Od lat na zaproszenie Polskiej Fundacji Katyńskiej i Niezależnego Komitetu Historycznego gromadziła naukowców, przedstawicieli rodzin katyńskich i gości zagranicznych. Jedna z jej głównych organizatorek, dr Bożena Łojek, zmęczona konfliktami wewnątrz środowiska krewnych ofiar NKWD, zapowiadała jednak, że to ostatnie takie spotkanie i ostatni numer "Zeszytów Katyńskich", jaki przygotowuje. Po katastrofie w Smoleńsku kres tej aktywności wydaje się przesądzony. Bożena Łojek, jedna z osób, dzięki którym Federacja Rodzin Katyńskich powstała przed laty, zginęła razem z innymi pasażerami prezydenckiego samolotu.
Wśród osób, które - jak wynika z rozesłanych już zaproszeń - miały na Zamku Królewskim wygłosić wystąpienia - jest też prezes IPN Janusz Kurtyka. Zamierzał mówić o kryzysie prawdy związanym ze zbrodnią katyńską. I on tego przemówienia nie przeczyta.
I choć wśród listy mówców nie brakuje innych wybitnych gości - jak prof. Natalia Lebiediewa, która przygotowała wystąpienia o zbrodni katyńskiej w materiałach procesu norymberskiego czy prof. Inessy Jażborowskiej, która zamierza wyjaśniać problemy prawne wokół tej zbrodni, zapału Bożeny Łojek nikt nie zastąpi.
Jeszcze kilka dni temu szefowa Polskiej Fundacji Katyńskiej przypominała dziennikarzom, że była świadkiem przeprosin Jelcyna za mord NKWD na polskich oficerach. Cieszyła się, że leci z prezydentem na grób swego teścia, ojca nieżyjącego już znakomitego pisarza, historyka i działacza opozycji Jerzego Łojka. - Pierwszym adresem Federacji Rodzin Katyńskich było moje mieszkanie na Nowym Świecie w Warszawie. Mój podpis jako członka założyciela jest pod statutem Federacji i przez pierwsze pięć lat byłam przewodniczącą tej organizacji - wspominała.
Na sesji na Zamku Królewskim już się nie pojawi. Ani ona, ani także podróżujący z prezydentem Stefan Melak, dzięki któremu IPN wszczął w 2004 roku polskie śledztwo katyńskie, nie mogą już zrobić więcej dla upamiętnienia tej zbrodni.