Kradzież i związki z "mafijnym układem" – takie zarzuty pod adresem Angeliki Borys pojawiły się w materiałach przygotowanych przez biuro Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ). Kieruje nim Jan Kobylański, milionera i wieloletni sponsor Radia Maryja.
"Rz" dotarła do elektonicznego wydania biuletynu kolportowanego przez biuro USOPAŁ z Peru. Jest tam m.in. pismo sygnowane przez działacza polonijnego Marka Chrapana, w którym Andżelika Borys została określona mianem "uczennicy bandyckiego układu z Magdalenki" i oskarżona o kradzież: "próbuje zagarniać majątek całej białoruskiej Polonii". Pojawiają się też poważniejsze zarzuty: "Mała grupka wyszkolona przez mafijny układ w Polsce próbuje wprowadzić podobny, bandycko-mafijny system na Białorusi". – W grę wchodzą białoruskie służby specjalne, które chcą nastawić Polonię przeciwko Andżelice Borys – ocenia poseł PiS Andrzej Dera.
Wśród rozpowszechnianych przez biuro organizacji Kobylańskiego jest też, napisany przed trzema laty, list byłego prezesa Związku Polaków na Białorusi Tadeusza Kruczkowskiego. Twierdzi on: "Obecnie pomoc z Macierzy jest rozkradana przez grope na czele z bylym polkownikiem KGB ZSSR Tadeuszem Gawinem i jego maryonietka A. Borys" (pisownia oryginalna). W 2005 r. Kruczkowski wraz z białoruską milicją uczestniczył w szturmie na siedzibę ZPB w Grodnie, skąd siłą usunięto Polaków.
– Kruczkowski w 2005 r. za działalność na szkodę Polski dostał piętnastoletni zakaz wjazdu na teren naszego kraju – przypomina poseł PiS Jan Dziedziczak z Komisji Łączności z Polakami za Granicą.
– Każde uderzenie w panią Borys i Polaków, którzy za nią stanęli, jest rzeczą niedobrą i szkodzi interesom i prawom mniejszości polskiej na Białorusi – podkreśla posłanka PO Joanna Fabisiak, wiceprzewodnicząca Komisji Łączności z Polakami za Granicą. List Kruczkowskiego umieszczono też w witrynie internetowej USOPAŁ. Z Janem Kobylańskim nie udało się nam skontaktować. A kpt Zbigniew Sulatycki, członek USOPAŁ i zaufany współpracownik o. Tadeusza Rydzyka, przekonuje: – Stało się bardzo źle. Kobylański nic o tym nie wiedział, jest w szpitalu.