Przy al. Jana Pawła II znajduje się największe w Warszawie skupisko sex-shopów i klub tylko dla dorosłych, ul. ks. Jerzego Popiełuszki w niektórych kręgach słynie z agencji towarzyskich, a na ul. Żołnierzy Wyklętych jeszcze niedawno znajdował się budynek, w którym były jedynie automaty do gry i sklep monopolowy.
„Nie chcemy, by prezydent Kaczyński i wszystkie ofiary katastrofy w Smoleńsku kojarzyły się z tanim winem, dmuchanymi lalami albo roznegliżowanymi tancerkami” – napisała w e-mailu do redakcji Katarzyna Groniecka z Bemowa. „Jeśli radni będą chcieli upamiętnić jakoś tych ludzi, niech lepiej nazwą ich imionami jakiś skwer lub plac w parku, przy którym nie powstaną podejrzane biznesy.”
[srodtytul]Musi dobrze się kojarzyć[/srodtytul]
Kilka dni temu na stronie „Życia Warszawy” internauci głosowali w sondzie, jak upamiętnić Lecha Kaczyńskiego w Warszawie. Ponad 1/3 głosujących wybrała opcję „w ogóle nie upamiętniać”. Była to najchętniej wybierana odpowiedź.
„Jeśli nazwisko prezydenta ma się kojarzyć z automatami do gry, sklepami monopolowymi czy melinami, to lepiej nie upamiętniajmy go w Warszawie wcale“ – wyjaśniał w e-mailu do redakcji Jerzy Smolarek z Żoliborza. „To wstyd, że na ulicy Jana Pawła II działa tyle sex-shopów, a niedawno pojawił się klub go-go.”