Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są kolejne etapy procedury referendalnej w Krakowie?
- Co warunkuje ważność nadchodzącego głosowania referendalnego?
- Przed jakimi strategicznymi wyborami stoi obecnie prezydent Krakowa?
- Jakie czynniki zewnętrzne i wewnętrzne mogą wpływać na wynik referendum?
- Jak lokalne referendum może wpłynąć na dynamikę polityki ogólnokrajowej?
- Jakie potencjalne konsekwencje referendum ma dla głównych partii politycznych?
W środę 11 marca organizatorzy referendum złożyli w Krakowie 134 tys. podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta. Teraz komisarz wyborczy ma 30 dni na ich weryfikację. Ale w Krakowie zapanowało przekonanie, że do referendum raczej dojdzie, bo podpisów jest ponad 75 tys. więcej niż wynosi próg wymagany do jego organizacji. Rozpoczyna się więc inna gra przed prawdopodobnym referendum, do którego może dojść jeszcze przed wakacjami – być może 17 lub 24 maja. Jej stawka jest dużo wyższa niż Kraków. Wydarzenia w drugim największym mieście w Polsce, gdzie dwa lata temu prezydentem został – z poparciem Donalda Tuska – lider KO w regionie Aleksander Miszalski, śledzi się w Warszawie bardzo uważnie. To referendum jest bowiem wpisywane w prekampanię przed wyborami parlamentarnymi. PiS ma już w nich swojego kandydata – Przemysława Czarnka. Mało kto odnotował, że swoje przemówienie w Hali Sokoła w Krakowie w ubiegłym tygodniu zaczął on właśnie od tematu referendum.
Czytaj więcej
Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, przedstawił projekt zmian w funkcjonowaniu Strefy Czystego Transportu. Korekta jest odpowiedzią na rosnącą...
Matematyka jest prosta: w Krakowie liczy się dalsza mobilizacja i emocje
Aby referendum w Krakowie było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 158 555 osób. Prezydent Aleksander Miszalski stoi teraz przed wyborem, który może zdefiniować jego polityczną przyszłość. Może – podobnie jak Hanna Gronkiewicz-Waltz w Warszawie w 2013 r. – namawiać cały czas do bojkotu referendum, jeśli jednak się odbędzie. Wtedy taka strategia PO okazała się skuteczna. Może jednak zachęcić ostatecznie do udziału swoich zwolenników – to druga, alternatywna opcja. W tej chwili prezydent Miszalski w serwisach społecznościowych oficjalnie przyznał tylko – po informacji o złożeniu podpisów przez jego rywali – że „szanuje ideę” referendum i że dla niego „ważniejsze od liczby podpisów pod wnioskiem o referendum jest to, jak dużo osób weźmie w nim udział w dniu głosowania”. Zadeklarował też: „Dołożę wszelkich starań, aby mieszkańcy Krakowa dali mi szansę dokończyć kadencję i pozwolili zrealizować mój pomysł na Kraków”.
O stanowisko i strategię wobec referendum zapytaliśmy oficjalnie w czwartek 12 marca krakowski magistrat, ale odesłano nas do wpisu prezydenta Miszalskiego – w tej chwili urastającego do rangi oficjalnego oświadczenia – udostępnianego na platformach społecznościowych.