Reklama
Rozwiń
Reklama

Ameryka boi się przecieku

WikiLeaks zapowiada materiały, które mają „zmienić świat”

Publikacja: 27.11.2010 01:22

Bjorn Hurtig

Bjorn Hurtig

Foto: AFP

WikiLeaks znów spędza sen z powiek amerykańskim urzędnikom, politykom oraz członkom rządów w wielu krajach.

„W nadchodzących miesiącach zobaczymy nowy świat, w którym zredefiniowana zostanie globalna historia” – napisali na Twitterze przedstawiciele WikiLeaks, zapowiadając ujawnienie niemal 3 milionów tajnych dokumentów. Wśród nich znaleźć się mają odtajnione telegramy dyplomatyczne wysyłane do Waszyngtonu z placówek dyplomatycznych na całym świecie. Jak trafiły one w ręce WikiLeaks? Przypuszczalnie przesłał je do portalu Bradley Manning, młody analityk amerykańskiego wywiadu, który zanim został aresztowany, miał zapowiedzieć, że „Hillary Clinton i wiele tysięcy dyplomatów na całym świecie dostaną ataku serca, gdy obudzą się pewnego ranka i dowiedzą, że całe archiwum tajnych dokumentów dotyczących polityki zagranicznej jest dostępne dla opinii publicznej, i to w sposób, który umożliwia wyszukiwanie informacji”.

[srodtytul]Prawda o dyplomacji[/srodtytul]

Jak podała CNN, informacja o planowanej publikacji tajnych dyplomatycznych telegramów sprawiła, że pracownicy amerykańskich ambasad na całym świecie dostali polecenie przeanalizowania dokumentów, które wysyłali do centrali w latach 2006 – 2009 i znalezienia tych, które mogą wywołać potencjalne napięcia między krajem goszczącym a Stanami Zjednoczonymi, a także narazić na szwank bezpieczeństwo amerykańskich informatorów.

– Te dokumenty są tajne z bardzo konkretnych powodów. Zawierają wrażliwe informacje i mogą wpłynąć na nasze narodowe interesy oraz interesy innych państw – tłumaczył rzecznik amerykańskiego Departamentu Stanu P. J. Crowley.

Reklama
Reklama

Jak wyjaśnił „Washington Post”, dokumenty te mogą ujawnić na przykład, którzy wysocy rangą pracownicy rządowi przekazywali placówkom USA poufne informacje dotyczące pracy ich szefów. Niektórym politykom przeciek WikiLeaks może więc zniszczyć życiowe kariery, a część informatorów narazić nawet na utratę życia.

Amerykanie zaczęli więc ostrzegać przed konsekwencjami nowego przecieku sojuszników – m.in. Brytyjczyków, Australijczyków, Kanadyjczyków, Duńczyków, Izraelczyków, Norwegów, Turków oraz Włochów. Jak dowiedziała się „Rz”, odpowiednie informacje przekazano też przedstawicielom Polski. Ambasada RP w Waszyngtonie odmówiła komentarza w tej sprawie.

[srodtytul]Co się zmieni?[/srodtytul]

Rosyjski dziennik „Kommiersant” podał, że odtajnione raporty mogą zaszkodzić relacjom Moskwy i Waszyngtonu, bo będą zawierać nie tylko szczerą ocenę sytuacji w Rosji, ale również „mało pochlebną charakterystykę” rosyjskich polityków i biznesmenów. Według informatora Reutersa w dokumentach znajdą się także m.in. informacje dotyczące skorumpowanych polityków w Afganistanie oraz innych państwach Azji Środkowej.

[wyimek]Ujawnienie danych może zniszczyć kariery polityków, a część informatorów narazić na utratę życia[/wyimek]Wydawany w Londynie dziennik „Al Hayat” podał z kolei, że przeciek pokaże, iż Turcja pomagała al Kaidzie w Iraku, a Stany Zjednoczone wspierały potajemnie walczących z Ankarą kurdyjskich rebeliantów z PKK, których organizacja jest od 30 lat oficjalnie uważana za terrorystyczną. Piątkowy „Haarec” napisał zaś, że ambasada Stanów Zjednoczonych w Tel Awiwie poinformowała izraelskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Kancelarię Premiera, że przeciek może zawierać pewne kłopotliwe informacje dotyczące relacji między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem, a także wewnętrzną korespondencję między amerykańskimi dyplomatami, która jednak „nie zawsze odzwierciedla oficjalne stanowisko administracji USA”.

– Nie popadajmy w histerię. Nie po raz pierwszy żenujące szczegóły amerykańskiej tajnej dyplomacji wychodzą na światło dzienne. Wystarczy sobie przypomnieć aferę Iran – Contras z czasów Reagana. To był dopiero skandal! Tu jeszcze nawet nie wiadomo dokładnie, co ma zostać opublikowane – uspoka-ja jednak „Rz” prof. Eberhard Sandschneider, ekspert ds. polityki transatlantyckiej w Niemieckim Towarzystwie Polityki Zagranicznej (DGAP). Poza „zgorszeniem i drobnymi zgrzytami dyplomatycznymi” nie przewiduje on żadnych dramatycznych skutków przecieku.

Reklama
Reklama

– WikiLeaks nie stanowi zagrożenia ani dla amerykańskiej dyplomacji, ani dla relacji USA z sojusznikami. Zabezpieczenia zostaną wzmocnione, i wszystko będzie w porządku – aż do kolejnego wycieku – dodaje niemiecki ekspert.

[i]Jacek Przybylski z Waszyngtonu

—współpraca Aleksandra Rybińska[/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama