Kryptę pod Wieżą Srebrnych Dzwonów otwarto dla pielgrzymów po godzinie 20, gdy Wawel opuścili członkowie oficjalnych delegacji.
Ci, którzy stanęli w długiej kolejce, dużo wcześniej ruszyli już w stronę zamkowego wzgórza.
– To był mój prezydent – podkreśla pani Alicja ze Świecia w Kujawsko-Pomorskiem. Jej rodziny nie odstraszyła perspektywa kilkugodzinnego czekania na wejście. Nie mają wątpliwości, że tym razem poczekać warto, choć tego dnia już raz okazało się, że stali na próżno. Gdy dzieliło ich już tylko 20 metrów od miejsca, w którym rozdawano wejściówki do najlepszego sektora na Rynku Głównym, wejściówek zabrakło.
Otwarcie krypty, w której spoczęła prezydencka para, oczekujący na wejście powitali brawami. Miała być dostępna dla żałobników do 6 rano. Wówczas wejdą do niej kamieniarze, którzy zakończą prace przy sarkofagu Lecha i Marii Kaczyńskich.
Ze względu na zabytkowe wnętrze do krypty nie można było wnieść kwiatów ani zniczy. Stojący w kolejce posuwali się w ciszy. Czasem tylko ktoś bliżej nucił „Barkę”.