W czwartek rano Poczta Polska oficjalnie poinformowała, że rada nadzorcza tej spółki powołała na stanowisko szefowej tej spółki Magdalenę Gaj.
– Rada nadzorcza Poczty Polskiej powołała zarząd Poczty Polskiej VI wspólnej kadencji – czytamy w komunikacie Poczty Polskiej.
Nowa prezes obejmie to stanowisko 1 czerwca 2026 r. Ponadto w zarządzie od tego dnia będą zasiadać Sławomir Żurawski jako wiceprezes zarządu ds. operacyjnych, Marek Mąkosa, wiceprezes zarządu ds. sprzedaży oraz Grzegorz Latosiński, wiceprezes zarządu ds. IT.
Równocześnie rada nadzorcza spółki poinformowała, że postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko wiceprezesa zarządu ds. finansów nie zostało rozstrzygnięte.
Czytaj więcej
Poczta Polska jest ciekawym wyzwaniem i nie mogłam mu się oprzeć. Moimi priorytetami będzie poukładanie relacji z pracownikami i poprawa jakości us...
Kim jest nowa szefowa Poczty Polskiej?
Konkurs na nowego prezesa Poczty Polskiej został ogłoszony po tym, jak pod koniec marca rada nadzorcza spółki niespodziewanie odwołała z tego stanowiska Sebastiana Mikosza. Już przeszło dwa tygodnie temu pisaliśmy, że najprawdopodobniej to Magdalena Gaj zostanie jego następcą, po tym, jak zdystansowała innych kandydatów, którzy wystartowali w konkursie.
Magdalena Gaj to urzędniczka państwowa i menedżerka. W latach 2009–2011 była podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury, następnie w latach 2011–2012 podsekretarzem stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. W latach 2012–2016 była prezesem Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W lutym 2017 r. została wspólniczką Kancelarii Prawno-Doradczej MMI Proconnect. W 2024 r. Magdalena Gaj weszła w skład rady nadzorczej Poczty Polskiej, a w 2025 r. objęła funkcję prezesa zarządu operatora telekomunikacyjnego Exatel. Niedawno z tego ostatniego stanowiska została odwołana, co tylko potwierdziło informacje o tym, że wkrótce obejmie nową funkcję.
„Nie mam planu zwolnień”
Tuż przed oficjalnym ogłoszeniem decyzji rady nadzorczej Poczty Polskiej o powołaniu nowej szefowej tej spółki „Rzeczpospolita” rozmawiała z Magdaleną Gaj. – Nie mam planu przeprowadzenia zwolnień – zapewniła nasza rozmówczyni. – Restrukturyzacja o skali około 8 tys. osób została przeprowadzona jeszcze przez prezesa Mikosza – dodała.
Stwierdziła też, że jako prezes Poczty Polskiej chciałaby stworzyć forum do rozmowy między stroną społeczną a zarządem. – To niezwykle ważne. W firmie tej pracuje 52 tys. osób, należy wypracować układ zbiorowy oraz rozwiązania potrzebne i spółce, i pracownikom. To naczynia powiązane – powiedziała nam Magdalena Gaj. – Biorąc pod uwagę misję publiczną, którą Poczta świadczy, której sobie nie wybrała, istotne jest wypracowanie modelu funkcjonowania jej w dotychczasowym sposobie dostarczania poczty, ale w połączeniu z innowacją, jaką są e-doręczenia – mówiła dalej.
Jej zdaniem Poczta Polska musi utrzymać i pielęgnować to, co jest i do czego jest zobowiąwana przy jednoczesnym budowaniu potencjału e-doręczeń. – O konkretnej strategii chciałabym mówić po jakimś miesiącu od momentu, gdy ewentualnie wejdę do zarządu – stwierdziła Magdalena Gaj. – Na dziś moimi priorytetami będą poukładanie relacji z pracownikami, poprawa jakości usług, bo obecna jest dalece niezadowalająca oraz poszukanie modelu funkcjonowania Poczty, który spowodowałby, że będzie miała trwałe, mocne przychody. Chciałabym też pokazać młodym osobom, że Poczta może być fajnym miejscem pracy i przyjaznym przedsiębiorcą – dodała w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Kulisy zmian w kierownictwie Poczty Polskiej
Dymisja Sebastiana Mikosza z funkcji prezesa Poczty Polskiej zaskoczyła rynek. – Wniosek o odwołanie został uzasadniony potrzebą zapewnienia zgodności polityki zarządczej spółki z celami właścicielskimi oraz koniecznością skutecznej realizacji założeń strategicznych, w tym odbudowy pozycji rynkowej spółki. Sprawna realizacja Planu Transformacji wymaga jasnych decyzji zarządczych oraz skutecznego dialogu z właścicielem, pracownikami i stroną społeczną oraz innymi interesariuszami – tak decyzję tę uzasadniło wtedy Ministerstwo Aktywów Państwowych.
Decyzja o dymisji zaskoczyła też Sebastiana Mikosza. – Decyzje właścicielskie, w tym dotyczące zmian personalnych, są naturalnym elementem funkcjonowania każdej spółki. Niemniej jednak przyznaję, że decyzja o moim odwołaniu dokładnie w drugą rocznicę mojego powołania jest dla mnie zaskoczeniem, szczególnie w momencie poprzedzającym przekazanie opinii publicznej oraz pracownikom informacji o wynikach spółki za 2025 r. – przyznał były już prezes Poczty Polskiej.
Przypomniał, że kiedy został prezesem Poczty Polskiej zastał spółkę w „dramatycznej sytuacji finansowej z ponad 700 mln zł stratą i brakiem płynności finansowej”. – Po dwóch latach Poczta Polska, a także wszystkie spółki z grupy będą na plusie, a sytuacja płynnościowa jest co najmniej ustabilizowana. To efekt konsekwentnej pracy całego zespołu oraz wdrażania zmian, które pozwoliły wejść organizacji na ścieżkę stabilnego wzrostu – mówił Sebastian Mikosz.
Do dymisji prezesa Poczty Polskiej odniósł się potem Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych. Stwierdził, że poprawienie wyników finansowych Poczty nie było jedynym zadaniem postawionym przed zarządem. – To jest bardzo ważny element, ale nie jedyny – mówił Wojciech Balczun. – To, czego oczekujemy, to bardzo sprawne, przyspieszone działania restrukturyzacyjne i realizacja deklaracji dotyczącej poprawy standardu obsługi klientów w urzędach pocztowych. To nie działo się z właściwą dynamiką. Mieliśmy mnóstwo sygnałów dotyczących znacznego pogorszenia się terminowości dostaw listów – tłumaczył.
Jego zdaniem wiele wątpliwości budziła również kwestia niewykorzystywania „szans rynkowych we współpracy z gestorami przesyłek, które mogły być nadawane i realizowane przez pocztę”. Poczta mogła skuteczniej wykorzystywać możliwości nadawania i realizacji dostaw w partnerstwie z innymi operatorami logistycznymi.
Lepsze wyniki Poczty Polskiej
Poczta Polska cały czas walczy o przetrwanie. Ekipa Sebastiana Mikosza wypowiedziała Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy oraz rozpoczęła trudny program transformacji Poczty Polskiej. W jego ramach uruchomiła program dobrowolnych odejść z firmy, który docelowo miał objąć ok. 15 proc. załogi, czyli mniej więcej 9300 osób z blisko 62 tys. pracowników. Program miał kosztować 600 mln zł. Decyzje te poprzedziły długie i trudne negocjacje ze związkami zawodowymi. Złe relacje ze stroną społeczną, czyli z pracownikami, miały być jednym z powodów odwołania Sebastiana Mikosza.
Tuż przed Świętami Wielkanocnymi spółka pokazała swoje wyniki za 2025 r. Pochwaliła się zyskiem netto w wysokości 469 mln zł wobec 213 mln zł straty w 2024 r. Przyznała, że pozytywnie na jej wynik netto wpłynęły dwie wysokie dotacje z tytułu finansowania kosztu netto świadczenia tzw. usług powszechnych za lata 2023 i 2024. Eksperci rynku pocztowego tłumaczą jednak, że pieniądze te należą się Poczcie Polskiej, bo są rekompensatą za obowiązkowe świadczenie przez nią nierentownej usługi powszechnej, czyli m.in. dostarczania listów i paczek.
Poczta Polska cały czas zmaga się z luką cyfrową, czeka ją transformacja w tym zakresie. Spółka przespała też okres dynamicznego rozwoju rynku usług kuriersko-paczkowych. Próbowała to nadrobić przejęciem Orlen Paczki, ale ostatecznie nie doszło do porozumienia w tej sprawie.