Reklama
Rozwiń
Reklama

Ludzie mdleją w kolejce

Przed Pałacem Prezydenckim od kilku dni stoją gigantyczne kolejki. Ludzie, którzy w nich czekają, mdleją ze zmęczenia

Aktualizacja: 17.04.2010 02:01 Publikacja: 16.04.2010 12:19

Ludzie mdleją w kolejce

Foto: Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik

- Od wczoraj pogotowie interweniuje zdecydowanie częściej. W czwartek pod koniec dnia zespół karetki udzielał pomocy nawet co dziesięć minut - mówi dr Marek Niemirski, rzecznik warszawskiego pogotowia.

Lekarze z namiotu ratunkowego, stojącego na miejscu, opowiadają, że sytuacja staje się trudniejsza po godzinie 17.00 - gdy zmęczenie narasta. W piątek omdleń jest jest mniej, niż dzień wcześniej. Nie świeci słońce i łatwiej jest znieść długie czekanie.

Jak tłumaczy, osoby stojące w kolejce potrzebują pomocy, głównie dlatego, że są są zmęczone i odwodnione. - Stoją przecież w kolejce nawet dziewięć godzin - mówi Niemirski.

- Nie wszyscy są przygotowani do warunków, które tu panują. Nie mają ciepłych ubrań, nie są przygotowani na upał. Część dzieci jest wychłodzona - mówi Monika Pawełczyk-Ślusarczyk, harcerka z służby medycznej stojącej pod Pałacem. Dodaje, że niektórzy, mimo że stoją od godziny czwartej rano, jeszcze w południe nie zjedli śniadania. - Mdleją z głodu. Odrębną grupą są osoby chore, np. na cukrzycę, które się do tego nie przyznają - mówi harcerka.

Marta Rybak z ZHP dodaje, że zasłabnięcia zdarzały się wśród kobiet w ciąży. - Nie wszystkie kobiety wiedzą, że mogą wejść do Pałacu nie czekając w kolejce - mówi Marta Rybak. Harcerze chodzą z megafonem wzdłuż kolejki, żeby to ogłosić.

Reklama
Reklama

- Mamy pełne ręce roboty, choć nie dochodzi do żadnych poważnych zdarzeń - mówi Bartosz Narzelski z ZHR. - Kiedy ktoś w kolejce zemdleje, harcerze zazwyczaj są w stanie pomóc mu sami. Tylko w szczególnych przypadkach wzywamy pogotowie - dodaje.

Jeszcze w sobotę i niedzielę, gdy pod Pałac ludzie przychodzili zapalić znicze, interwencje lekarzy należały do rzadkości.

Dziś pod Pałacem stoją ludzie, którzy w podróż wyruszyli kilkanaście godzin temu. Państwo Ufnowscy ze Słupska przyjechali pod Pałac z kilkuletnim dzieckiem. Z domu wyruszyli wczoraj o godzinie dziesiątej rano. - Mamy jedzenie i picie. Może wytrzymamy czekanie - mówią. Pani Elżbieta Drapała z Rybnika w kolejce stoi od piątej rano. - Nie narzekam. Mam ze sobą stołeczek. Ludzie wiedzą, jaka jest sytuacja i przywieźli ze sobą jedzenie - opowiada.

Pod Pałacem Prezydenckim i na Placu Piłsudskiego stoją trzy karetki pogotowia. Oprócz nich Państwowa Straż Pożarna ustawiła dwa namioty ratunkowe. - Dodatkowe zespoły staną miejscach, gdzie gromadzą się ludzie, jeszcze w piątek ok. 15.00. Pogotowie będzie też zabezpieczać uroczystości żałobne na placu Piłsudskiego, planowane na sobotę - mówi Niemirski.

Harcerze pełnią tzw. "białą służbę", czyli udzielają pomocy przedmedycznej od dnia, w którym doszło do tragedii, a przed Pałacem Prezydenckim zaczęły gromadzić się ludzie. Początkowo układali głównie znicze i kwiaty. Teraz rozdają w kolejkach wodę i ciepłe napoje, które dostają z mieszczącego się w pobliżu klasztoru Sióstr Wizytek. Pracują w systemie zmianowym, przez całą dobę.

Dziś pojawiło się też więcej kramów, na których można kupić coś do jedzenia. Sprzedawcy proponują też herbatę z termosu - po cztery złote kubek.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama