Reklama

MEN gani szkoły za brak doświadczeń

Nauczyciele wciąż przekazują encyklopedyczną wiedzę – wynika z raportu MEN

Aktualizacja: 26.11.2010 03:26 Publikacja: 25.11.2010 19:45

Eksperymenty w większości gimnazjów wykonuje się zaledwie raz – trzy razy w roku – wynika z analiz M

Eksperymenty w większości gimnazjów wykonuje się zaledwie raz – trzy razy w roku – wynika z analiz MEN

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

"Rz" dotarła do raportu Ministerstwa Edukacji z wprowadzania do szkół nowych programów nauczania. Wnioski? Doświadczenia i zajęcia, które zmuszają uczniów do aktywności, są rzadkością.

Nowe programy, które obowiązują od 2009 r. (według nich uczą się przedszkolaki oraz obecne pierwsze i drugie klasy podstawówek i gimnazjów), miały sprawić, że nauczyciele w większym stopniu będą wykorzystywać metody sprzyjające uczeniu wykorzystywania umiejętności i wiedzy.

– Po raz pierwszy w podstawie programowej znalazły się zalecenia, by wykorzystywać metody aktywizujące uczniów. Z wielu badań wynikało, że w szkole przeprowadza się za mało doświadczeń i obserwacji. Chcieliśmy sprawdzić, jak nauczyciele stosują te zalecania – wyjaśnia Krystyna Szumilas, wiceminister edukacji.

[srodtytul]Stare nawyki[/srodtytul]

MEN zbadał po 10 proc. przedszkoli, podstawówek i gimnazjów. Okazało się, że zwłaszcza w gimnazjach nauczyciele niechętnie odchodzą od starych nawyków.

Reklama
Reklama

Na biologii w ok. 400 gimnazjach (z przebadanych ponad 600) zajęcia z mikroskopem albo doświadczenia zdarzyły się jeden raz – trzy razy w roku. Obserwacji w terenie nie było w 274 gimnazjach.

Na geografii uczniowie większości placówek przeciętnie raz – trzy razy w roku mieli okazję przeprowadzić obserwację poza szkołą. Na chemii tylko w czterech badanych gimnazjach eksperymenty przeprowadzano na każdej lekcji. Również nauczanie fizyki rzadko odbywało się z wykorzystaniem doświadczenia, mimo że MEN zaleca, by na fizyce wykonać co najmniej 14 doświadczeń, z czego połowę powinni zrobić sami uczniowie.

– Lepiej pamiętamy i rozumiemy to, co robimy samodzielnie. Uczeń, przeprowadzając doświadczenie, nie tylko słucha, ale też wykonuje konkretne czynności, musi je analizować i wyciągać wnioski. To najlepszy sposób nauki – mówi Szumilas.

Czemu nauczyciele nie stosują się do zaleceń MEN? Joanna Berdzik, dyrektor Ośrodka Rozwoju Edukacji: – Przyczyną mogą być nawyki. Dotąd programy wymuszały przekazywanie uczniom encyklopedycznej wiedzy. A to znów powodowało, że nauczyciele nie stosowali na lekcjach np. pracy w grupach, nie prowadzili zajęć, podczas których uczniowie muszą sami rozwiązać jakiś problem.

Według Berdzik nauczycielom trudno przekazać uczniom odpowiedzialność za to, co dzieje się na lekcji. – Wolą sami nad tym panować, nawet za cenę tego, że nauczyciel z podręcznika czyta, jak przebiega doświadczenie – mówi.

Dyrektorzy badanych gimnazjów twierdzili, że doświadczeń nie ma, bo brak w szkole pracowni i sprzętu.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Gdzie laboratoria?[/srodtytul]

– Kiedyś w szkołach kwitły pracownie fizyczne. Teraz są puste. Na każdej ławce na biologii stał mikroskop. Teraz uczniów się tylko tresuje jak małpki bez zrozumienia, bez dotyku, a przecież poza wzrokiem mamy jeszcze inne zmysły, których się nie wykorzystuje w edukacji – mówi Marek Golka, fizyk z Gimnazjum nr 5 w Radomiu.

Dodaje, że przez lata program był tak przeładowany, że nie było czasu na prowadzenie doświadczeń i szkoły spisały na straty całe wyposażenie pracowni. – W mojej szkole, nie mając pieniędzy na pomoce, zbudowaliśmy laboratorium fizyczne z odnalezionych w piwnicy sprzętów – opowiada.

Grzegorz Lorek, nauczyciel biologii z I LO w Lesznie: – Mnie nie są potrzebne mikroskopy czy zestaw do izolowania DNA, bo sami uczniowie powiedzą, że zawracam im tym głowę, a tego nie ma na egzaminie gimnazjalnym czy maturalnym. Dopóki będą się liczyć procenty z testów, nic się nie zmieni – uważa. Obaj nauczyciele dodają, że przyszłych pedagogów na studiach nie uczy się, jak przeprowadzać w szkole doświadczenia.

Wiceminister Szumilas zapewnia, że MEN razem z resortem nauki przygotowuje zmiany w kształceniu. A badanie metod nauczania zostanie powtórzone. – Szkoła nie zmieni się z dnia na dzień. Powiedzieliśmy, co jest ważne. Przeprowadzenie tego badania to również danie wyraźnego sygnału nauczycielom, na co będziemy zwracać uwagę w przyszłości, oceniając pracę szkoły – mówi Szumilas. – Ten materiał umożliwi porównywanie zmian. Potwierdził również nasze przypuszczenia, że należało w podstawie programowej wpisać nie tylko treści, jakie powinien opanować uczeń, ale również wskazać, jakimi metodami pracować, by uzyskać jak najlepsze rezultaty.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama