Rz: Czy pamięć o Powstaniu Warszawskim jest udziałem wszystkich Polaków?
Tomasz Schramm:
Z całą pewnością nie jest to wydarzenie lokalne i pamięć lokalna. Nie wykluczam, że w Warszawie ta pamięć jest głębsza, silniejsza, ale na pewno istnieje ona również poza stolicą. Mieszkańcy innych miast nie traktują tego może jako pamięci o własnych przeżyciach czy przeżyciach poprzedniego pokolenia, ale jako pamięć zbiorową.
W Warszawie nie celebruje się tak rocznic powstań śląskich czy wielkopolskiego.
Tak, ale to w jakiś sposób zrozumiałe. Tamte powstania były wydarzeniami lokalnymi. Ważnymi ?w historii całego narodu i procesie kształtowania się państwa po I wojnie światowej, ale nie tak jak Powstanie Warszawskie, które toczyło się w stolicy ?i dotyczyło całego państwa. Jego oddźwięk i pamięć w całej Polsce jest czymś bardziej naturalnym.
Pamięć o powstaniu zmieniała się przez lata?
Myślę, że 1980 i 1989 r. są cezurami, bo poprzednio ?ta pamięć była pamięcią nieaprobowaną i na poły tylko oficjalną. Rocznica ?1 sierpnia jest jedną z tych, które odzyskały swoje miejsce i oficjalnie stanęły ?na pierwszym planie świadomości narodowej ?po 1989 r. W III RP jest to rocznica naprawdę i eksponowana, i przeżywana dość powszechnie.
Ile Powstanie Warszawskie znaczy dziś dla poznaniaków czy krakowian?
Jest w ogóle bodaj najbardziej kontrowersyjnym wydarzeniem w dziejach Polski XX wieku. I ta kontrowersja, czy ono miało sens czy nie, jest kontrowersją ogólnonarodową. Wszyscy Polacy zainteresowani przeszłością swojego kraju muszą być zainteresowani także Powstaniem Warszawskim. I to bez względu na to, czy są warszawiakami, poznaniakami czy krakowianami. Spory wokół sensu inicjatywy z 1 sierpnia 1944 r. są nadal żywe.
Dlaczego tak jest?
Decyzja o powstaniu wpisywała się w myślenie o „być albo nie być II RP w sytuacji wojennej". Podjęły ją przede wszystkim władze obecne w Warszawie, ale z udziałem władz na uchodźstwie. Miała zupełnie inny wymiar polityczny niż militarny. I cała kontrowersja dotyczy tego, czy można było pozwolić sobie na podjęcie tej politycznej decyzji. Jest to kontrowersja nie do rozstrzygnięcia, choć w niej leży sedno tej sprawy.
Powstanie było próbą podtrzymania II RP. Próbą, która, jak widać ex post, była skazana na niepowodzenie i trudno twierdzić, że rzeczywiście ten byt został jakoś przedłużony. Ale bez powstania pozycja Polski lubelskiej stałaby się dużo silniejsza. I to już wtedy.