Reklama
Rozwiń
Reklama

Wokół Infoafery coraz goręcej

Informatyzacja. Śledczy nie mają dowodów, że za skorumpowanym dyrektorem MSW stali najwyższej rangi politycy.

Publikacja: 30.12.2013 00:54

Wokół Infoafery coraz goręcej

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

„Wprost" ujawniło w piątek tajny raport na temat kulis afery związanej z przetargami na projekty informatyczne. Raport  sugeruje, że za dyrektorem z MSW Andrzejem M. mieliby stać wymienieni w tekście Grzegorz Schetyna czy Sławomir Nowak. W śledztwie nie ma jednak na to dowodów.

– W tym „raporcie", rzekomo zleconym przez amerykański koncern informatyczny, powszechnie znana w środowisku prawda miesza się z plotką. Czuję w tym rękę służb specjalnych przed mającą nadejść kolejną falą zatrzymań – mówi „Rz" urzędnik doskonale orientujący się w kulisach przetargów, znający także samego M. – To w większości plotki, nieprawdy, bzdury, naciągnięte fakty – ocenia jeden ze śledczych ten materiał.

Już trzy lata temu „Rz" opisywała sposób działania Andrzeja M., który chwalił się znajomościami z politykami rządzącej PO, m.in. ze Schetyną (w czasach, gdy Schetyna kierował MSW, w resorcie powstało Centrum Projektów Informatycznych, któremu szefował Andrzej M. Nowak zaś był wtedy szefem gabinetu politycznego premiera Tuska). – Mieliśmy poczucie, że blefuje, by stworzyć wokół siebie aurę człowieka wszechmogącego – opowiadał „Rz" jeden z dyrektorów departamentu związanego z informatyką.

– Opisane przez „Wprost" informacje o rzekomym drugim, politycznym dnie tej sprawy są całkowicie bez wartości. Mamy znacznie ciekawsze i bardziej wiarygodne raporty pokazujące skalę powiązań, wpływów – mówi nam jeden z funkcjonariuszy CBA.

Jak dodaje, jeśli prawdą jest, że raport powstał na zlecenie koncernu, to „Amerykanie dali się naciąć".

Reklama
Reklama

Co napisał tygodnik? Że główny bohater afery, „który ustawiał wielomilionowe przetargi, miał bardzo dobre kontakty z politykami z Kancelarii Premiera, popijał whisky z ministrem Sławomirem Nowakiem i przywoził na pendrive'ach wskazówki do dokumentów przetargowych z MSWiA". Tygodnik opisuje, że M. miał jeździć do MSW i „zawsze wracał z pozytywną decyzją".

Raport miał zostać „przygotowany na zlecenie jednego z największych koncernów informatycznych świata". Warto przypomnieć, że dyrektorzy dwóch takich potentatów są podejrzani o wręczanie łapówek Andrzejowi M. – Jeden z nich chciał zostać małym świadkiem koronnym w śledztwie. Ale zanim zaczął mówić, zmieniono mu adwokata. Warto dodać, że prawnika opłaca mu koncern – mówi nam jeden ze śledczych.

Udowodnienie korupcji ma dla takich koncernów, poza stratą wizerunkową, także wymiar finansowy. W 2012 r. holenderski koncern Philips za korupcję dyrektorów polskich szpitali został ukarany przez Amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) karą w wysokości 4,5 mln dolarów. W kwietniu tego roku prezes Urzędu Zamówień Publicznych, w efekcie ustaleń śledczych w tzw. infoaferze, wniósł pozew o unieważnienie czterech umów zawartych z jednym z koncernów w 2008 i 2009 roku przez Centrum Projektów Informatycznych na zbudowanie bazy PESEL2.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama