Otwarcie mistrzostw Europy, które w 2012 roku mają się odbyć w Polsce i na Ukrainie, zbliża się wielkimi krokami. W Polsce gościła już komisja UEFA, która badała nasz stan przygotowań w kilku dziedzinach. Delegaci byli w Warszawie, Poznaniu i we Wrocławiu. Oceniali przygotowania w transporcie lotniczym i drogowym oraz zabezpieczenie medyczne.

Tymczasem z sześciu stadionów, na których mają być rozgrywane mecze Euro 2012, nie jest gotowy jeszcze żaden. Stadion Śląski w Chorzowie wymaga remontu. Areny piłkarskie w Poznaniu i Krakowie dopiero się buduje. Trzy pozostałe: Narodowy w Warszawie oraz stadiony w Gdańsku i Wrocławiu, nie wyszły jeszcze z fazy projektów. Tą sytuacją zaniepokojeni są znani architekci, m.in. Edmunt Obiała, który projektował Stadion Olimpijski w Sydney, i ostrzegają, że stadiony mogą nie powstać na czas.

Miasta się skarżą, że same nie udźwigną budowy tych obiektów, a Ministerstwo Sportu nie chce dać więcej pieniędzy niż obiecane 20 proc. Do tego dochodzi polityczne zamieszanie wokół Stadionu Narodowego w Warszawie. Co prawda Platforma wycofała się już z planów przenoszenia go z Pragi w inne miejsce, ale wzajemna nieufność między odchodzącym rządem a przyszłym temu projektowi nie służy.

Czy to znaczy, że mistrzostwa Europy mogą się w 2012 roku w Polsce nie odbyć?

Politycy uspokajają. Zarówno odchodząca minister sportu Elżbieta Jakubiak (PiS), jak i jej następca Mirosław Drzewiecki (PO) deklarują, że zdążymy na czas.

– Jestem spokojna o stadiony w Poznaniu, Krakowie i Chorzowie – mówi Jakubiak. – Trudniejsza sytuacja jest w Gdańsku i Wrocławiu, ale myślę, że oni też sobie poradzą, gdyż dzięki specjalnej ustawie o Euro 2012 do dyspozycji mają zupełnie nowy instrument, jakim jest możliwość powoływania spółek do budowy stadionów i innych obiektów. Takie spółki powstały już m.in. w Poznaniu i Gdańsku. Przyszły minister sportu deklaruje: – Rząd Donalda Tuska zrobi wszystko, żebyśmy nie stracili Euro.