Postępowanie prokuratury, praca policji i Komisji Badania Wypadków Lotniczych ma wyjaśnić przyczyny katastrofy, w jakiej w niedzielę wieczorem na obrzeżach Nowej Huty zginęły aż cztery osoby - pilot niewielkiej Cessny i trójka dzieci.
Rozbita Cessna miała już wcześniej poważny wypadek. W 2009 roku uszkodziła śmigło i skrzydło. Potem została jednak wyremontowana.
Mogło być jeszcze gorzej – relacjonują świadkowie. W dwurodzinnym domu na obrzeżach Nowej Huty, który doszczętnie spłonął po wypadku było bowiem aż 19 osób. Ratowały się, wyskakując w ostatniej chwili przez okna, tak gwałtowny był pożar maszyny, która uderzyła w ziemię tuż obok budynku. W akcji gaszenia pożaru uczestniczyło aż 19 jednostek straży (w tym 8 ochotniczej).
Pogorzelcy nie zdołali ocalić niemal niczego. Prezydent Krakowa zapowiada jednak, iż miasto zaoferuje im tymczasowe lokale. Na razie nie skorzystali z oferty noclegu w hotelu – woleli zostać u rodziny i znajomych. To, niestety, kolejny dramat, jaki dotknął tę rodzinę w ostatnim czasie. Kilka miesięcy temu w wypadku samochodowym zginęła ich matka.
Na miejscu tragedii pojawili się w poniedziałek członkowie Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Rano przed domem państwa Nowaków przy ul. Podstawie, gdzie rozbił się samolot, nadal leżał jego wrak. Wciąż były w nim zwęglone ciała ofiar.