W ostatnich tygodniach Kanada, która zakończyła swoją misję w Afganistanie w 2011 roku, pozostawiając tam jedynie wojskowych szkoleniowców, ewakuowała z Kabulu 3700 osób.
Wśród nich 2 tysiące to Afgańczycy i ich rodziny, w przeszłości pomagający kanadyjskim żołnierzom i dyplomatom.
Administracja premiera Justina Trudeau, który w dniu objęcia władzy przez talibów w Afganistanie ogłosił przedterminowe wybory, jest krytykowana za powolną i niedorównującą innym krajom akcję ewakuacyjną z Kabulu.
Według sondażu Postmedia / Leger Marketing opublikowanego w zeszłym tygodniu, około 54 proc. Kanadyjczyków uważa, że ??Ottawa powinna była działać szybciej, aby pomóc Afgańczykom.
Wczoraj, podczas kampanii w Ottawie Trudeau ogłosił, że Kanada, oprócz zadeklarowanego wcześniej przyjęcia 20 tys. Afgańczyków, którzy już opuścili kraj - w tym liderek środowisk kobiecych i LGBT, działaczy obrony praw człowieka i prześladowanych dziennikarzy - przyjmie także 5 tys. osób ewakuowanych Afganistanu przez Stany Zjednoczone.
- Chcemy powitać afgańskie rodziny, które pomogły Kanadyjczykom, ludzi, którzy walczyli o sprawiedliwość, o prawa dla społeczności LGBT, kobiet i dziennikarzy – powiedział Trudeau.
Rząd Kanady ma nadzieję, że wciąż będzie mógł pomóc Afgańczykom, którzy chcą emigrować z ojczyzny, dopóki talibowie na to zezwalają.
-Afgańczycy posiadający dokumenty podróżne do innych krajów muszą mieć możliwość bezpiecznego i swobodnego emigrowania - powiedział minister spraw zagranicznych Marc Garneau.