Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są kulisy sporu szefowej rosyjskiego banku centralnego z Kremlem o dalsze finansowanie wojny.
  • Na czym polega mechanizm gospodarczy, który kosztem jakości życia obywateli przesuwa zasoby na produkcję zbrojeniową.
  • Jaką część budżetu Rosji pochłaniają wydatki na armię i dlaczego prowadzi to do narastającego kryzysu budżetowego.
  • Jaka przyszłość czeka rosyjskich technokratów, którzy posiadają kluczowe informacje o słabościach gospodarki kraju.

- Sprzed jej domu zniknęła rządowa ochrona – poinformował jeden z niezależnych rosyjskich dziennikarzy Wiaczesław Sziriajew. Kobieta, dzięki której rosyjska gospodarka nie rozpadła się z powodu wojny, nie pojechała na prestiżowe dla rosyjskiego lidera Petersburskie Forum Ekonomiczne, a potem nie pojawiła się na naradzie z samym Putinem.

- To coś w rodzaju sabotażu – sądzi Sziriajew. Ale rzecznik Kremla twierdzi, że szefowa Banku Centralnego jest po prostu na zwolnieniu lekarskim. – Ludzie czasami chorują, nie ma w tym nic nadzwyczajnego – przekonywał.

Zbuntowany trybik: szefowa Banku Rosji przeciw polityce Kremla

Jednak Nabiullina coraz ostrzej spiera się z Kremlem o politykę finansową czasu wojny. Część rosyjskich emigrantów twierdzi, że w efekcie tego sporu znalazła się w domowym areszcie.

„W gwałtownej wymianie zdań, która odbyła się między nią a Putinem gdzieś pod koniec maja, a może na początku czerwca, szefowa Banku postawiła mu ultimatum: poda się do dymisji i wyjedzie z kraju, jeśli Putin ogłosi mobilizację” – pisze jeden z nich. Według innej wersji sprzeciwiła się zamknięciu granic i wprowadzeniu odpowiednika stanu wyjątkowego. A teraz udała się na zwolnienie lekarskie i czeka na odpowiedź przywódcy Rosji.

Czytaj więcej

Banku Rosji prezent pod choinkę. Ale jest i rózga

Inni są jednak sceptyczni w ogóle co do możliwości takich jej rozmów z Putinem. Wiadomo, że po rozpoczęciu najazdu na Ukrainę Nabiullina chciała podać się do dymisji, ale tak przestraszyła się lidera kraju, że nawet mu o tym nie powiedziała. Od tej pory prowadzi taką politykę Banku, która umożliwia dalszą wojnę.

„Bank mocno uczestniczy w polityce gospodarczej czasu wojny, która tak naprawdę polega na opodatkowaniu konsumpcji i jakości życia w celu finansowania zbrojeń. Połączenie tanich kredytów dla kompleksu wojskowego, wysokiej stopy procentowej, która niszczy cywilną produkcję, i wysokiej inflacji, która niszczy realne dochody to właśnie to – przesuwanie zasobów z konsumpcji na produkcję bomb. I Bank jest częścią tego mechanizmu” – wyjaśnia emigracyjny ekonomista Konstantin Sonin, czym zajmowała się Nabiullina i czemu obecnie zdaje się sprzeciwiać.

Ile Kreml naprawdę wydaje na wojnę? Część polityków zaczyna wyrażać niezadowolenie

Chyba jednak nie tylko ona. W rosyjskiej elicie pojawia się coraz więcej głosów polityków zmęczonych wojowaniem i domagających się zakończenia walk. Na razie są to deputowani z formalnie opozycyjnej partii komunistycznej, nikt z rządzącej putinowskiej Jednej Rosji nie odważył się na to. Ale za to komuniści wypowiadają się bardzo ostro. – Kraj stoi na krawędzi społecznego wybuchu i winę za to ponosi władza – mówił deputowany Michaił Marchajew.

Jego partyjny kolega Renat Sulejmanow twierdzi, że rosyjska gospodarka nie wytrzyma dalszego prowadzenia wojny. To, zdaje się, jest główny przedmiot sporu między Putinem, a częścią urzędników odpowiedzialnych za gospodarkę, w tym z Nabiulliną. Pod koniec ubiegłego tygodnia parlament w błyskawicznym tempie przyjął ustawę zezwalającą władzom na zwiększanie deficytu budżetu ponad wszelkie prawne ograniczenia. Ale przy tej okazji kolejny deputowany publicznie oskarżył Kreml, że doprowadził kraj do „kryzysu budżetowego”.

Czytaj więcej

Kreml szykuje wyższe podatki i zamrozi lokaty, bo potrzebuje pieniędzy na wojnę

Deficyt budżetu za pierwsze pięć miesięcy roku wyniósł 2,6 proc. PKB i był półtora razy wyższy od zaplanowanego. Cały czas zwiększają się wydatki na zbrojenia. Niemiecki analityk Janis Kluge podliczył, że już 46 proc. budżetu idzie na armię i produkcję zbrojeniową. Kluge próbował uwzględnić tzw. utajnione części ustawy budżetowej – wiadomo, że finansowane jest z nich szeroko pojęte bezpieczeństwo państwa, ale nie wiadomo, co dokładnie i w jakiej wielkości.

W sumie wydatki na wojnę wzrosły rok do roku o prawie jedną trzecią, w porównaniu z 2024 – o dwie trzecie, a z 2023 – o ponad 120 proc. Mimo że formalnie w projekcie budżetu na obecny rok przewidziano niewielkie zmniejszenie wydatków zbrojeniowych, to nikt nie wie, jak zatrzymać tę rozpędzoną machinę bez przerywania wojny. A na to nie godzi się Putin, więc nikt nawet się nie stara ich ograniczać.

W rezultacie Rosja już wydała na podbój Ukrainy tyle, że mogłaby przez 30 lat finansować swój system oświaty (w tym szkoły wyższe i ich badania naukowe).

Fachowcy na służbie reżimu – ich czas się kończy

W utrzymaniu tych wydatków bardzo pomagają inteligentni rosyjscy ekonomiści, którzy pełnią różne funkcje rządowe. Jedną z kluczowych jest Nabiullina. – Do tej pory zarządcy rosyjskiej gospodarki okazywali pewien stopień kompetencji, którego brakowało reszcie reżimu. Ale ta wyspa technokratycznej autonomii będzie się coraz bardziej kurczyć – sądzi jeden z emigracyjnych politologów.

Przewiduje, że sama Nabiullina wpadnie w kłopoty. – Jeśli prawdą są doniesienia, że chce wyjechać za granicę, to ona jest już martwa. Putin nigdy nie zgodzi się na jej wyjazd, bo posiada insiderskie informacje o rosyjskiej gospodarce i finansowych słabościach – sądzi kolejny emigrant.