Rozwiązaniem mogłyby być podatki od nadmiernych wynagrodzeń. W styczniu senatorzy Elizabeth Warren i Bernie Sanders zaproponowali Tax Excessive CEO Pay Act, który ma podnieść podatki firmom płacącym swoim top menedżerom więcej niż pięćdziesięciokrotność przeciętnego wynagrodzenia pracownika (a dokładniej, miałoby to być liczone od mediany wynagrodzeń). Przyniosłoby to gigantyczne wpływy z podatków w przypadku utrzymania wysokich wynagrodzeń dla dyrektorów generalnych – pomysłodawcy ustawy wyliczyli, że samo Google (Alphabet) musiałoby zapłacić ponad 3 mld dolarów podatku rocznie, gdyby projekt wszedł w życie.