– Służył prawdzie, a ta służba nie była łatwa – powiedział, żegnając Janusza Kurtykę, podczas mszy żałobnej kardynał Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.
– Nie byli lokajami ani zalotnikami czasu – mówił o poległych w katastrofie pod Smoleńskiem w homilii żałobnej bp Józef Guzdek, cytując Norwida.
Uroczystości pogrzebowe odbywały się w kościele św. Piotra i Pawła w centrum Krakowa, ale Janusz Kurtyka nie spocznie w jego krypcie – a tak pierwotnie planowano. Władze kościelne cofnęły zgodę na pochówek w tym miejscu po interwencji pomysłodawcy panteonu narodowego, jaki ma powstać w tej świątyni, byłego rektora UJ prof. Franciszka Ziejki.
Kurtyka miał spocząć w krypcie obok nieistniejącego jeszcze panteonu, ale profesor Ziejka tłumaczy, że o pochówku w tym miejscu decydować będzie kapituła panteonu. Tymczasem ciało to nie istnieje, a fundacja Panteon Narodowy została w ubiegłym roku wykreślona z rejestru sądowego.
Zasługi prezesa IPN dla przywracania historii i pamięci „okradzionemu z niej narodowi” przypomniał wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski: – Byli tacy, którzy przywrócenia tej historii się bali i ciągle się boją – mówił. – Ale tę walkę, panie prezesie, wygrałeś.