Reklama

Referendalne emocje w Krakowie. Czy pod Wawelem wydarzy się Jagodno na opak?

Po tym, jak organizatorzy referendum w Krakowie złożyli w tym tygodniu ponad 130 tysięcy podpisów miasto szykuje się powoli na kolejną fazę politycznego starcia. Wiele zależy – jak to zwykle w polityce bywa – od emocji. Jakie są szanse prezydenta Aleksandra Miszalskiego?
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski

Foto: PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są kolejne etapy procedury referendalnej w Krakowie?
  • Co warunkuje ważność nadchodzącego głosowania referendalnego?
  • Przed jakimi strategicznymi wyborami stoi obecnie prezydent Krakowa?
  • Jakie czynniki zewnętrzne i wewnętrzne mogą wpływać na wynik referendum?
  • Jak lokalne referendum może wpłynąć na dynamikę polityki ogólnokrajowej?
  • Jakie potencjalne konsekwencje referendum ma dla głównych partii politycznych?

W środę 11 marca organizatorzy referendum złożyli w Krakowie 134 tys. podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta. Teraz komisarz wyborczy ma 30 dni na ich weryfikację. Ale w Krakowie zapanowało przekonanie, że do referendum raczej dojdzie, bo podpisów jest ponad 75 tys. więcej niż wynosi próg wymagany do jego organizacji. Rozpoczyna się więc inna gra przed prawdopodobnym referendum, do którego może dojść jeszcze przed wakacjami – być może 17 lub 24 maja. Jej stawka jest dużo wyższa niż Kraków. Wydarzenia w drugim największym mieście w Polsce, gdzie dwa lata temu prezydentem został – z poparciem Donalda Tuska – lider KO w regionie Aleksander Miszalski, śledzi się w Warszawie bardzo uważnie. To referendum jest bowiem wpisywane w prekampanię przed wyborami parlamentarnymi. PiS ma już w nich swojego kandydata – Przemysława Czarnka. Mało kto odnotował, że swoje przemówienie w Hali Sokoła w Krakowie w ubiegłym tygodniu zaczął on właśnie od tematu referendum. 

Czytaj więcej

Prezydent Krakowa przedstawił korektę SCT. Obszar i normy się nie zmienią

Matematyka jest prosta: w Krakowie liczy się dalsza mobilizacja i emocje 

Aby referendum w Krakowie było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 158 555 osób. Prezydent Aleksander Miszalski stoi teraz przed wyborem, który może zdefiniować jego polityczną przyszłość. Może – podobnie jak Hanna Gronkiewicz-Waltz w Warszawie w 2013 r. – namawiać cały czas do bojkotu referendum, jeśli jednak się odbędzie. Wtedy taka strategia PO okazała się skuteczna. Może jednak zachęcić ostatecznie do udziału swoich zwolenników – to druga, alternatywna opcja. W tej chwili prezydent Miszalski w serwisach społecznościowych oficjalnie przyznał tylko – po informacji o złożeniu podpisów przez jego rywali – że „szanuje ideę” referendum i że dla niego „ważniejsze od liczby podpisów pod wnioskiem o referendum jest to, jak dużo osób weźmie w nim udział w dniu głosowania”. Zadeklarował też: „Dołożę wszelkich starań, aby mieszkańcy Krakowa dali mi szansę dokończyć kadencję i pozwolili zrealizować mój pomysł na Kraków”.

O stanowisko i strategię wobec referendum zapytaliśmy oficjalnie w czwartek 12 marca krakowski magistrat, ale odesłano nas do wpisu prezydenta Miszalskiego – w tej chwili urastającego do rangi oficjalnego oświadczenia – udostępnianego na platformach społecznościowych. 

Reklama
Reklama

W 2024 r. Aleksander Miszalski dostał 133 tys. głosów w II turze wyborów samorządowych. W 2025 r. w I turze wyborów prezydenckich Rafał Trzaskowski zdobył w Krakowie 163 093 głosy, a w II – 307 189 głosów. To pokazuje, że w mieście jest duży zasób liberalnych głosów i wyborcy KO powinni chcieć obronić prezydenta w referendum. Dla porównania: Karol Nawrocki w II turze wyborów prezydenckich dostał tutaj 187 tys. głosów – można przyjąć, że to sufit poparcia prawicy w Krakowie.

