Właśnie opublikowano uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego, że sprawca wypadku komunikacyjnego i zakład ubezpieczeń, w którym ma polisę OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, odpowiadają wobec zarządcy drogi za szkodę spowodowaną zanieczyszczeniami jezdni.

Mała częsta szkoda

Taką sprawę rozpatrywał opolski Sąd Okręgowy: spółka zajmująca się na podstawie umowy z jednym z powiatów doprowadzeniem dróg powiatowych do stanu sprzed wypadku, domagała się od TU Warty odszkodowania za koszty usunięcia płynów eksploatacyjnych i odłamków pojazdów z trzech wypadków – wyliczonych na 7 tys. zł. Sąd rejonowy zasądził tę kwotę, uznając, że nałożony przez ustawę o drogach na zarządców dróg obowiązek utrzymania ich w należytym stanie nie wyklucza prawa do domagania się odszkodowania od sprawcy wypadku, w konsekwencji także jego ubezpieczyciela z OC komunikacyjnego. A rozpatrując apelację TU, SO powziął wątpliwości, które zawarł w pytaniu prawnym do SN: – Czy sprawca wypadku komunikacyjnego i jego ubezpieczyciel odpowiadają za szkodę wyrządzoną zarządcy drogi przez zanieczyszczenie jezdni płynami silnikowymi? SO skłaniał się do stanowiska, że nie powinno być odszkodowania z OC za takie wydatki, skoro utrzymanie drogi w należytym stanie jest obowiązkiem jej zarządcy ze środków publicznych.

Sąd Najwyższy, czyli Teresa Bielska-Sobkowicz, Dariusz Dończyk i Grzegorz Misiurek, był innego zdania, co wyraził w uchwale i jej uzasadnieniu.

Za przyjęciem odpowiedzialności sprawcy, w konsekwencji jego ubezpieczyciela, za zabrudzenia drogi publicznej przemawiają przede wszystkim zasady prawa deliktowego. Taki bezprawny czyn skutkuje kosztami za doprowadzenie drogi do stanu umożliwiającego korzystanie z niej. A także względy aksjologiczne i racjonalne, zajęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby bowiem do wniosku, że wobec właściciela (zarządcy) drogi nie byłaby ponoszona odpowiedzialność odszkodowawcza, nawet w razie niszczenia drogi celowym działaniem – skoro utrzymywanie drogi w należytym stanie i jej naprawienie mieściłoby się w zakresie nałożonych nań zadań publicznych.

– Wydana uchwała jest niebezpiecznym precedensem, zwłaszcza dla ubezpieczycieli, gdyż Sąd Najwyższy rozciągnął odpowiedzialność majątkową ubezpieczyciela czy sprawcy zdarzenia za koszty zabezpieczenia ulicy po kolizji drogowej, co do tej pory było postrzegane jako tradycyjny obowiązek czy to zarządcy drogi, czy służb porządkowych – komentuje Waldemar Szubert, radca prawny w kancelarii Ryszewski, Szubierajski. – A jej uzasadnienie jest mało przekonywujące, brak bowiem jakiegokolwiek upoważnienia ustawowego dla żądania przez zarządców dróg zwrotu kosztów wykonywania ich obowiązków ustawowych, a nowy obowiązek jest wprowadzany nie przez nowelizację ustawy, tylko w drodze nowej interpretacji przepisów dokonanej przez SN. – Ubezpieczyciele zapłacą dzisiaj za porządkowanie ulicy po wypadku, być może jutro za leczenie ofiar wypadków, wtedy zapłacimy wyższą składkę na obowiązkowe OC – dodaje mec. Szubert.

Czytaj więcej

SN: Ten kto zawinił, ma posprzątać jezdnię

Teraz policja i straż?

– Słabość tej uchwały polega na tym, że nie przekonuje, dlaczego takie służby, jak policja czy straż pożarna, nie otrzymują za wyjazd interwencyjny do wypadku, a właściciel drogi ma je otrzymywać i to nie za zniszczenie jezdni, ale za jej sprzątanie, co jest jego ustawowym obowiązkiem. Trzeba wyważać interesy obu stron, tym bardziej jak poszkodowany wykonuje swoje obowiązki ustawowe – to komentarz sędzi Anety Łazarskiej z Sądu Okręgowego w Warszawie.

Są też inne zdania. Zdaniem Adama Szkurłata, adwokata z kancelarii Lubasz i Wspólnicy, SN trafnie przesądził, że sprawca ponosi szeroką odpowiedzialność za skutki zdarzenia nie tylko wobec użytkowników pojazdów za ich zniszczone mienie czy utratę zdrowia, ale również za usunięcie innych skutków kolizji, które w tym wypadku wiąże się z przywróceniem stanu nawierzchni sprzed wypadku.

Sygnatura akt: III CZP 9/22

Opinia dla "Rzeczpospolitej"
prof. Marcin Orlicki, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

Głęboko nie zgadzam się z tą uchwałą SN, że odpowiedzialnością ubezpieczyciela objęte są wszystkie szkody będące skutkiem ruchu pojazdu z wyjątkiem tych wyraźnie wyłączonych. Unieważnia ona tym samym fragment ustawy (art. 34 ust. 10) określający zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela OC posiadaczy pojazdów – do szkód będących następstwem utraty, zniszczenia lub uszkodzenia rzeczy. Obowiązkowe ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów pada ofiarą własnego sukcesu. Skoro ubezpieczyciele płacą w zdecydowanej większości terminowo coraz wyższe odszkodowania, dlaczego nie rozszerzać ich obowiązków odszkodowawczych? Dlaczego nie mieliby finansować zadań publicznych związanych z utrzymaniem we właściwym stanie dróg?