Reklama

Nikt nie zagraża obecnej władzy

W co dziesiątej gminie ?do wyborów zgłosił się tylko jeden kandydat na wójta lub burmistrza.

Publikacja: 23.10.2014 02:00

Nikt nie zagraża obecnej władzy

Foto: Fotorzepa, Piotr Guzik PG Piotr Guzik

Gminne i miejskie komisje wyborcze przedłużyły w takich przypadkach terminy zgłaszania się kandydatów o pięć dni. Mimo to chętnych brakuje – pewnie dlatego, że ci jedyni kandydaci to na ogół obecnie urzędujący wójtowie lub burmistrzowie.

Jak podaje Krajowe Biuro Wyborcze, gmin, w których zgłoszono tylko jednego kandydata, było we wtorek aż 249 (na 2479 wszystkich). Taka sytuacja jest choćby w Godowie na Śląsku, gdzie wójtem od ośmiu lat jest Mariusz Adamczyk.  Startuje po raz trzeci.

– Myślę, że społeczeństwo pozytywnie ocenia zmiany w gminie – mówi. I wylicza swoje osiągnięcia: zmieniony plan zagospodarowania przestrzennego (co umożliwia rozwój budownictwa w gminie), rozbudowa sieci kanalizacyjnej, unowocześnienie szkół i terenów sportowych. Gmina pomaga mieszkańcom zmienić system ogrzewania budynków, by zmniejszyć emisję dwutlenku węgla.

– Ostatnie lata to był dla nas dobry okres. Mieliśmy środki na inwestycje nie tylko z budżetu, ale też choćby z funduszy unijnych – mówi wójt Adamczyk.

W poprzednich wyborach też nie miał konkurentów. W jego gminie konkurencyjny komitet mógłby ewentualnie zgłosić kandydata do soboty (dopiero w poniedziałek na terenie Godowa rozwieszono odpowiednie obwieszczenia).

Reklama
Reklama

Konkurentów nie ma też starający się o reelekcję burmistrz Tolkmicka (miasta nad Zalewem Wiślanym). – Przyczynił się do wielu inwestycji, które poprawiły jakość życia w mieście i w gminie – przekonuje Maria Małysko-Dudek, sekretarz miasta i członek miejskiej komisji wyborczej.

Dodaje, że pierwszy raz kandydat jest tylko jeden. Termin zgłaszania mija dzisiaj. – Jeden komitet ma takie uprawnienia (kandydata na wójta, burmistrza lub prezydenta może zgłosić komitet, który zarejestrował listy w co najmniej połowie okręgów w gminie – red.), ale pewnie już tego nie zrobi – przypuszcza Małysko-Dudek.

Tadeusz Frączek, przewodniczący gminnej komisji wyborczej w Nawojowej w Małopolsce, nie wierzy, że obecny wójt może mieć jeszcze kontrkandydata. – Jestem człowiekiem tu urodzonym i wychowanym i orientuję się, jakie kto ma szanse – tłumaczy.

Nikt nie chce stanąć do wyborczej walki także z wójtem Aleksandrowa Kujawskiego. – Taka sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy. Trudno powiedzieć, co jest przyczyną – mówi Halina Rakusiewicz, przewodnicząca gminnej komisji wyborczej.

Dlaczego do takich sytuacji dochodzi w tylu gminach?

– Tam nikt nie wierzy, że może pokonać urzędujących wójtów lub burmistrzów. Więc konkurenci nie widzą sensu, by startować – uważa dr Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem są trzy możliwe wyjaśnienia. – Albo włodarz gminy jest na tyle dobry, że ludzie nie chcą go zmieniać, albo opozycja nie wierzy, że byłaby go w stanie pokonać. W grę jeszcze wchodzi sytuacja, że taki wójt czy burmistrz dostatecznie długo zajmuje swoje stanowisko i nikt nie chce z nim konkurować, bo obawia się, że może to dotknąć najbliższych, np. wujek czy matka stracą pracę w samorządzie – tłumaczy dr Flis.

Podkreśla, że w gminach bez konkurencji dla obecnych włodarzy mieszkańcy biorą udział w plebiscycie: są za czy przeciw władzy. – Zwykle rządzący przechodzą dalej, bo gdyby mieszkańcy byli z nich niezadowoleni, gdyby obecne rządy ich bolały, to dałoby się ich usunąć – uważa politolog.

Jeśli jedyny kandydat nie dostanie w wyborach 50 proc. głosów, wtedy wójta lub burmistrza wybiera rada gminy.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama