Reklama

Muzea chciałyby rządowego tupolewa, ale nie mają pieniędzy

Muzealnicy uważają, że maszyna, która woziła VIP-ów, przyciągnęłaby zwiedzających

Aktualizacja: 05.09.2011 22:28 Publikacja: 05.09.2011 21:41

Muzea chciałyby rządowego tupolewa, ale nie mają pieniędzy

Foto: ROL

Tupolew 154 o numerze bocznym 102 to maszyna bliźniaczo podobna do tej, która rozbiła się w Smoleńsku. Po likwidacji 36. specpułku zostanie wystawiony na sprzedaż.

Maszyna jest łakomym kąskiem dla muzeów. Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa w Krakowie, zaznacza, że tupolew nie jest rarytasem kolekcjonerskim. – Jednak o wartości kolekcjonerskiej tej maszyny decyduje to, że jest to samolot, który woził przez 30 lat najważniejsze osoby w państwie – dodaje.

Krakowskie muzeum ma już w swojej kolekcji kilka maszyn do przewożenia VIP-ów: jaka-40, śmigłowiec Mi-8 (w takiej samej wersji jak maszyna, która uległa katastrofie z premierem Leszkiem Millerem na pokładzie). Ozdobą tej kolekcji jest  ił-14, który jako tzw. salonka służył m.in. Władysławowi Gomułce i Józefowi Cyrankiewiczowi.

W placówce jest też jeden tupolew w wersji 134. – Można go jednak oglądać jedynie z zewnątrz – mówi dyrektor. – Wnętrze samolotu nie nadaje się do pokazywania, bo maszyna ta przez lata służyła jako obiekt do ćwiczeń antyterrorystycznych.

Maszyny używane przez polskie wojsko ma też Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Placówkę miesiąc temu otworzył nowy wiceminister obrony Czesław Mroczek.

Reklama
Reklama

Dyrektor muzeum Waldemar Wójcik wystąpił do MON z prośbą o nieodpłatne przekazanie jednego z rządowych samolotów Jak-40.

Ale na tupolewa za darmo liczyćnie można.– Oczywiście, muzea mogą tak samo jak inne podmioty stanąć do przetargu – informuje Jacek Sońta, rzecznik MON.

Nasze środki nie pozwalają nawet marzyć, by stanąć do przetargu na tę maszynę – przyznają dyrektorzy z Krakowa  i Dęblina.

– To w pełni sprawna maszyna, która przeszła niedawno remont. Koszt jej zakupu idzie w miliony – podkreśla Wójcik.

Krzysztof Radwan przyznaje, że miałby jeszcze jeden kłopot z Tu-154, nawet gdyby władze zechciały go przekazać bezpłatnie. – Nasz pas startowy jest zbyt krótki, by mogły na nim lądować samoloty tej wielkości. To oznaczałoby, że samolot należałoby przetransportować w częściach i złożyć na miejscu, a to byłyby dodatkowe koszty – mówi "Rz" .

Na świecie bardzo często maszyny używane przez najważniejsze osoby w państwie trafiają do muzeów. Na przykład w National Museum of the United States Air Force przechowywana jest większość samolotów, które służyły prezydentom USA jako maszyny rządowe.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama