– Jesteśmy dzisiaj od wczesnych godzin porannych wszyscy bardzo zmobilizowani. Wiadomo, co się stało, w czasie masywnych nalotów, ataku rakietowego ze strony Rosji na zachodnią Ukrainę, doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, mamy poważne zdarzenie – mówił premier.

Czytaj więcej

Dowództwo Operacyjne: Niezidentyfikowany obiekt powietrzny nad Polską

Donald Tusk: Na Polskę spadł prawdopodobnie rosyjski pocisk Ch-101

– Nie ma żadnych informacji ani o ofiarach, ani o stratach – dodał. 

– Te pierwsze informacje wskazują jednoznacznie, że odpowiednie służby, wojsko, nasi piloci, nasze samoloty zadziałały bardzo szybko i sprawnie, nie było bezpośredniego zagrożenia w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym – kontynuował szef rządu, który zapewnił, że wojsko było gotowe do zestrzelenia rakiety „w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot”. 

Czytaj więcej

Rodzaje alarmów w Polsce. Te sygnały powinien znać każdy

– Jak na razie wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym Ch-101 (w rzeczywistości jest to pocisk manewrujący – red.) rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania, będziemy chcieli mieć 100-procentową pewność: jaki pocisk, kto go wystrzelił, czy eksplozja ładunku, czy samo uderzenie tej rakiety spowodowało ten krater (pojawienie się krateru – red.). Tę informację bardzo szybko przekażemy, jak tylko będzie gotowa – dodał Tusk. 

Pocisk Ch-101

Pocisk Ch-101

Foto: PAP

Wcześniej informację o tym, że obiektem, który ok. 3.40 naruszył przestrzeń powietrzną Polski był rosyjski pocisk Ch-101 podał szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha. 

Tusk poinformował, że o zaistniałej sytuacji rozmawiał z prezydentem Karolem Nawrockim. – W takich momentach najważniejsza jest pełna koordynacja, współpraca i nie ma mowy o jakichkolwiek kłopotach, jeśli chodzi o współpracę instytucji państwowych. Za to bardzo dziękuję – podkreślił premier. 

Władysław Kosiniak-Kamysz: 20 obiektów było w nocy blisko polskiej przestrzeni powietrznej

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił z kolei, że „od późnych godzin wieczornych dowódca operacyjny gen. Ireneusz Nowak postawił w stan najwyższej gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej państwa, uruchamiając zarówno krajowe, jak i sojusznicze służby związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej”. Ze słów Kosiniaka-Kamysza wynikało, że chodziło o pary dyżurne polskich myśliwców F-16, które „od godziny 2 w nocy operowały w okolicy granicy polsko-ukraińskiej”. – Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które wystartowały z Niemiec – dodał wicepremier. 

Czytaj więcej

Rosja atakuje z powietrza Kijów i Lwów. Polska poderwała myśliwce, w Lublinie wyły syreny

Kosiniak-Kamysz zapewnił, że dowódca operacyjny był „w pełnej gotowości do wydania decyzji o zestrzeleniu” obiektów, które mogły stworzyć zagrożenie w polskiej przestrzeni powietrznej. Wicepremier dodał, że „ponad 20 obiektów było blisko polskiej przestrzeni powietrznej”, a ponadto blisko polskiej przestrzeni powietrznej „operowały myśliwce MiG-29 Sił Zbrojnych Ukrainy”. – Był to jeden z największych ataków na zachodnią część Ukrainy – zaznaczył Kosiniak-Kamysz. 

Gen. Ireneusz Nowak, dowódca operacyny:

Jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie przechwycenia obiektu, który naruszył polską przestrzeń powietrzną; znalazł się tam dokładnie kiedy pocisk uderzył w ziemię; gdyby rakieta kontynuowała lot, podjąłbym decyzję, by ją zestrzelić - przekazał Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Ireneusz Nowak.

- Przygotowując się do odparcia tego ataku, podjęliśmy kroki zmierzając do podniesienia gotowości środków, które są w systemie obrony powierzchni naszego państwa - zapewnił dowódca.

Generał mówił, że to m.in. myśliwce F-16 z 302 bazy lotnictwa taktycznego w Łasku, która znajdowała się w 15 minutowej gotowości do startu, w takiej samej gotowości były samoloty z bazy w Malborku. Podkreślił, że do 30 minut podniesiono gotowość startu samolotu wczesnego wykrywania Saab 340. Dodał, że w gotowości były również śmigłowce Mi-24 i wszystkie zestawów obrony powietrznej na ziemi.

Dowódca przekazał, że jeden z samolotów F-16 otrzymał polecenie, zadanie wykonania lotu w kierunku tego obiektu, przechwycenia go i dokonania identyfikacji. - Ja byłem cały czas w gotowości do wydania polecenia zestrzelenia tego obiektu - zapewnił.

- Złożyło się tak, że nasz myśliwiec F-16 znalazł się dokładnie w momencie miejscu upadku, kiedy ten pocisk uderzył w ziemię. Gdyby ta rakieta kontynuowała lot, podjęta byłaby decyzja na zestrzelenie tej rakiety. Natomiast rakieta upadła w terenie niezamieszkałym, niezabudowanym, nie stwarzając ryzyka - zaznaczył.

(PAP)

– Największe prawdopodobieństwo, że jest to pocisk Ch-101, których kilkadziesiąt wystrzelono dzisiejszej nocy nad terytorium Ukrainy. To najbardziej prawdopodobna hipoteza – mówił o obiekcie, który spadł na Polskę, minister obrony narodowej. – Od pełnoskalowej wojny dzielą nas metry, ta noc uświadamia (...) nam wszystkim jeszcze raz, że sytuacja jest bardzo poważna – podsumował. 

Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski przypomniał w serwisie X, że pociski tego typu są używane wyłącznie przez lotnictwo strategiczne Rosji. 

Donald Tusk: Myśliwce ukraińskie starały się przechwycić pociski lecące w stronę Polski do samej granicy

Tusk przypomniał, że dzień wcześniej spotkał się w Lublinie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. – Dzisiaj mogę to już powiedzieć, rozmowa dotyczyła głównie ścisłej współpracy Polski i Ukrainy, jeśli chodzi o obronę antybalistyczną i pracę w powietrzu (...). Prezydent Zełenski ostrzegał mnie wczoraj, że mają precyzyjne informacje o tym, że Rosja zaatakuje w nocy Ukrainę – mówił szef rządu. 

– Ustaliliśmy także, że współpraca Polski i Ukrainy, jeśli chodzi o nowoczesne technologie antybalistyczne będzie rozwijana i niezależnie od różnych napięć i emocji chcę bardzo wyraźnie podkreślić, że rząd będzie pracował na rzecz tej współpracy ze stroną ukraińską, jeśli chodzi o bezpieczeństwo na polskim niebie, na ukraińskim niebie – podkreślił Tusk. 

Premier zwrócił też uwagę, że Polska wspiera potencjał Ukrainy w zakresie obrony powietrznej „nie tylko dlatego, że kierujemy się solidarnością”, ale „przede wszystkim dlatego, że to ma bezpośredni wpływ na nasze polskie bezpieczeństwo”. – Pan generał Nowak poinformował mnie o tym, że myśliwce ukraińskie do samej polskiej granicy starały się przechwycić pociski, które zmierzały w polską stronę – oświadczył. 

We wpisie w serwisie X Tusk podkreślił, że „jest w kontakcie z liderami państw europejskich w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej”.

Dowództwo Sił Powietrznych Ukrainy podało, że w nocy Ukraina była atakowana przy użyciu 358 środków napadu powietrznego – w tym czterech pocisków hipersonicznych Cyrkon/Onyks, 9 pocisków balistycznych Iskander-M/S-400/KN-23, 61 pocisków Ch-101, 284 dronów Shahed.