Reklama

Kaczyński w Wielkopolsce, Tusk na Mazowszu

Kolejny dzień kampanii w trasie: prezes PiS krążył wczoraj po Wielkopolsce, a lider Platformy po Mazowszu

Publikacja: 21.09.2011 02:03

Dzień po premierze Donaldzie Tusku w Polskę wyruszył prezes PiS Jarosław Kaczyński. I to od razu do jaskini lwa: Wielkopolski, gdzie tradycyjnie duże wpływy mają PO i  lewica.

W Tursku (powiat pleszewski) Kaczyński odwiedził piekarnię należącą do kandydata PiS Czesława Szymoniaka. Przyglądał się wypiekowi chleba i gromił rząd za to, że nie ułatwia życia przedsiębiorcom. – Polacy są bardzo zaradni, ale cudów nie ma. Kiedy rosną ceny energii, gazu i paliwa, sytuacja tych, którzy zajmują się średnim i małym biznesem, jest bardzo trudna – podkreślał. Mówił o potrzebie ukrócenia nieuczciwej konkurencji ze strony wielkich przedsiębiorstw. Zapewniał, że PiS zmniejszy też liczbę instytucji przeprowadzających inspekcje u przedsiębiorców.

W Poznaniu prezes PiS spotkał się z dziennikarzami. A w stolicy do głosowania na Prawo i Sprawiedliwość namawiały młode kandydatki tej partii.

Gdy Kaczyński krążył po  Wielkopolsce, premier prowadził kampanię na Mazowszu. Przed „tuskobusem" zjawił się w towarzystwie Roberta Korzeniowskiego, mistrza olimpijskiego w chodzie, który podkreślał, że popiera prosportowe inicjatywy rządu. – Będziemy dziś rozmawiać o inwestowaniu w polskie dzieci, żeby nie były bite, narażone na takie świństwa jak dopalacze, żeby miały gdzie grać w piłkę – wyliczał Tusk. – System nowoczesnej opieki nad polskim dzieckiem powoli wyłania się z naszych działań.

W Piastowie Tusk spotkał się z uczniami z Międzyszkolnego Klubu Sportowego Pivot i obejrzał dwa mecze. Imprezę zakłócili przeciwnicy rządu, którzy rozwiesili transparent „Dość kłamstw". W Żyrardowie premier rozmawiał z przedstawicielami organizacji pozarządowych.

Reklama
Reklama

– Nie sądzę, by aktywność Kaczyńskiego była odpowiedzią na wyruszenie w trasę autobusu Tuska. Takie wyjazdy sztaby miały zapewne zaplanowane dużo wcześniej – uważa prof. Rafał Drozdowski, politolog z UAM. – Doświadczenia starych demokracji pokazują, że bezpośredni kontakt z wyborcami może się opłacić, zwłaszcza gdy sondaże stoją, a politycy rozpaczliwie zabiegają nawet o pojedyncze głosy.

Stąd zapewne decyzja Kaczyńskiego, by wybrać się do Wielkopolski. – Nie ma przecież sensu jeździć do już przekonanych – podkreśla profesor.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama