Prezes InPostu Rafał Brzoska co jakiś czas mówi wprost: zagraniczne firmy kurierskie, z DHL na czele, nie płacą w Polsce podatków. A jeśli już, to są one symboliczne w porównaniu do skali działalności.

Jest to nieprawda. Nie ma mowy o żadnym wyprowadzaniu pieniędzy. Nasza grupa, w tym także DHL eCommerce, uczciwie płaci w Polsce podatki i wszystkie wymagane daniny publiczne. Środki wypracowane w Polsce zostają w Polsce. Są reinwestowane w rozwój infrastruktury, technologii, sieci DHL BOX oraz miejsc pracy. Chcemy konkurować ceną, jakością i innowacją na rynku, na którym jeden gracz ma bardzo silną pozycję. DHL inwestuje w przyszłość, co jest niezbędne, bo takie tempo narzuca rynek. CIT, czyli podatek dochodowy, jest płacony w Polsce według jednakowych dla wszystkich podmiotów zasad – wtedy, gdy firma generuje zyski. Zatem gdy firma jest w okresie gwałtownego rozwoju i inwestuje w rozbudowę infrastruktury, koszty jej działalności rosną, więc naturalną koleją rzeczy zyski są niewielkie. Dlatego podatek od zysku, przy tak ogromnym nakładzie na inwestycje, jest niski bądź zerowy, i nie jest to żadna nowość. Wszelkie sugestie o transferowaniu zysków za granicę są po prostu nieprawdziwe.

Trzeba też jasno powiedzieć, że InPost podczas budowy swojej sieci automatów we wczesnych latach istnienia nie płacił CIT. Podkreślam, płacimy w Polsce wszystkie wymagane podatki i opłaty: CIT, VAT, składki ZUS oraz odprowadzamy podatek PIT od blisko 10 tys. osób zatrudnionych w grupie DHL. Jesteśmy regularnie kontrolowani przez niezależne organy i nie ma żadnych nieprawidłowości w tym zakresie. Myślę, że nasza firma jest atakowana, ponieważ największy gracz walczy z konkurencją i chce zachować jak najwięcej tego tortu dla siebie. Jednak walka o swoje udziały rynkowe powinna mieć granice. Według dostępnych szacunków, InPost w 2025 r. miał w Polsce 79 proc. rynku w segmencie out of home rozumianym jako doręczenia przesyłek poza domem do automatów i punktów odbioru, na którym my też próbujemy znaleźć swoje miejsce. Rynek jest bardzo zdominowany przez jednego gracza i inne firmy, które chcą mu dorównać, inwestują; wtedy trudno wypracować zysk. Monopol nigdy nie służy klientom ani sklepom internetowym. Więcej operatorów oznacza niższe ceny, większy wybór, lepszą jakość usług. Na rynku konkurencyjnym zawsze wygrywa konsument.

DHL ma w Niemczech równie mocną pozycję jak InPost w Polsce?

Podobnie nie traktujemy w ten sposób swoich konkurentów. Zarzuca się nam, że nie jesteśmy firmą polską. Myślę, że na polskim rynku jest też miejsce dla operatorów międzynarodowych, zwłaszcza że polscy klienci na tym zyskują. Poza tym warto pamiętać, że również InPost jest częścią międzynarodowej grupy działającej w oparciu o zagraniczny kapitał, więc zupełnie nie rozumiem tego rodzaju zarzutu.

Czytaj więcej

Rafał Brzoska do DHL i DPD: Płacę większe podatki niż wy razem wzięci

Rafał Brzoska idzie dalej i mówi, że korzystając właśnie z InPostu, konsumenci wspierają polskie drogi, szkoły, szpitale i obronność.

