Reklama

To nie była wcale nieprzyzwoita piosenka. Nie wiem, o co tyle zamieszania

Za sprawą doskonale niedoskonałego wokalu Jane Birkin teksty Serge,a Gainsbourga, pełne chaotycznych, rozwlekłych francuskich sformułowań, stały się gotowymi przebojami. Jej głos wyrażał tak wiele naraz: seksapil i naiwność, niewinność i doświadczenie.
Media ekscytowały się nimi i tym, co ich różniło: Birkin była piękna, młoda i nieopierzona, a Gainsb

Media ekscytowały się nimi i tym, co ich różniło: Birkin była piękna, młoda i nieopierzona, a Gainsbourg utalentowany i doświadczony. Artysta, który wziął ją pod swoje skrzydła

Foto: Luc Fournol/AFP

Książka Marisy Meltzer, „It Girl. Historia Jane Birkin”, przeł. Kaja Gucio, ukazała się w czerwcu nakładem Wydawnictwa Marginesy, Warszawa 2026

Jane Birkin weszła do świata muzyki pop za sprawą współpracy artystycznej z Serge’em Gainsbourgiem, ale nie do końca był to jej pomysł. Pod koniec 1967 roku, w trakcie ich krótkiego romansu, Brigide Bardot poprosiła Gainsbourga, by napisał dla niej tak piękną piosenkę miłosną, jak tylko potrafił. Utwór nosił tytuł „Je t’aime... moi non plus” [Kocham cię... ja ciebie też nie]. Nagrali nawet w Paryżu wersję demo, która następnie wpadła w ręce prasy. Niedzielna gazeta „France Dimanche” napisała, że „jęki, westchnienia i ciche okrzyki rozkoszy Bardot sprawiają wrażenie, jakby słuchało się dwojga kochających się ludzi”.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Ostatnia szansa na dostęp do NYT!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji "Rzeczpospolitej".

Oprócz rzetelnego i obiektywnego źródła najważniejszych informacji z Polski zyskujesz roczny dostęp do The New York Times w tym do: News, Games, Cooking, Audio, Wirecutter i The Athletic.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama