Reklama
Rozwiń
Reklama

Główni sprawcy są bezkarni

Rozmowa z Andrzejem Paczkowski, historykiem

Publikacja: 16.12.2013 01:00

Główni sprawcy są bezkarni

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

Rz: Dziś mija 32. rocznica pacyfikacji kopalni „Wujek", gdzie z rąk ZOMO zginęło dziewięciu górników, a 21 zostało rannych. To były pierwsze ofiary stanu wojennego.

Prof. Andrzej Paczkowski: W powszechnym odbiorze stan wojenny trwał od 13 grudnia roku 1981 aż do roku 1989. To może budzić pewne wątpliwości, bo formalnie został odwołany 22 lipca 1983 roku. Później był stan upodobniony do stanu wojennego, ale nie był to stan wojenny z definicji.

Czy można podać dokładną liczbę ofiar stanu wojennego?

Są ofiary tego okresu stanu wojennego i całych lat 80. Należy rozdzielić ofiary poniesione w związku ze strajkami i protestami oraz ofiary skrytobójstwa. Jest jeszcze liczba podana przez komisję Rokity - to osoby, które zginęły, a sprawcy do 1989 roku nie zostali ustaleni - czyli ponad 120 osób, z czego śmierć prawie 90 z nich miała bezpośredni związek z działaniami MSW. Do tego trzeba doliczyć ofiary wypadków drogowych lub ludzi, którzy zmarli w wyniku nieudzielenia im pomocy lekarskiej. Podać konkretną liczbę ofiar stanu wojennego jest więc niezmiernie trudno.

Przy okazji każdej rocznicy związanej z tragicznymi wydarzeniami czasów PRL padają zarzuty pod adresem polskiego wymiaru sprawiedliwości, że nie udało się pociągnąć do odpowiedzialności głównych winnych – tak zwanych morderców zza biurek. Myśli pan, że to jeszcze możliwe?

Reklama
Reklama

Oczywiście, że możliwe, ale z miesiąca na miesiąc coraz trudniejsze, bo tych, którzy odpowiadają za sprawstwo kierownicze, czyli właśnie morderców zza biurek – jest coraz mniej, umierają. Żyją jeszcze generałowie Jaruzelski, Kiszczak czy różni dowódcy SB i milicji w województwach. Jednak nasz wymiar sprawiedliwości ma wiele zahamowań przed podejmowaniem decyzji, trudno więc cokolwiek prognozować. Według mnie generał Jaruzelski na pewno nie stanie przed sądem.

Ale skazuje się przecież wykonawców rozkazów – wychodzą co prawda z więzień przedterminowo, jednak usłyszeli wyroki. Tak trudno dojść po nitce do kłębka?

Wykonawców stosunkowo najprościej osądzić. Między innymi dlatego, że w polskim prawie, podobnie jak w większości państw demokratycznych, obowiązuje indywidualna odpowiedzialność za pojedynczą zbrodnię. Dosyć trudno jest skazać kogoś za to, że uczestniczył w działaniach, które spowodowały czyjąś gwałtowną śmierć. Należy udowodnić mu, że to on właśnie tę zbrodnię popełnił. A jeśli sędziowie mają na dodatek jakiegoś rodzaju wątpliwości polityczno-prawne, wtedy skuteczne osądzenie czołowych sprawców jest niemal niemożliwe.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama