[b]Jak w Strefie Gazy wyglądają toalety?
Agnieszka Samolej:[/b] W domach problemów raczej nie ma, ale ogromne są w szkołach. Albo toalet nie ma w ogóle, albo jedna przypada na 180 uczniów. Niedawno byliśmy w nowej szkole wybudowanej przez dużą organizację. To było zaskakujące, ale w XXI wieku w planach budowy nie uwzględniono toalet dla dzieci.
[b]Dlaczego?[/b]
Na nasze pytania po prostu wzruszano ramionami. Często toalety to zwykłe muszle klozetowe przytwierdzone nad zbiornikiem, do którego wpadają wszystkie ekskrementy.
W takim zbiorniku rozwija się robactwo i komary. W efekcie dziewczynki mają pogryzione uda i zdarzają się przypadki, że rodzice nie pozwalają im chodzić do szkoły. Chcielibyśmy rozpocząć projekt w Strefie Gazy, który pozwoliłby zlikwidować takie toalety lub je zmodernizować.
[b]A inne kwestie sanitarne?[/b]
Ulicami płyną ścieki i jest to powszechny widok. Latem problem jest mniejszy, gdyż wsiąkają w grunt, ale zimą płyną ich całe strumienie. W dodatku bawią się w nich dzieci. W wielu miejscach w Gazie nie ma kanalizacji, więc mieszkańcy sami odprowadzają nieczystości na ulicę lub do szamb (którymi często są po prostu wykopane w ziemi dziury). W ścianach domów widać otwory, z których wychodzą przeznaczone do tego celu rury. Bywa jednak, że kanalizacja istnieje, ale jest stara i bardzo zniszczona, również z powodu działań wojennych. Ścieki z niej wyciekają, przedostając się do gruntu i zanieczyszczając wodę. M.in. z tego powodu woda w Gazie nie nadaje się ani do picia, ani do gotowania. Jest słona, gdyż oprócz ścieków do wód podziemnych przenika woda morska i też je zanieczyszcza. Czuć to nawet, gdy się myje zęby. Po kąpieli woda może wysuszać skórę i wywoływać alergię.
[b]Mieszkańcy korzystają z tej wody?[/b]
Nie mają innego wyjścia. Często przy ich domach są szamba. Tylko dziura w ziemi albo szambo wybetonowane, tak jak w Polsce. Tyle że one są nieszczelne lub po prostu przepełnione, a ludzi nie stać na to, by je opróżniać. W Gazie bezrobocie sięga 70 procent. Tyle samo ludzi żyje poniżej granicy ubóstwa. Nie stać ich na kupowanie wody w butelkach. Stąd bardzo duża liczba zachorowań na choroby przenoszone drogą wodną.
[b]Jakie?[/b]
Notuje się częste przypadki sinicy (syndrom blue baby) będącej jednym z objawów methemoglobinemii – choroby polegającej na występowaniu hemoglobiny, której cząsteczka hemu zawiera żelazo na +3 stopniu utlenienia zamiast na +2, co skutkuje utratą zdolności do przyłączania i przenoszenia tlenu. W zależności od stopnia nasilenia może nie powodować żadnych objawów lub w przypadkach zawartości methemoglobiny powyżej 70 procent może powodować zgon.
[b]Jak pani radzi sobie z wodą?[/b]
Nie mam wyjścia, myję się w niej tak samo jak mieszkańcy Strefy Gazy. Ale do picia kupujemy wodę butelkowaną. Do gotowania korzystamy z wody uzdatnionej w wyniku odwróconej osmozy – w wielu miejscach są zbiorniki, w których zainstalowano właśnie systemy odsalania wody, więc można ją z nich pobrać do kanistrów.
[b]Jak pomóc mieszkańcom takich miejsc jak Gaza?[/b]
Polska Akcja Humanitarna wybudowała kanalizację w Khan Junis, do której podłączyliśmy 2,5 tysiąca osób. Teraz zaczynamy projekt w Dżabalii na północy, który obejmie mniej więcej tyle samo osób. Koszt budowy to ok. 200 tys. dolarów. Ale budowa samej kanalizacji nie wystarczy, gdyż ścieki muszą być gdzieś odprowadzane. Tymczasem w Strefie Gazy jest tylko jedna nowa oczyszczalnia w Rafah (w południowej części Strefy). Pozostałe są stare i wymagają modernizacji.
A ich przepustowość jest ograniczona i w najbliższej przyszłości nie będą w stanie przyjąć więcej ścieków.
W zeszłym roku wdrożyliśmy też projekt, którego celem było zainstalowanie systemów chlorowania wody w ujęciach, dzięki czemu ok. 50 tys. mieszkańców uzyskało dostęp do wody pitnej.
[b]Jak mieszkańcy reagują na zmiany?[/b]
Gdy w Khan Junis zakończyliśmy budowę kanalizacji, jedna z kobiet powiedziała, że bardzo się cieszy, bo teraz nie będzie się bała wypuszczać dzieci z domu, żeby mogły się bawić na dworze. Wcześniej z powodu ścieków bała się o ich zdrowie. Cieszą się też, że nareszcie będą czyste ulice. Inna pani powiedziała, że wreszcie nie będzie musiała się kłócić z sąsiadami, kto wylał ścieki.
[i]Agnieszka Samolej jest szefową misji PAH w Izraelu/Autonomii Palestyńskiej[/i]