Prokuratura Okręgowa w Szczecinie od końca kwietnia bada sprawę wycieku tajnych danych związanych ze śledztwem dotyczącym afery korupcyjnej w Sopocie, w której zarzuty otrzymał prezydent miasta Jacek Karnowski – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Zawiadomienie w tej sprawie złożył do prokuratury Paweł Wojtunik, szef CBA.

– Rzeczywiście, takie zawiadomienie zostało wysłane, ale nic więcej powiedzieć nie mogę – przyznaje „Rz” Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA.

Szczegółów nie chce też ujawniać Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. – Śledztwo jest tajne – ucina wszelkie pytania Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik prokuratury. 

Z ustaleń „Rz” wynika, że z CBA miały wyciec między innymi dane funkcjonariuszy Biura badających aferę sopocką. CBA wykonywało bowiem czynności w tej sprawie na zlecenie prowadzącej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Jak doszło do wycieku tajnych informacji? Do kogo miały trafić dane o funkcjonariuszach CBA? Czy w jakikolwiek sposób zostały wykorzystane? Ma to wyjaśnić prokuratorskie śledztwo.

O dochodzeniu nic nie wie Jacek Karnowski, który był pytany przez „Rz” o sprawę.

Według gen. Gromosława Czempińskiego, byłego szefa Urzędu Ochrony Państwa, jeśli doszło do wycieku, sprawa jest bardzo poważna.

– Dane funkcjonariuszy objęte są tajemnicą państwową – mówi „Rz” generał. – Wyciek danych może dla nich oznaczać wiele nieprzyjemności i poważne zagrożenie. Osoby, które rozpracowywali, dzięki zdobytym informacjom mogą np. dotrzeć do ich rodzin i w ten sposób próbować ich zastraszyć.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Afera sopocka wybuchła w połowie 2008 r., gdy „Rz” ujawniła nagranie rozmowy prezydenta Sopotu ze Sławomirem Julke, trójmiejskim biznesmenem, podczas której miała paść korupcyjna propozycja. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura, która postawiła Karnowskiemu m.in. zarzuty korupcyjne.

Jednak mimo że śledztwo jest prowadzone od prawie dwóch lat, do sądu nie trafił jeszcze akt oskarżenia. Powód? Karnowski chce zwrotu 35 tys. zł kaucji, którą wpłacił tuż po otrzymaniu zarzutów. Samorządowiec starał się o zwrot pieniędzy, ale prokuratura mu odmówiła. Zażalił się więc na tę decyzję do sądu. Mimo że wniosek w tej sprawie wpłynął w marcu, sąd do dziś go nie rozpatrzył. Najpierw sędzina, która miała podjąć decyzję, poszła na zwolnienie lekarskie. Z kolei nowy sędzia nie zapoznał się jeszcze z aktami sprawy.

Brak decyzji w sprawie zażalenia blokuje możliwość skierowania do sądu aktu oskarżenia przeciwko Karnowskiemu.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=p.nisztor@rp.pl]p.nisztor@rp.pl[/mail]