Dotarły one do centrali Biura Śledztw i Analiz (katastrof lotniczych) BEA w Le Bourget pod Paryżem. Pokazano je na konferencji prasowej w czwartek — w przezroczystych pojemnikach, zalane wodą.

- Wkrótce będziemy wiedzieć, w jakim są stanie — oświadczy dziennikarzom dyrektor BEA, Jean-Paul Troadec. — Do ich otwarcia, wydobycia elementów pamięci, oczyszczenia ich, osuszenia i odczytania — tylko odczytania i skopiowania zawartości — potrzebujemy minimum trzech dni. Analiza danych zajmie znacznie więcej czasu — dodał. Jest też niemal pewien, że rejestratory parametrów lotu dostarczą cennych informacji mimo spoczywania przez 23 miesiące na głębokości 3900 metrów.

Dyrektor BEA nie potrafił sprecyzować, jak dużo czasu będą potrzebować specjaliści do wyciągnięcia wniosków o Pszczynach tragedii z 1 czerwca 2009 r., w której zginęło 228 osób będących w samolocie.

Sprawa ciał

To bardzo skomplikowany problem techniczny i psychologiczny. Z 228 osób z 36 krajów wyłowiono ok. 50 pływających ciał tuż po katastrofie. Po niemal 2 latach wydobyto dwa następne z dna Atlantyku. Władze francuskie uprzedzają, że może nie udać się wydobycie wszystkich zlokalizowanych na fotografiach zrobionych przez sondy bezzałogowe, ze względu na ich stan po takim długim czasie przebywania w wodzie.

Część rodzin francuskich chce zostawienia swych bliskich w spokoju, inni woleliby pochować nawet niekompletne szczątki swoich na cmentarzu, aby być bliżej nich. Brazylijczycy i Portugalczycy żądają absolutnie wydostawnia wszystkich osób.