Donald Tusk w debacie w TVP może wygrać poczwórnie

W tych wyborach o sukcesie rozstrzygną promile. Scenariusz negatywny dla Tuska? Tylko totalna kompromitacja. A na to chyba jednak jego przeciwnicy liczyć nie mogą - pisze Bogusław Chrabota.

Publikacja: 07.10.2023 18:37

Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: AFP

Bywały w historii Polski debaty, które zmieniały historię. Jeśli szukać przykładów to najlepszą ilustracją są trzy telewizyjne dyskusje.

Pierwsza to debata Lecha Wałęsy z Aleksandrem Kwaśniewskim z 1995 roku. Wałęsa walczy o drugą kadencję, Kwaśniewski liczy na falę lewicowej kontrrewolucji, która zaczęła się z powrotem lewicy do władzy w 1993 roku. Wałęsa wciąż jest trybunem, wygrywa w sondażach, ale debata go obnaża. W dużej części rozmowy jest agresywny, źle to wygląda na tle młodego i po swojemu uroczego Kwaśniewskiego. Na koniec urzędujący prezydent mówi na wizji na odczepkę, że zamiast ręki może podać Kwaśniewskiemu nogę. „Cham”, kwituje elektorat. Wałęsa przegrywa debatę i wybory.

Czytaj więcej

Przemysław Prekiel: Jeśli wybory to mecz, to o jego wyniku zdecydują rezerwowi

Kolejna debata, rok 2007. Naprzeciwko siebie dwaj główni antagoniści polskiej polityki - Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Pierwszy w drodze po władzę, drugi pragnący ją zachować. Kluczowe momenty: rozmowa dotyczy cen podstawowych artykułów. Tusk wykazuje, że Kaczyński nie ma o nich pojęcia. Jest przy tym bardziej ludzki, rzucając liderowi PiS słynne „mów mi Donek”. Efekt? Wygrana debata i łatwiejsza ścieżka do ośmioletnich rządów.

Idąc do TVP, Donald Tusk już zebrał premię za odwagę

I jeszcze jeden przełom. Słynny wist Adriana Zandberga w debacie w roku 2015. Nikomu nieznany polityk partii Razem wypada nadzwyczaj dobrze w telewizji i winduje marginalną partię Razem, pozostającą poza orbitą koalicji sił lewicy.

Efekt? Kandydaci lewicy w cieniu Zandberga nie przekraczają wymaganego dla koalicji progu 8 procent i wypadają z Sejmu. D’Hont katapultuje zaś wysoko PiS, który otrzymawszy dodatkowe głosy przejmuje w Polsce władzę.

Trzy debaty; trzy różne przypadki, ale o ich wadze dla polskiej historii trudno dyskutować.

Donald Tusk liczy na ostrą debatę w TVP

Tym razem, przed wyborami 2023 debata też może mieć fundamentalne zdarzenie. Oto bowiem rozbija bańki społecznościowe wyborców poszczególnych partii. Przez fakt, że odbędzie się w TVP, przed programem tego nadawcy zasiądzie nie tylko tradycyjna, wspierająca PiS widownia, ale również elektorat pozostałych partii i niezdecydowani.

Czytaj więcej

Debata jest ryzykiem i dla Tuska i dla Morawieckiego. "Tusk wystawia się na ostrzał"

I to ze względu na nich w TVP wystąpi Donald Tusk. Teoretycznie to dla niego wyzwanie, zwłaszcza że po stronie rządzących będzie miał przeciwko sobie wygadanego premiera Morawieckiego i prowadzących program propagandzistów partii Kaczyńskiego. Może być ostro i brutalnie. I na to właśnie liczy Donald Tusk. Idąc do TVP już zebrał premię za odwagę.

Punkt drugi to brak w studiu Kaczyńskiego, który w przekonaniu większości komentatorów przestraszył się antagonisty.

Po trzecie jeśli Mateusz Morawiecki i PiS-owscy dziennikarze będą próbowali go „zaorać”, sympatia – zwłaszcza niezdecydowanych - przesunie się w stronę „ofiary telewizyjnej przemocy”.

I rzecz czwarta, najważniejsza. Jeśli Donald Tusk dobrze wypadnie w debacie, w gronie niezdecydowanych rozgorzeje debata, czy wygrał, czy przegrał. I o to chodzi, bo taka debata oznacza zwykle wynik pół na pół. I możliwe, że część tego „tuskowego” 50 procent pójdzie zagłosować. Nawet jeśli to będzie to stanowiło niewielki wzrost frekwencji, to właśnie o niego chodzi.

W tych wyborach o sukcesie rozstrzygną promile. Scenariusz negatywny dla Tuska? Tylko totalna kompromitacja. A na to chyba jednak jego przeciwnicy liczyć nie mogą.

Bywały w historii Polski debaty, które zmieniały historię. Jeśli szukać przykładów to najlepszą ilustracją są trzy telewizyjne dyskusje.

Pierwsza to debata Lecha Wałęsy z Aleksandrem Kwaśniewskim z 1995 roku. Wałęsa walczy o drugą kadencję, Kwaśniewski liczy na falę lewicowej kontrrewolucji, która zaczęła się z powrotem lewicy do władzy w 1993 roku. Wałęsa wciąż jest trybunem, wygrywa w sondażach, ale debata go obnaża. W dużej części rozmowy jest agresywny, źle to wygląda na tle młodego i po swojemu uroczego Kwaśniewskiego. Na koniec urzędujący prezydent mówi na wizji na odczepkę, że zamiast ręki może podać Kwaśniewskiemu nogę. „Cham”, kwituje elektorat. Wałęsa przegrywa debatę i wybory.

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Oficjalnie: Jacek Sutryk musi walczyć w II turze
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS w siedzibie partii świętuje sukces. Na scenie pojawił się Jacek Kurski
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS wygrywa w kraju, ale traci władzę w województwach
Wybory
Wybory samorządowe 2024. Jarosław Kaczyński: Nasze zwycięstwo to zachęta do pracy, a chcieli nas już chować
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Frekwencja do godziny 17 niższa niż pięć lat temu