Raport Zespołu Doradców Gospodarczych TOR wylicza, że DHL eCommerce, która jest najmłodszą dywizją DHL w Polsce, jest jedną z trzech firm kurierskich, mających największy wpływ na rozwój polskiej gospodarki. Inwestujemy w Polsce w nowe rozwiązania informatyczne, sortownie, sieć automatów paczkowych. Współpracujemy z wieloma firmami na rynku, takimi jak Allegro, Żabka czy Biedronka. DHL jest obecny w Polsce od 35 lat. Budujemy stabilną i odporną sieć logistyczną i tworzymy w Polsce świetne miejsca pracy – niedawno po raz kolejny otrzymaliśmy certyfikat Great Place to Work przyznawany najlepszym pracodawcom w Polsce i na świecie. Jesteśmy numerem 1 wśród firm kurierskich w rankingu Forbesa Najlepsi Pracodawcy 2026. Jako grupa DHL nie tylko inwestujemy w Polsce, ale także łączymy polskie firmy i konsumentów z europejskim oraz światowym rynkiem, wspierając rozwój eksportu i handlu transgranicznego. My nie tylko jesteśmy na polskim rynku, my aktywnie od 35 lat uczestniczymy w jego rozwoju.

Czy poza największymi miastami jest jeszcze ekonomiczny sens rozwijania sieci automatów paczkowych?

Owszem, zmiany demograficzne zachodzą, ale też warto wskazać za naszym raportem o trendach w e-commerce (źródło: DHL eCommerce Trends Report), że 68 proc. kupujących w Polsce wybiera automat jako preferowane miejsce dostawy i aż 79 proc. jako preferowaną formę zwrotu. Dlatego konsekwentnie inwestujemy w ten segment rynku, tym bardziej że Polska jest dla DHL jednym z kluczowych rynków i chcemy tu się dalej rozwijać.

DHL eCommerce ma obecnie 9 tys. maszyn, a ile chce mieć? I czy w Polsce jest jeszcze miejsce na kolejne automaty paczkowe?

Planujemy, że do końca roku będzie ich 10 tys. W największych miastach rynek dojrzewa, ale w mniejszych miejscowościach nadal jest ogromny potencjał wzrostu. Kluczowe jest dziś nie tylko zwiększanie liczby urządzeń, ale przede wszystkim poprawa dostępności i wygody również dla tych klientów, którzy mieszkają poza dużymi aglomeracjami.

Gdzie widzi pani największe rezerwy wzrostu i poprawy efektywności?

Szukamy szybkości i elastyczności w całym łańcuchu dostaw, dlatego budujemy otwarty ekosystem partnerstw. Współpracujemy z Allegro, Żabką, Biedronką i wieloma innymi partnerami, dzięki czemu jesteśmy bliżej klientów i możemy zaoferować im większą wygodę oraz wybór. Podam taki przykład: jeżeli klient kupuje coś na Allegro, dostarczamy tę paczkę do Żabki. Klient odbiera tę paczkę, jednocześnie robi tam zakupy. I na tym właśnie polega ekosystem dający konsumentowi wygodę, czyli dostępność i wybór. Klienci tego oczekują, to jest właśnie trend, który obserwujemy. Partnerstwa pomagają sprostać tym wymaganiom szybciej i skuteczniej. Dziś logistyka nie polega na działaniu w pojedynkę. Sieć out of home zapewnia elastyczność odbioru i skrócenie czasu realizacji zlecenia, dlatego właśnie jest to kierunek, w którym podążamy. Tym bardziej że dostawa jest dziś integralną częścią doświadczenia zakupowego, a szybkość adaptacji do nowych warunków i do trendów staje się jeszcze bardziej kluczowa.

Czytaj więcej

FedEx z Rafałem Brzoską rzucą wyzwanie Amazonowi? Wielka transakcja

Dostawy tego samego dnia to realna potrzeba klientów czy raczej kosztowny wyścig firm kurierskich?

W wybranych dużych miastach mamy dostawy tego samego dnia. Nie oferujemy ich jako standardu, bo nie ma takiej wyraźnej potrzeby. Natomiast dla klienta ważna jest przede wszystkim rzetelna dostawa, pewność, że jego przesyłka dotrze do niego, kiedy się jej spodziewa. Szybkie doręczenia oferujemy tam, gdzie odpowiadają one na konkretne potrzeby naszych klientów. Dlatego jesteśmy w stanie uruchomić tego rodzaju serwis.

