Reklama
Rozwiń
Reklama

Zapraszają na wojnę

NATO zachęca Kazachów, by pomogli walczyć z talibami. A USA szukają nowych szlaków zaopatrzenia dla swych wojsk

Aktualizacja: 15.05.2009 09:18 Publikacja: 15.05.2009 04:22

W Afganistanie trwają zacięte walki (na zdjęciu amerykański oddział atakuje pozycje talibów w dolini

W Afganistanie trwają zacięte walki (na zdjęciu amerykański oddział atakuje pozycje talibów w dolinie Korengal, 12 maja) fot: David Guttenfelder

Foto: AP

Jak podała wczoraj kazachska prasa, szefostwo NATO zaprosiło Kazachstan do udziału w operacji pokojowej w Afganistanie. Ma to pogłębić współpracę NATO z kluczowym dla linii zaopatrzeniowych sojuszu partnerem środkowoazjatyckim.

W poniedziałek podczas ledwo zauważonej na Zachodzie wizyty południowokoreańskiego prezydenta Li Miung Baka w Uzbekistanie doszło do podpisania innego ważnego dla działań afgańskich porozumienia. Seul, jeden z najbliższych sojuszników wojskowych Waszyngtonu, zobowiązał się do rozbudowy i modernizacji bazy lotniczej w uzbeckim mieście Nowoj.

Cel inwestycji jest jasny. – Rozpoczynamy transport niemilitarnych dostaw dla wojsk NATO w Afganistanie – oświadczył uzbecki prezydent Isłam Karimow.

Rząd prezydenta Baracka Obamy nie ma jednak zbyt wielu innych powodów do radości.

Jak napisał wczoraj „New York Times”, przywódcy Partii Demokratycznej w Kongresie zaczynają patrzeć z coraz większym niepokojem na politykę bezpieczeństwa nowej administracji, „w tym nieograniczone w czasie zaangażowanie w Afganistanie i kłopotliwą kwestię więźniów z Guantanamo”. Wielu z nich, w tym wpływowy szef Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów, ostrzega Baracka Obamę, że dadzą mu nie więcej niż rok na ustabilizowanie sytuacji w Afganistanie.

Reklama
Reklama

– Jest ona fatalna, nie da się z tego kraju wyjść od razu, ale nie można też siedzieć tam bez końca – mówi demokratyczny kongresmen Sam Farr. Jego partyjny kolega Mike Honda domaga się, by w jak najkrótszym czasie zmienić przeznaczenie oddziałów wysyłanych do Afganistanu. Jego zdaniem 80 procent amerykańskich pieniędzy przekazywanych temu krajowi powinno być przeznaczonych na cele cywilne, w tym na odbudowę infrastruktury. Obecnie aż 90 procent przeznacza się na działania militarne.

Dla liberalnych przeciwników długotrwałego zaangażowania się USA w konflikt – którzy stanowili do niedawna wierną bazę wyborczą Obamy – niewielkim pocieszeniem jest też niedawna zmiana amerykańskiego głównodowodzącego w Afganistanie. W poniedziałek Pentagon odwołał generała Davida McKiernana i mianował na jego miejsce znanego z twardego charakteru generała Stanleya McChrystala, który wsławił się m.in. bezpardonową walką z al Kaidą w Iraku.

Według amerykańskich mediów od nowego dowódcy oczekuje się twardszego stanowiska wobec afgańskich władz z Hamidem Karzajem na czele.

[ramka][b]Nowi sojusznicy w Afganistanie[/b]

Transporty z Kazachstanu i Uzbekistanu ułatwią Amerykanom i ich sojusznikom prowadzenie wojny.

Alternatywne trasy zaopatrzenia dla wojsk amerykańskich są pilnie potrzebne, bo grupy talibów coraz częściej dokonują ataków na konwoje ze sprzętem jadącym drogami prowadzącymi z Pakistanu, często zabijają kierowców lub palą ciężarówki. [/ramka]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama