Rosjanie przyznają tymczasowy azyl Edwardowi Snowdenowi, część członków Kongresu USA chce, by Barack Obama odwołał wrześniową podróż do Rosji. Czy to początek nowej zimnej wojny?
Włodzimierz Marciniak:
Snowden przebywał na lotnisku Szeremietiewo w strefie tranzytowej 38 dni, a być może jego ucieczka była organizowana przez rosyjskie służby specjalne. Udzielenie azylu nie jest istotne, choć mamy do czynienia z otwartym aktem wrogości wobec Stanów Zjednoczonych.
Mówi się, że stosunki Rosji i Ameryki są najgorsze od czasów zimnej wojny. Będą się pogarszały?
Można na to spojrzeć w dwojaki sposób. Władze rosyjskie uznając, że do pogorszenia stosunków i tak dojdzie, postanowiły przyspieszyć bieg wypadków. W opinii publicznej Snowden funkcjonuje jako obrońca praw człowieka. W tej grze KGB/FSB występuje w roli najbardziej humanitarnej służby na świecie, a Rosja i Chiny to kraje, gdzie prawa człowieka są chronione najlepiej. Z drugiej strony sprawa Snowdena ujawniła od dawna psujące się relacje.
W powszechnej świadomości zimna wojna oznaczała, że dwóch przywódców: USA i Rosji, trzymało ręce na czerwonych guzikach.
Gdyby spojrzeć na relacje między USA a Związkiem Sowieckim przed schyłkiem drugiej wojny światowej i przed konferencjami w Teheranie, Jałcie i Poczdamie, to po pierwsze, Stany Zjednoczone bardzo pomogły Rosjanom zbudować przemysł zbrojeniowy, udzielając kredytów, eksportując technologie i na masową skalę wysyłając specjalistów. Po drugie, polityka Stalina i kolektywizacja, które doprowadziły do zniszczenia rolnictwa sowieckiego i spowodowały koniec eksportu sowieckiego zboża, pomogły Rooseveltowi wyjść z wielkiego kryzysu. Dwa mocarstwa rywalizując ze sobą, jednocześnie sobie pomagały.
A w czasie zimnej wojny?
Było podobnie, oczywiście była rywalizacja, ale oba kraje ściśle kooperowały w likwidacji imperiów kolonialnych Wielkiej Brytanii i Francji, skutecznie spychając te dwa kraje na margines. Mieliśmy do czynienia raczej ze współpracą, czasami konkurencją, ale nie z wrogością.
A dzisiaj?
Dzisiaj te stosunki są tak samo złożone. Zimna wojna wyniosła ZSRR do pozycji drugiego światowego mocarstwa, co nie wynikało z potencjału gospodarczego tego państwa, ale właśnie z tej rywalizacji, która dyktowała kooperację pomiędzy tymi państwami, niezależnie od tego, że była to kooperacja na krawędzi wojny atomowej.