W środę 11 marca organizatorzy referendum złożyli w Krakowie 134 tys. podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta. Teraz komisarz wyborczy ma 30 dni na ich weryfikację. Ale w Krakowie zapanowało przekonanie, że do referendum raczej dojdzie, bo podpisów jest ponad 75 tys. więcej niż wynosi próg wymagany do jego organizacji. Rozpoczyna się więc inna gra przed prawdopodobnym referendum, do którego może dojść jeszcze przed wakacjami – być może 17 lub 24 maja. Jej stawka jest dużo wyższa niż Kraków. Wydarzenia w drugim największym mieście w Polsce, gdzie dwa lata temu prezydentem został – z poparciem Donalda Tuska – lider KO w regionie Aleksander Miszalski, śledzi się w Warszawie bardzo uważnie. To referendum jest bowiem wpisywane w prekampanię przed wyborami parlamentarnymi. PiS ma już w nich swojego kandydata – Przemysława Czarnka. Mało kto odnotował, że swoje przemówienie w Hali Sokoła w Krakowie w ubiegłym tygodniu zaczął on właśnie od tematu referendum.