Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda sukcesja wśród rosyjskiej elity politycznej?
- Jaki rzeczywisty cel przypisują opozycjoniści służbie publicznej w Rosji?
- W jaki sposób Władimir Putin ustosunkowuje się do tych mechanizmów?
- Jaka jest skala nepotyzmu w instytucjach państwowych?
– Proces dziedziczenia imperium stworzonego przez ojców już trwa. Jego częścią jest wprowadzanie dzieci do sfery publicznej – opisuje trendy wśród kremlowskiej elity były urzędnik administracji prezydenckiej, a obecnie emigrant i politolog Abbas Galliamow.
Najnowszym przykładem jest roszada na stanowisku szefa najważniejszej instytucji „soft power”, Rossotrudniczestwa. Organizacja odpowiada za tworzenie za granicą „Ruskich Domów”, których zadaniem jest rozpowszechnianie propagandy Kremla. Obecnie najlepiej jej to idzie w Afryce, w Europie pozamykano część tych placówek pod zarzutem prowadzenia działalności szpiegowskiej.
Cały cel służby publicznej w Rosji – no, w ponad 90 procentach - polega na zapewnieniu sobie miejsca wystarczającego dla otrzymywania pokaźnych zysków w łapówkach, daninach, różnych prowizjach czy „kopertówkach”.
Ze stanowiska szefa instytucji ustąpił wnuk premiera Jewgienija Primakowa (a wcześniej szefa rosyjskiego wywiadu zagranicznego), a jego miejsce zajął syn byłego prokuratora generalnego Jurija Czajki. Nikogo w Moskwie to nie zdziwiło, kariery dzieci putinowskiej elity politycznej są już rzeczywiście sprawą publiczną.
– Kowalczuk-junior (syn bankiera-miliardera zaprzyjaźnionego z Putinem – red.) został szefem Najwyższej Izby Kontroli. Młody Kirienko (syn szefa prezydenckiej administracji–red.), młody Rotenberg (syn kolejnego bankiera zaprzyjaźnionego z Putinem) – wszyscy bardzo zabiegani, wszyscy robią kariery – mówi Gałliamow.
Rosja: Imponująca kariera syna Dmitrija Patruszewa. Czy to przyszły następca Władimira Putina?
Najwyżej w hierarchii dotarł Dmitrij Patruszew, syn putinowskiego współpracownika, byłego szefa policji politycznej FSB, gen. Nikołaja Patruszewa. Po ośmiu latach ministrowania w resorcie rolnictwa został wicepremierem. Jego kariera jest tak rzucająca się w oczy, że część ekspertów zajmujących się życiem kremlowskiej elity zaczęła wskazywać go jako możliwego następcę samego prezydenta.
– Pozwalają mu nabrać doświadczenia, znajomości w elitach regionalnych. Potem będzie decyzja co z nim dalej robić – mówi jeden z nich.
– Cały cel służby publicznej w Rosji – no, w ponad 90 procentach - polega na zapewnieniu sobie miejsca wystarczającego dla otrzymywania pokaźnych zysków w łapówkach, daninach, różnych prowizjach czy „kopertówkach”. Ten system jest produktem rządów dyktatorskich. (…) Powodują one masową korupcję na skalę państwa, która staje się głównym elementem polityki wewnętrznej i zagranicznej kraju – twierdzi jednak Giennadij Gudkow, były oficer KGB, a później opozycyjny polityk i w konsekwencji polityczny emigrant.
Czytaj więcej
System zamówień publicznych zżera korupcja i nepotyzm.
Rzeczywiście, robiące kariery polityczne dzieci putinowskiej elity w błyskawicznym tempie stają się bogatymi ludźmi, osiągając zyski niewspółmierne do ich legalnych zarobków. Władimir Putin od czasu do czasu próbuje choćby przyhamować ten proces, wydając zgodę na aresztowanie poszczególnych urzędników. Ale jednocześnie całkowicie utajnił ich zarobki przed opinią publiczną. Ponadto żadne z dotychczasowych aresztowań nie dotknęło rodzin (w tym dzieci) jego współpracowników.
Jak Władimir Putin dba o swoich krewnych
A byłoby za co. Musiałby jednak pewnie zacząć od samego siebie. Jego osobisty majątek pozostaje co prawda nadal tajemnicą, nikt nie jest w stanie wskazać niczego znaczącego, co byłoby jego osobistą własnością. Ale już jego kobiety (była żona i kilka kochanek) posiadają solidną własność. Była żona Ludmiła ma rezydencję w pobliżu francuskiego kurortu w Biarritz, obecna partnerka i była olimpijska medalistka Alina Kabajewa – kilka domów w Szwajcarii, kochanka z dawnych lat Swietłana Kriwonogich – apartament w Monako.
Czytaj więcej
Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Kyryło Budanow uważa, że w roli następcy prezydenta Rosji Władimira Putina widzą się Siergiej Kirijenko...
Równie solidnie zaopatrzone są putinowskie dzieci. Robiąca karierę w zarządzaniu nauką (również przewidywana na politycznego następcę ojca) Katerina Tichonowa ma dom w Hiszpanii, Maria Woroncowa – nieruchomości w Holandii.
Podobnie krewni bliżsi i dalsi. Aż 26 z nich Władimir Putin obdzielił stanowiskami rządowymi lub w państwowych koncernach. Ale przywódca Rosji nie jest w tym odosobniony. Według badań grup niezależnych rosyjskich dziennikarzy 76 proc. obecnych wyższej rangi urzędników zadbało o swych krewnych i znalazło im miejsca albo w urzędach, albo w państwowych firmach.
„W niektórych instytucjach takie klany krewnych (rozmieszczonych na stanowiskach zapewniających bardzo dobre dochody – red.) ma każdy wyższy rangą urzędnik. Do takich instytucji należy kremlowska Rada Bezpieczeństwa, Sąd Najwyższy, ministerstwo obrony, a także członkowie zarządów Gazpromu, kolei państwowych i największego państwowego banku Sbierbanku” – podsumowują swe badania.
Klany rodzinne tworzą „plemiona” na Kremlu. „To nie szlachta, bardziej rodziny mafijne”
Klany rodzinne mniej ważnych urzędników szukają ochrony u silniejszych. W ten sposób na Kremlu eksperci wyróżniają 4-5 „plemion” skupionych wokół najważniejszych współpracowników Putina (mających do niego nieograniczony dostęp). Sytuacja jest płynna, ostatnio zniknął na przykład klan byłego ministra obrony Siergieja Szojgu (większość jego współpracowników wylądowała w więzieniu) i bardzo osłabł generała Nikołaja Patruszewa (Putin usunął go z kremlowskiej Rady Bezpieczeństwa, szukający u niego ochrony rozbiegli się do innych).
Czytaj więcej
Dwa tygodnie po mianowaniu nowego szefa rządu okazało się, że jest równie skorumpowany jak jego poprzednik.
Cała ta struktura wygląda trochę jak feudalne zależności seniora i wasalów, choć sami Rosjanie opisują to trochę inaczej.
– To nie są żadni bojarzy, szlachta czy jacyś ambitni burżuje. To papierowe książątka. (…) Ich struktura zarządzająca przypomina mapę mafijnych rodzin po reformach Lucky Luciano: strefy wpływów podzielone, równowaga między poszczególnymi grupami jest utrzymywana. Ale wszystko trzyma się na strachu i zasadach nomenklaturowego stada – opisuje jedna z niezależnych publicystek.