Stawianie przez kandydata PiS na premiera Przemysława Czarnka alternatywy – polska suwerenność, interes Polski kontra brukselsko-niemiecki szwindel to znak, że PiS mentalnie przesunął się na pozycje Konfederacji. Z partii, która miała do Unii sceptyczno-realistyczny stosunek, nie potępiając istnienia UE jako takiej, lecz domagającej się jej reformy, przechodzi na pozycje, w których między interesem Polski a Unii istnieje nieprzezwyciężalna sprzeczność.
Trudno więc zrozumieć radość Mateusza Morawieckiego z prezydenckiego weta. Przypomina ono raczej wiwatowania karpi z powodu zbliżającej się Wigilii. Weto jest bowiem symbolem tak krytykowanej przez otoczenie Morawieckiego „suw-polizacji” PiS, ale i całej prawicy, czyli przesuwania się na pozycje antyunijne, które reprezentował Zbigniew Ziobro i jego Suwerenna Polska, gdy jeszcze byli koalicjantami PiS otwarcie zwalczającymi Morawieckiego. Kłopot w tym, że dla Morawieckiego na tej nowej, zradykalizowanej, antyunijnej prawicy nie będzie wcale miejsca, więc jest tylko kwestią czasu, kiedy zostanie z niej wypchnięty. Postawienie przez Jarosława Kaczyńskiego na Czarnka jest tylko kolejnym symptomem tego samego zjawiska.
Powód drugi: zerwany został konsensus w sprawach kluczowych dla egzystencjalnego bezpieczeństwa Polski
Ale są też dwa kolejne niepokojące sygnały. Wystarczy porozmawiać z akredytowanymi w Warszawie dyplomatami naszych sojuszniczych krajów, by zobaczyć, jakim szokiem dla zagranicy była decyzja Nawrockiego i późniejsza eskalacja emocji. Zerwano bowiem – i to kolejne niepokojące zjawisko – kruchy konsensus, że w fundamentalnych sprawach polskiego bezpieczeństwa prezydent i premier mówią jednym głosem. W czwartek i piątek wszyscy zobaczyli, że żadnego konsensu nie ma. Że prezydent jest w stanie – w imię interesu swojego środowiska politycznego – zaryzykować bezpieczeństwo Polski.
Powód trzeci: nikt nie będzie już serio traktował Polski w rozmowach na temat bezpieczeństwa
Z tego jednak płynie jeszcze trzeci, bardzo smutny wniosek. Dramatycznie obniżyła się powaga Polski jako stabilnego partnera w rozmowach o zbrojeniach i bezpieczeństwie. Dotąd – czy premierem był Morawiecki czy Tusk, Polska uchodziła za kraj, który ma coś do powiedzenia w sprawie bezpieczeństwa regionu. Doceniane były wysiłki Polski by się szybko zbroić i budować największą armię w Unii Europejskiej. Polska była stawiana za przykład rozsądku i ponadpartyjnej zgody w kwestiach dla zapewnienia ciągłości i bezpieczeństwa państwa egzystencjalnych. Weto sprawia, że nikt już Polski traktować poważnie nie będzie. Ani Karola Nawrockiego – bo każdy będzie wiedział, że prezydent jest zupełnie nieprzewidywalny, że myśli bardziej o obsłużeniu rozbujanych antyunijnych emocji prawicowego elektoratu a nie o bezpieczeństwie własnego państwa. Ani Donalda Tuska, bo jak poważnie traktować polityka, którego działania i obietnice mogą być zablokowane, albo przynajmniej poważnie skomplikowane przez prezydenta.