Czytaj także w Życiu Warszawy Online
Teren dla koni będzie mniejszy – przyznają przedstawiciele Totalizatora Sportowego, który już czwarty rok dzierżawi Teren Toru Służewieckiego. Ale uspokajają, że priorytetem dla tego miejsca będą nadal gonitwy.
Totalizator planuje jednak zacząć od inwestycji... we własną siedzibę, tuż przy służewieckim płocie. Jest już pozwolenie na budowę.
– Budynek będzie miał konstrukcję kaskadową o wysokości od 26 do 16 m – mówi Tadeusz Iwaszkiewicz, kierownik projektów w Totalizatorze. I dodaje, że to dopiero początek inwestowania. A to może się nawet wiązać z wyburzeniami.
– Chcemy zlikwidować część budynków, które nie mają wartości zabytkowej. W ich miejscu mogłaby powstać duża hala sportowa. Mamy też teren na hotel – wylicza rzecznik Totalizatora Sportowego Przemysław Stasz. To nie koniec zmian. Totalizator planuje też likwidację toru roboczego i przeniesienie go na tor główny.
– Ten pomysł budzi duże kontrowersje, zwłaszcza w środowisku wyścigowym – mówi Magda Sokołowska (klub Nasz Ursynów), radna z tego okręgu mieszkająca na terenie TS. Dodaje, że oznacza to zmniejszenie miejsca do treningów, co wiąże się z koniecznością szukania nowych torów, a w rejonie Warszawy nie jest ich dużo. – A przecież na stałe przebywa na Służewcu kilkaset koni, które trzeba trenować – tłumaczy.
Imprezy zamiast gonitw
Przedstawiciele Totalizatora Sportowego bronią pomysłu.
– Przekonują, że chcą trochę zmniejszyć teren służący wyścigom, ale jednocześnie poszerzyć ofertę dla mieszkańców Warszawy. – Jeśli wybudujemy halę, a w stojących obok stajniach urządzimy pasaż handlowy, kluby, knajpki, to powstanie centrum, do którego będą przychodziły całe rodziny
– mówi Iwaszkiewicz. Dodaje, że na miejscu boiska treningowego powstanie np. szkółka jeździecka dla dzieci, będą przejażdżki konne.
Władze dzielnicy ostrożnie komentują pomysły Totalizatora Sportowego.
– Teren zmieni się w miejsce imprezowe, a wiodącą funkcją powinny tu być gonitwy – mówi burmistrz Piotr Guział. Lokatorzy domów stojących na terenie Toru Służewieckiego obawiają się o swoje mieszkania. – Na razie nikt nam nowych nie proponował, nikt z nami nie rozmawiał – komentują.
Radni Ursynowa przypominają, że to kolejny projekt na komercjalizację Toru Służewieckiego. – Już dwa lata temu na radzie przedstawiano nam tę koncepcję. Nie wzbudziła zachwytu – przypominają. Samorządowcy obawiają się, że pierwsze inwestycje pociągną następne.
– My przy ich pomocy będziemy ratować wyścigi – przekonują przedstawiciele Totalizatora Sportowego. Rozpoczęli pierwsze prace ratujące zabytki. Na początek poszła siodlarnia.
– Będą w niej nie tylko pomieszczenia dla koni i dżokejów, ale też specjalna suszarnia i kameralna salka konferencyjna – mówi Tadeusz Iwaszkiewicz, kierownik projektów w Totalizatorze Sportowym. Koszt inwestycji to 3 mln zł.
Trybuna z podziemiami
Dzierżawcy terenu planują kolejne rewitalizacje. Przymierzają się do remontu dwóch trybun, tzw. pierwszej i środkowej z tajemniczą podziemną salą, gdzie była restauracja.
– Ze wstępnych wyliczeń wynika, że na remont jednej trybuny potrzeba będzie ok. 50 mln zł – mówi Przemysław Stasz. Dodaje, że tak duże koszty wynikają z tego, iż wszystkie prace trzeba prowadzić pod nadzorem konserwatora zabytków.
– Wymiana każdej szyby wymaga konsultacji – przypomina rzecznik. Najbardziej zniszczona jest trybuna trzecia, która przygotowana była na 7 tys. osób. Nigdy nie pełniła swojej funkcji. Zanim ją oddano do użytku, wybuchła II wojna światowa.
Rewitalizacji wymaga też główny tor wyścigowy. – Trawa na nim jest dobra, bo w trakcie budowy przywieziono do Warszawy 400 chłopów z Polesia, żeby ją ugniatali. Dzięki temu rosła równomiernie, a nie w kępkach – opowiada Iwaszkiewicz. Jest też projekt oświetlenia toru, ale to też wymaga zgody konserwatora.
Kłopoty na Torze
Tor Wyścigów Konnych został oddany do użytku w 1939 r. Inwestorem było Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni, które kupiło folwark Służew. Twórcą projektu architektonicznego był Zygmunt Zyberk-Plater. Po wojnie obiekt przejęło przedsiębiorstwo Służew Tory Wyścigów Konnych. Przez lata Tor Służewiecki był nie tylko miejscem hazardu, ale też towarzyskich spotkań. Kłopoty zaczęły się w okresie transformacji. Groziło zamknięcie toru. W 2004 r. STWK ogłosiły bankructwo. Przez dwa następne sezony wyścigi prowadził syndyk. W kolejnych fundusze na prowadzenie działalności dało Ministerstwo Rolnictwa, ale sezon gonitw był opóźniony. W 2008 r. Tor Służewiecki wydzierżawił Totalizator Sportowy na okres 30 lat. Gonitwy się odbywają.