Kto stanie do przyspieszonych wyborów prezydenckich? Na to pytanie muszą odpowiedzieć przede wszystkim PiS i SLD, bo ich kandydaci, Lech Kaczyński i Jerzy Szmajdziński, zginęli w katastrofie pod Smoleńskiem.
Na razie znamy trzech pewnych uczestników tegorocznego wyścigu, który rozpocznie się dziś, gdy marszałek Sejmu ogłosi wybory. To Bronisław Komorowski z PO, Andrzej Olechowski, kandydat niezależny popierany przez Stronnictwo Demokratyczne, i Marek Jurek, lider Prawicy RP. Z nieoficjalnych informacji wynika, że reprezentantem Sojuszu będzie prawdopodobnie poseł Ryszard Kalisz.
Prawdziwą zagadką jest kandydat PiS. Zapewne większość partii chciałaby, by został nim prezes partii Jarosław Kaczyński, ale według naszych informacji w grę wchodzą też europoseł Zbigniew Ziobro i była wicepremier Zyta Gilowska.
Z sondażu GfK Polonia dla “Rz” wynika, że najlepszym kandydatem dla PiS byłby Kaczyński – chciałoby na niego zagłosować 26 proc. badanych; na Ziobrę – 21 proc., a Gilowską 13.
– Gilowska nigdy nie była w pełni związana z PiS, nie była też obecna w polityce przez ostatnie dwa lata – zauważa Artur Wołek, politolog z PAN. – Ziobro zaś wciąż jest traktowany przez Polaków jako tzw. młody zdolny, czyli polityk, którego się lubi, ale który ma jeszcze czas.