Reklama
Rozwiń
Reklama

Ktoś był w kokpicie?

Rejestratory prezydenckiego Tu-154 miały nagrać w kokpicie samolotu głosy pięciu osób. Jeden z nich mógł nie należeć do załogi maszyny, a na pewno był to głos kobiecy. Pojawiają się kolejne nieoficjalne informacje ze śledztwa

Publikacja: 05.05.2010 10:41

Miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu

Miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Reporterzy z radia RMF FM, które podało informację, powołują się na informatora w prokuraturze.

W kabinie pilotów w czasie lotu powinny przebywać cztery osoby ze ścisłej załogi samolotu: dowódca załogi, drugi pilot, nawigator i mechanik pokładowy. Zarejestrowany w rekorderze piąty głos może oznaczać, że ktoś z pasażerów wchodził do kabiny przed lądowaniem, ale równie dobrze może on należeć do innej osoby z załogi pokładowej, np stewardessy.

Dziennikarze „Rz” widzieli protokoły oględzin zwłok trzech osób tragicznie zmarłych w katastrofie samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem - czytaj więcej: Dziwne wnioski z sekcji

Wcześniej prokurator generalny Andrzej Seremet informował, że nie ma żadnych danych wskazujących na to, by na pilota wywierano presję, by lądował mimo trudnych warunków.

Szef szkolenia Sił Powietrznych gen. Anatol Czaban powiedział na antenie RMF FM, że piloci powinni powiadomić prezydenta o kłopotach z lotem. Na pytanie, czy w takiej sytuacji prezydent mógł powiedzieć: "lądujcie mimo wszystko", odpowiedział: "nigdy bym takiej wersji nie rozpatrywał". Pytany, czy ją wyklucza, powiedział: "raczej wykluczam".

Reklama
Reklama

Pojawia się więcej nieoficjalnych informacji na temat działania systemów pokładowych. Wcześniej informowano, że w kabinie włączyło się ostrzeżenie przed osiągnięciem niskiego pułapu. Jak przekonuje RMF FM śledczy dysponują wiedzą, że włączył się alarm wszystkich systemów. Oznacza to, że piloci powinni zareagować wcześniej i podwyższyć .

Czarne skrzynki miały też zarejestrować bardzo ostre słowa pilotów Jaka-40, którzy dawali do zrozumienia załodze tupolewa, że lądować tam nie powinna. O komunikacji między obiema załogami jako pierwsza poinformowała "Rz".

Samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie rozbił się 10 kwietnia podchodząc do lądowania na rosyjskim lotnisku Siewiernyj pod Smoleńskiem.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama