Kapitan Piotr Śmietana o wypadkach lotniczych w Azji

Lotnictwo ciągle jest najbezpieczniejszym sektorem transportu, ale obawiam się, że coraz częściej może być głośno o wypadkach lotniczych w Azji – mówi kapitan Piotr Śmietana.

Aktualizacja: 31.12.2014 13:09 Publikacja: 31.12.2014 11:39

Kapitan Piotr Śmietana o wypadkach lotniczych w Azji

Foto: AFP

"Rzeczpospolita": Po kolejnej katastrofie nie cichną dociekania, dlaczego wszystkie takie tegoroczne katastrofy lotnicze albo mają miejsce w Azji, albo dotyczą samolotów azjatyckich linii lotniczych. Pan pracuje w jednej z linii z Półwyspu Arabskiego i często lata po Azji. Czy tamtejsze realia lotnicze różnią się od tych w Europie?

Piotr Śmietana: Na pewno nie można mówić o Azji jako o całości, to w końcu zdecydowanie największy i najludniejszy kontynent świata. Zupełnie inaczej to wygląda w rejonie Zatoki Perskiej, inaczej w Indiach, Chinach czy Indochinach. Nie mierzmy tego więc wspólną miarą. Jeśli chodzi o Malezję, z którą związane są linie lotnicze od feralnych lotów, to jest to jeden z najbardziej uprzemysłowionych krajów całego kontynentu. Tamtejsze linie lotnicze stoją na bardzo dobrym poziomie.

Często lata pan do Malezji?

Tak, zdarza mi się tam latać i zdecydowanie jest to kraj o jednym z lepszych systemów kontroli lotów, zresztą podobnie jak Singapur czy Tajlandia. Oczywiście nie ma idealnych kontrolerów czy idealnych systemów kontroli, każdemu można by coś wyciągnąć zza uszu. Jednak dzięki kontaktom osobistym z ludźmi, którzy tam pracują czy pracowali, a także dzięki kontaktom z Malezyjczykami mam bardzo dobrą opinię o całym tamtejszym lotnictwie.

A jak pod tym względem wypada Indonezja? Airbus, który rozbił się w niedzielę, startował właśnie z indonezyjskiej Surabai i formalnie należał do tamtejszej spółki córki linii AirAsia.

Indonezja oczywiście gospodarczo wypada poniżej średniej dla regionu i standardy w tamtejszym lotnictwie także odbiegają trochę od tych u sąsiadów. Nie bez przyczyny narodowy przewoźnik Garuda swego czasu trafił na czarną listę linii lotniczych i w 2007 roku Bruksela zakazała mu lotów nad Europą.

Można więc przyczyn ostatniej katastrofy doszukiwać się w tamtejszym słabym systemie kontroli ruchu powietrznego?

To, że wszystkie te tegoroczne tragedie dotyczą azjatyckich linii, wynika po prostu ze statystyki. Ruch lotniczy w Azji wzrasta bardzo gwałtownie. W Europie linie się raczej zwijają, tam – rozwijają się, i to w tempie wręcz niewiarygodnym, a w Chinach trudno mówić po prostu o wzroście – to wręcz lawina nowych połączeń. I wszystko wskazuje na to, że tak to będzie wyglądało jeszcze przez długi czas. To, jak tu przedstawia się rynek lotniczy, naprawdę trudno sobie wyobrazić z perspektywy europejskiej. W Azji po prostu najwięcej się teraz dzieje i mimo, że lotnictwo ciągle jest najbezpieczniejszym sektorem transportu, obawiam się, że coraz częściej może być głośno o wypadkach lotniczych w tym regionie.

Jak pan, jako pilot, ocenia zagadkę zaginięcia boeinga 777 z wiosny tego roku? Minęło pół roku i wciąż nie mamy żadnych informacji, co mogło stać się z tym samolotem, a jest to maszyna, którą przecież doskonale pan zna.

Dopóki nie odnajdziemy tego samolotu, absolutnie nie podejmuję się jakichkolwiek dywagacji na ten temat. W Polsce oczywiście wszyscy czują się ekspertami nie dość, że od piłki nożnej, to od 2010 roku jeszcze od wypadków lotniczych. Nie wszyscy chyba jednak rozumieją, jak skomplikowaną materią są podobne tragedie. To nie jest tak, że samolot sobie leci i nagle się rozpada – to już się dzisiaj nie zdarza. Żadna katastrofa lotnicza nie jest łatwa do wyjaśnienia, no może z wyjątkiem malezyjskiego boeinga nad Ukrainą. Tam sprawa rzeczywiście była prosta: wystartowała rakieta, trafiła w samolot i ten rzeczywiście się rozpadł w powietrzu. Tu nie było nic do wyjaśniania, oczywiście jeśli chodzi o przyczyny katastrofy. Na szczęście w przypadku niedzielnej katastrofy także wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze do jej wyjaśnienia. Jeśli znajdą się czarne skrzynki – wszystkiego się zapewne dowiemy.

Piotr Śmietana jest pilotem, kapitanem boeingów 777 i 787

"Rzeczpospolita": Po kolejnej katastrofie nie cichną dociekania, dlaczego wszystkie takie tegoroczne katastrofy lotnicze albo mają miejsce w Azji, albo dotyczą samolotów azjatyckich linii lotniczych. Pan pracuje w jednej z linii z Półwyspu Arabskiego i często lata po Azji. Czy tamtejsze realia lotnicze różnią się od tych w Europie?

Piotr Śmietana: Na pewno nie można mówić o Azji jako o całości, to w końcu zdecydowanie największy i najludniejszy kontynent świata. Zupełnie inaczej to wygląda w rejonie Zatoki Perskiej, inaczej w Indiach, Chinach czy Indochinach. Nie mierzmy tego więc wspólną miarą. Jeśli chodzi o Malezję, z którą związane są linie lotnicze od feralnych lotów, to jest to jeden z najbardziej uprzemysłowionych krajów całego kontynentu. Tamtejsze linie lotnicze stoją na bardzo dobrym poziomie.

Wydarzenia
RZECZo...: powiedzieli nam
Wydarzenia
Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę
Wydarzenia
Polscy eksporterzy podbijają kolejne rynki. Przedsiębiorco, skorzystaj ze wsparcia w ekspansji zagranicznej!
Materiał Promocyjny
Jakie możliwości rozwoju ma Twój biznes za granicą? Poznaj krajowe programy, które wspierają rodzime marki
Wydarzenia
Żurek, bigos, gęś czy kaczka – w lokalach w całym kraju rusza Tydzień Kuchni Polskiej