Czy klient będzie chciał pokryć koszty takiej usługi i czy rzeczywiście jest mu to potrzebne?

Obserwujemy zachowanie klientów i trendy. Automat ma to do siebie, że jest wygodny, bo pozwala na odebranie paczki wtedy, kiedy klientowi pasuje. Na tym polega wygoda korzystania z maszyny, że odbieramy przesyłkę „przy okazji”. Jeżeli zamawiający chce, żeby paczka była dostarczona do domu, to tego rodzaju serwis również oferujemy i powinniśmy oferować, bo tego oczekują konsumenci. Nie tworzymy oferty za wszelką cenę. Tworzymy ją pod potrzeby konsumenta i obserwujemy, jak one się będą kształtować.

Jaka jest przyszłość dostaw do domu? Z czasem znikną?

Myślę, że usługa dostawy do drzwi będzie ewoluowała w kierunku usługi premium, bo jest droższa od doręczeń poza domem. Usługa out of home będzie bardziej popularna, co zresztą pokazują badania. Jeżeli 68 proc. kupujących w Polsce wybiera automat, to liczby mówią same za siebie. DHL eCommerce ma w Europie 165 tys. punktów out of home i wiemy, że ta tendencja jest nie tylko promocją, ale potrzebą identyfikowaną również w krajach europejskich. Przypuszczam jednak, że część konsumentów będzie preferowała dostawę „do drzwi” i my nadal będziemy tę usługę świadczyć.

Czytaj więcej

InPost na celowniku. Czeski miliarder, Amazon czy Chińczycy?

Rynek kurierski przechodzi kolejną dużą transformację. Najpierw B2B, później B2C, teraz out of home?

W DHL pracuję 26 lat i wtedy dostawa do drzwi była najpopularniejszą formą dostawy. Zresztą 26 lat temu byliśmy firmą, która koncentrowała się na produkcie B2B. Stosunkowo niedawno przeszliśmy transformację do modelu B2C i teraz do out of home. Podobną ewolucję widzimy na innych europejskich rynkach.

Czy polskie firmy coraz mocniej wychodzą ze sprzedażą za granicę?

Rynek transgraniczny jest dla nas coraz ważniejszy. Aż 98 proc. naszego wolumenu cross-border (przesyłki międzynarodowe) stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa. To mnie prywatnie i zawodowo bardzo cieszy, że pomagamy tak wielu polskim firmom rozwijać sprzedaż zagraniczną i konkurować o europejskich konsumentów. Przeważa eksport z Polski, który obsługujemy za pośrednictwem naszego nowoczesnego centrum w Robakowie pod Poznaniem. Dzięki bezpośrednim połączeniom z terminalami DHL w Niemczech skracamy czas transportu i zwiększamy konkurencyjność polskich przedsiębiorców na rynkach zagranicznych. Naszą rolą jest dziś nie tylko dostarczanie paczek, ale przede wszystkim umożliwianie polskim firmom i konsumentom pełnego uczestnictwa w europejskiej i globalnej wymianie handlowej. Dzięki międzynarodowej sieci DHL przedsiębiorstwa działające w Polsce mogą skutecznie docierać do klientów praktycznie na całym świecie.

Jaki jest dziś najważniejszy rynek eksportowy dla polskich klientów DHL?

Największy rynek eksportowy dla Polski – Niemcy, ale jako cała grupa DHL obsługujemy przesyłki do 220 krajów. DHL eCommerce oferuje przesyłki do 28 krajów europejskich.

Platformy handlowe wchodzą w logistykę. Czy firmy kurierskie odpowiedzą, wchodząc w handel?

Jesteśmy firmą logistyczno-kurierską i to będzie nasz główny obszar, na którym zawsze będziemy się koncentrować. Wierzymy, że przyszłość rynku należy do współpracy. Rolą firm logistycznych jest łączyć sklepy, platformy i konsumentów, a nie zastępować ich. To otwarte ekosystemy dają klientom największy wybór i najlepsze doświadczenia zakupowe.