Ale jasne jest (wynika to choćby z niedawnego sondażu OGB w Krakowie), że Miszalski jest słabo oceniany również przez część elektoratu KO. Dlatego jeśli w Krakowie utrzyma się fala niezadowolenia, wywołana m.in. wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu, to Miszalski, nawołując do bojkotu, póki co nie może zagwarantować, że referendum się nie odbędzie.

W opublikowanym w tym tygodniu wspominanym wcześniej badaniu OGB prezydenta miasta źle ocenia blisko 60 proc. mieszkańców. Ale tu jedna uwaga: sondaż, jak poinformowało OGB, został przeprowadzony dla stowarzyszenia Kraków Dla Mieszkańców Łukasza Gibały, który był kontrkandydatem Miszalskiego dwa lata temu, a dziś wspiera referendum.

Dlatego wszystko zależy od emocji. Jeśli organizatorzy rozkręcą zainteresowanie referendum ogólnokrajowo, jeśli algorytmy mediów społecznościowych będą nadal dostawać nowe paliwo, jeśli w grę włączy się poważnie Przemysław Czarnek i prezydent Karol Nawrocki, to wyciszenie tematu referendum nie będzie po prostu możliwe – niezależnie od treści dyskusji, bo tak działa dziś polityka. To znaczy, że łatwiej będzie przeciwnikom Miszalskiego osiągnąć założoną frekwencję. 

Reklama
Reklama

Co zrobi prawica? Dylematy PiS w Krakowie i widmo „Jagodna na opak” 

Czy organizatorom referendum uda się utrzymać emocje i zainteresowanie pomysłem na takim poziomie przez cały czas? To zależy również od trendów, a te może kreować np. Przemysław Czarnek, który jest polaryzującym politykiem. Z jednej strony, mocne zaangażowanie PiS w referendum będzie mobilizowało wyborców liberalnych, ale z drugiej, prawicy opłaci się, jeśli wyborcy KO zostaną w domu. Swoją cegiełkę może – potencjalnie – dołożyć prezydent Karol Nawrocki, np. na pewnym etapie odwiedzając Kraków i mówiąc o znaczeniu demokracji lokalnej.

Czytaj więcej

Dwugodzinny dzień pracy? Taką przyszłość przewiduje szef Xiaomi

Dylemat ma również Donald Tusk. W 2024 r. jego zaangażowanie było atutem Miszalskiego. Obecnie zaangażowanie premiera na rzecz prezydenta Krakowa waży inaczej, bo wiąże się z koniecznością konfrontacji z ogólnokrajowymi lękami – utratą pracy przez przedstawicieli klasy średniej czy wysokimi cenami paliwa

Sytuacja w Krakowie nie jest więc jednoznaczna. Kolejną aktualizację przyniesie decyzja komisarza wyborczego; zapewne wtedy wyklaruje się strategia magistratu. To czas dla Miszalskiego na odzyskanie inicjatywy w mieście. Ale niezależnie od losów referendum, wygląda na to, że Kraków może okazać się barometrem nastrojów przed kampanią parlamentarną. W skrajnej sytuacji dla KO może stać się „Jagodnem na opak” (w 2023 r. kolejki przed lokalami wyborczymi we wrocławskim Jagodnie były symbolem mobilizacji przeciwko PiS). Jeśli tym razem wyborcy z klasy średniej o różnych poglądach zmobilizują się, by stanąć w kolejce i odwołać prezydenta z Koalicji Obywatelskiej, to dla premiera Donalda Tuska może być bardzo niebezpieczny obraz.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Franczyza McDonald’s – Twój własny biznes pod złotymi łukami!
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Polityka
Donald Tusk: Sytuacja robi się niebezpieczna. Kaczyński postawił prezydenta w sytuacji bez wyjścia
Polityka
Gen. Roman Polko komentuje weto prezydenta Karola Nawrockiego ws. SAFE. Mówi o „politycznych idiotach”
Polityka
Weto będzie wracać jak bumerang. Czarnek świetną wiadomością dla Morawieckiego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama