Jak podała wczoraj kazachska prasa, szefostwo NATO zaprosiło Kazachstan do udziału w operacji pokojowej w Afganistanie. Ma to pogłębić współpracę NATO z kluczowym dla linii zaopatrzeniowych sojuszu partnerem środkowoazjatyckim.
W poniedziałek podczas ledwo zauważonej na Zachodzie wizyty południowokoreańskiego prezydenta Li Miung Baka w Uzbekistanie doszło do podpisania innego ważnego dla działań afgańskich porozumienia. Seul, jeden z najbliższych sojuszników wojskowych Waszyngtonu, zobowiązał się do rozbudowy i modernizacji bazy lotniczej w uzbeckim mieście Nowoj.
Cel inwestycji jest jasny. – Rozpoczynamy transport niemilitarnych dostaw dla wojsk NATO w Afganistanie – oświadczył uzbecki prezydent Isłam Karimow.
Rząd prezydenta Baracka Obamy nie ma jednak zbyt wielu innych powodów do radości.
Jak napisał wczoraj „New York Times”, przywódcy Partii Demokratycznej w Kongresie zaczynają patrzeć z coraz większym niepokojem na politykę bezpieczeństwa nowej administracji, „w tym nieograniczone w czasie zaangażowanie w Afganistanie i kłopotliwą kwestię więźniów z Guantanamo”. Wielu z nich, w tym wpływowy szef Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów, ostrzega Baracka Obamę, że dadzą mu nie więcej niż rok na ustabilizowanie sytuacji w Afganistanie.