Sukces zbiórki „Łatwoganga”, która pobiła rekord świata, jeśli chodzi o streaming charytatywny, Oczkoś tłumaczył zbiegiem kilku czynników. – Rzadko się zdarza, żeby ludzie mieli takie poczucie, że wpłacają i widzą, jak to się powiększa. Bo jest ileś akcji, najbardziej nośna oczywiście Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, gdzie się liczy nawet parę tygodni czy parę miesięcy, ile tam w końcu było. Tutaj było na bieżąco – mówił. Zwracał też uwagę na spontaniczność, przypominając, że „z jakiegoś powodu w Polsce pospolite ruszenie miało swego czasu duże wzięcie”.
Do tego doszło wcześniejsze nagranie „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” autorstwa rapera Bedoesa oraz 11-letniej Mai Mecan i – jak ujął to Oczkoś – „otwieranie serca na cierpienie ludzkie, a na cierpienie dzieci jeszcze bardziej”. Plus nowe media, w których ekspert dostrzega tym razem stronę dobrą, w tym możliwość streamowania z dowolnego miejsca, choćby to była ciasna kawalerka.
Najważniejszy warunek powodzenia był jednak inny – wyraźne życzenie organizatorów, żeby trzymać polityków z daleka. – Polityka nie tylko w Polsce jest takim zapalnym elementem do wszystkiego. (...) Politycy jako tacy pokazali swoją brzydotę w różnych sytuacjach i tutaj też chcieli się podłączyć. Organizatorzy się nie zgodzili i myślę, że to też był ten sukces, bo zawsze można się ogrzać przy czymś – mówił.
Zbiórka „Łatwoganga” dla niektórych stała się też pretekstem do uderzania w WOŚP. Oczkoś skrytykował takie podejście. – O Jurku Owsiaku powiedziano już prawie wszystko albo wszystko. Jeżeli ktoś robi jedną akcję przez 30 lat, to to już jest coś. Jeżeli ktoś robił cokolwiek cyklicznie, to wie, jak trudno jest powtórzyć drugi raz, trzeci, piąty, siedemnasty – zauważył. A tym, którzy mówią, że Owsiak powinien już komuś oddać miejsce, odpowiedział krótko: „Zdejmij marynarkę, wejdź i pokaż. To jest bardzo proste”.
Mirosław Oczkoś komentuje wywiad Donalda Tuska w „FT”. „Powiedział to, co myśli przynajmniej trzy czwarte Europy”
Czy wywiad Donalda Tuska dla „Financial Times”, w którym premier pyta o lojalność USA wobec NATO i ostrzega przed ewentualnym atakiem Rosji, to nadwyrężanie relacji polsko-amerykańskich, czy świadomy ruch wizerunkowy? Oczkoś nie ma wątpliwości, że polski premier „robi to po coś”. Zwracał uwagę, że w gruncie rzeczy Tusk powiedział to, co myśli przynajmniej trzy czwarte Europy, jeśli nie większość europejskich liderów. – Mało tego, on w zasadzie tylko sparafrazował słowa Donalda Trumpa. On mówi to raz w tygodniu – dodał.
Czytaj więcej
Jeszcze nigdy polski premier nie poddał w taki sposób w wątpliwość wypełnienia przez Amerykę zobowiązań sojuszniczych w ramach NATO.
– Trochę straszy. Ale to właśnie daje efekt flagi – podkreślał Oczkoś i przypomniał, że można straszyć bezpodstawnie, albo mając podstawy. Podparł to przykładem sprzed kilku miesięcy. – Co mówił Donald Tusk dwa miesiące temu, czy pół roku temu, o kryptowalutach? Ostrzegał. Po pół roku, po dwóch miesiącach okazało się, że to, co mówili Sławomir Mentzen, Przemysław Wipler, prezydent Nawrocki, nie sprawdziło się. Tusk pewnie ma jakąś wiedzę na różne tematy i tą kartą będzie grał, bo to mu daje szansę utrzymać się na pierwszym miejscu – wskazywał, choć – jak zastrzegł – każdą kartą można grać za długo.
Co do zarzutu, że premier podważa sojusz polsko-amerykański przez krytykę Trumpa, Oczkoś odpowiedział, że „jeżeli się chce szukać dziury w całym, to można ją znaleźć”.
Oczkoś: Czarzasty wszedł w buty Hołowni – i ludziom się to podoba
Lewica, której początek bieżącej kadencji wróżył raczej osuwanie się w kierunku progu wyborczego, wraca do gry. W opublikowanym w środę sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” Nowa Lewica ma prawie 9 proc. poparcia, a partia Razem, po dużym wzroście, 4 proc., celując – zdaniem Oczkosia – w „raczej trwały wynik ponad progiem”. Zdaniem gościa Jacka Nizinkiewicza najważniejszy powód tego trendu to Włodzimierz Czarzasty na fotelu marszałka Sejmu.
Czytaj więcej
Ci, którzy liczyli na efekt Przemysława Czarnka, który poprowadzi PiS do tryumfalnego marszu w górę w partyjnych sondażach muszą jeszcze poczekać –...
– Działania marszałka Czarzastego zaskoczyły bardzo wiele osób, ale też bardzo wielu osobom się spodobały. Wszedł w buty Szymona Hołowni i wszyscy mówią: „Hołownia był showmanem, ale marszałek Czarzasty też jest showmanem, troszeczkę w innym stylu, ale jest skuteczny” – tłumaczył ekspert. Jego zdaniem Czarzasty „robi bardzo dobrą robotę dla lewicy jako takiej” i trwale ustabilizował poparcie dla niej. Pomaga mu w tym też strategia jego krytyków. Atakowanie Czarzastego przez PiS działa, zdaniem Oczkosia, w obie strony. – W pewnej grupie pomaga, a w drugiej grupie ośmiesza tych, którzy to mówią. Bo ugrupowanie, gdzie jest najwięcej członków byłych PZPR – Stanisław Piotrowicz na przykład (obecnie sędzia TK – red.) czy Andrzej Kryże... naprawdę, mogliby się nie odzywać. Karol Nawrocki też ryzykuje, ponieważ ma parę rzeczy niewyjaśnionych – od kawalerki począwszy – stwierdził.
– W polityce ludzie się obrzucają błotem, natomiast trzeba zawsze pamiętać, że błoto w polityce spełnia rolę bumeranga. To nie jest tak, że rzucisz błotem i ono tam zostanie. To błoto może zawrócić i dokładnie ciebie też opryskać – dodał Oczkoś.